poniedziałek, 29 grudnia 2014

Moda w Kunstgewerbemuseum

(for english version, please scroll down)


W minioną sobotę wreszcie udało mi się wybrać do Kunstgewerbemusem w Berlinie. Bardzo czekałem na nową ekspozycję (przypominam, że jest ona otwarta od 22 listopada tego roku), przede wszystkim dlatego, że jej zapowiedź widziałem już w lipcu, kiedy zwiedzałem Gemäldegalerie. Przed zamknięciem związanym z remontem byłem w Kunstgewerbemuseum kilka razy. Tym bardziej więc byłem ciekawy, jakie zmiany pojawią się w tym muzeum.  
Wrażeń jest sporo. Zacznę tradycyjnie od plusów.
Jest ich co najmniej sto – tyle co ubiorów ;) Mówię tak, bo suknie są naprawdę wspaniałe. Robią duże wrażenie. Trzon ekspozycji stanowią obiekty kupione w 2003 roku z kolekcji Martina Kamera i Wolfganga Rufa (na stronie muzeum widnieje błędna data 2009 rok). O tych kolekcjonerach napiszę więcej innym razem. Teraz dodam, że zakup Kunstgewerbemuseum obejmował ubiory od początku XVIII wieku do lat 90. XX wieku. Imponujący okres czasu. Równie imponująca jest jakość tych obiektów. W kolekcji Martina Kamera i Wolfganga Rufa, a teraz w Kunstgewerbemusem możemy odnaleźć projekty niemal wszystkich najważniejszych projektantów – od Charlesa Fredericka Wortha do Gianniego Versace. Oglądając ekspozycję ma się wrażenie, że ogląda się encyklopedię mody.  W zasadzie można by opisywać każdy obiekt po kolei i stworzyć niekończący się hymn wychwalający te suknie. Mówię to zupełnie serio, tym bardziej, że nie jest to czasowa wystawa, ale stała. W zasadzie jest to najbardziej reprezentatywna ekspozycja mody XVIII – XX wieku w tej części Europy. 
Warto też podkreślić dobre wyeksponowanie obiektów. W dużej części to zasługa specjalnych manekinów robionych oczywiście na zamówienie. Ale ten wydatek zdecydowanie się opłacał. Mimo, że suknie są w gablotach (ze zrozumiałych względów), świetnie je widać. Nie znam się na szkle, ale zastosowane tam szyby te nie dają refleksów, i w ogóle nie czuje się, że obiekty ogląda się przez szybę. Wiele sukni jest ustawionych tyłem lub bokiem, tak, by  widoczne było to, co najistotniejsze. Do tego dobre, łagodne, ale pozwalające wszystko zobaczyć światło. Widać, że włożono w to wiele pracy. I efekt jest znakomity.

 
Jedyne co mi się nie podobało pod względem estetycznym, to głębokie czernie na ścianach i podłogach. Rozumiem specjalne światło itd., ale przynajmniej w tych długich korytarzach, gdzie nie ma gablot mogłyby być nieco jaśniej – jakieś ciemne szarości na przykład. Te wąskie czarne korytarze nie działały na mnie dobrze.

Mamy więc europejskie muzeum ze światowej klasy kolekcją ubiorów. Nie rozumiem więc, jak można było aż tak zaniedbać edukację muzealną. Piszę to jako muzealny edukator z kilkuletnim stażem. Nie umiem sobie wytłumaczyć, jak to się stało, że niemal trzyletniego okresu remontu nie wykorzystano na to, by zbudować dobry projekt edukacyjny przypisany do stałej ekspozycji Kunstgewerbemuseum. Jest to dla mnie osobiste rozczarowanie.
Kiedy wchodziłem do Kunstgewerbemuseum od strony Gemäldegalerie natknąłem się po drodze na takie hasło:
Muzeum pyta nas: „Czy to jest sztuka?” To pytanie zadane w progu Muzeum Sztuk Dekoracyjnych bardzo mi się podoba. Przecież wiele z pokazywanych tam przedmiotów powstało w związku z konkretnymi czynnościami czy potrzebami. Pokazywane ich w galerii, w gablotach, pozbawia ich często pierwotnej roli. A zatem jeśli ktoś mi, jako widzowi, zadaje takie pytanie, to ja chciałbym mieć możliwość odpowiedzi na nie lub też podzielenia się swoimi wątpliwościami. Tymczasem ta kwestia już się więcej nie pojawia. Nie ma bowiem ani ściany, na której mógłbym zamieścić swoją odpowiedź, nie ma też na ekspozycji żadnych dodatkowych pytań, które kontynuowałyby  ten wątek. Mało tego, już sama ekspozycja zdaje się odpowiadać twierdząco na pytanie „Czy to jest sztuka?” nie zostawiając widzowi wiele miejsca na jego wątpliwości. Przyjrzyjmy się jeszcze raz galerii mody.

Wobec takiej ekspozycji pytanie: „Czy to jest sztuka?” wydaje się być w zasadzie bez sensu. Ekspozycja ta bowiem niemal krzyczy: Tak, to jest sztuka. Nawiasem mówiąc katalog poświęcony tej ekspozycji  zatytułowany jest Fashion Art Works

Co dokładnie sprawia, że ekspozycja mówi o modzie jak o sztuce? Przede wszystkim prezentowanie ubiorów w ekspozycji typu „white cube” - nawet podpisy są ukryte przy podłodze. Nie pojawia się żaden kontekst (dodatki i akcesoria są w innych gablotach – wyjątek to kapelusz Schiaparelli). Dodam, że zdecydowana większość ubiorów, to wypracowane, eleganckie ubiory wieczorowe. Widzowi została nadana jedynie rola obserwatora, któremu nie pozostaje nic poza adorowaniem i kontemplowaniem piękna. Zupełnie jakby było się w sąsiadującej z Kunstgewerbemuseum Gemäldegalerie. Nie ma na ekspozycji mody niczego, co by podkreślało, że jest to rzemiosło – brak słowniczka, kiosku multimedialnego lub zwykłych plansz, które wyjaśniałaby rodzaje tkanin, sploty itd. Nie ma próbek tkanin do dotykania. Nie ma schematu kroju choćby przy jednej – dwóch sukniach. Np. przy absolutnie wspaniałej sukni z lat 30. XX wieku projektu Jacques’a Heim’a (konstruktorskie cudo). Nie ma nic o technice cięcia ze skosu, o tym jak naszywa się cekiny. Nic, co zwróciłoby uwagę na kunszt wykonania, a nie tylko formalne piękno.  W zasadzie oglądamy skończone, pojedyncze działa sztuki. Nie ma też w tych długich ciemnych korytarzach żadnego pytania do widza, żadnego cytatu, wypowiedzi projektanta, czegokolwiek co wyrwało widza z uczucia zachwytu. Jest tak, jakby twórcy wystawy zapomnieli, że moda to również zjawisko społeczne, a nie tylko estetyczne. 
Poza tym dobrze było by postawić na różne formy wypowiedzi. Można byłoby na przykład jeden segment ekspozycji poświęcić na klasyczny wykład dotyczący zmian sylwetek (jak to jest teraz), Drugi segment, nieco inaczej zaaranżowany, poświęcić surowcom, krojom, wykończeniom, czyli rzemiosłu, które stoi za modą. Można byłoby wreszcie w innym segmencie ekspozycji poruszyć jakieś społeczne zagadnienie, np. co jest męskie, a co kobiece w ubiorze lub inny problem, jakąś historię (w końcu to hi-storia; storia - opowieść) , do której mogliby się odnieść widzowie z własnym życiowym doświadczeniem. Nie wspomnę już o możliwości przymierzenia czegoś, sprawdzenia wagi ubrania, lub nawet usłyszenia jakiejś muzyki, dźwięków. Czegoś, co nadałoby tym ubiorom inne niż tylko estetyczne znaczenie.  A także czegoś, co zaangażuje widzów. Tym bardziej, że nie mamy do czynienia nie z Muzeum Mody, a z Muzeum Sztuk Dekoracyjnych, gdzie tych możliwości pokazania kontekstu jest zdecydowanie więcej.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że przestrzeń, w której znajduje się galeria mody jest trudna – wąska i długa. Ale nie dajmy się zwieść - to nie sama przestrzeń zdecydowała o tym, że ekspozycja ma charakter jedynie estetyczny a nie estetyczny i jednocześnie edukacyjny. Zdecydowali o tym kuratorzy. Dowody na to znajdują się w galerii „nowej sztuki” – od baroku do art déco (najwyższe piętro muzeum). Tam bowiem również znajdują się mini galerie z ubiorami. Większa, z XVIII ubiorami męskimi, damskimi i dziecięcymi w przestrzeni ze sztuką barokową...
 
 
... oraz mniejsza, z modą okresu biedermeieru.
 

Aż trudno uwierzyć, że można umieścić w takiej przestrzeni gabloty z ubiorami i nie połączyć ich w żaden sposób z resztą eksponatów. Chodzi mi o np. o pytania czy zadania, które połączyłby obiekty z okolicznych gablot z ubiorami. Coś, co pozwoliłoby widzowi zobaczyć podobieństwa lub różnice w kolorystyce, kształcie, ornamencie, materiale. To jest moim zdaniem ogromny brak. Jestem wręcz rozczarowany, że otwarte po niemal trzech latach muzeum nie zadbało o stworzenie powiązań między swoimi obiektami. Podpowiem, że podobało mi się rozwiązanie zastosowane w Muzeum Historii Niemiec (Deutsches Historisches Museum), kiedy pokazywano tam znakomitą kolekcję ubiorów z LACMA (nota bene – duża część tych obiektów także pochodziła z kolekcji Martina Kamera i Wolfganga Rufa). Otóż muzeum zrobiło mapkę, która prowadziła zwiedzających po stałej ekspozycji muzeum. Po pierwsze pokazali oni również swoje zbiory, a po drugie, dodali w ten sposób kontekst do ubiorów pokazywanych na wystawie.
To było naprawdę miłe i interesujące. Tym łatwiej byłoby coś podobnego zrobić w Kunstgewerbemuseum, gdzie mamy do czynienia ze zbiorami jednego muzeum. To również przypomina, że Kunstgewrbemuseum zupełnie zapomniało o czymś takim jak tematyczne ścieżki zwiedzania. Mogłyby one dotyczyć również innych tematów niż moda, ale teraz koncentruję się właśnie na tym. Wydaje mi się to o tyle potrzebne, że układ galerii w Kunstgewerbemuseum nie jest łatwy i nie biegnie w prostym, chronologicznym porządku. Na samym dole jest to, co najnowsze. Na kolejnej kondygnacji jest sztuka średniowieczna i renesansowa – to jest poziom na który wchodzi się z Gemäldegalerie. Następna kondygnacja to galeria mody 1850 – 2000 – to jest poziom głównego wejścia do muzeum. Najwyżej jest sztuka od baroku do art déco (gdzie są wspomniane mini ekspozycje ubiorów). Tak więc nawet dla samej mody przydałoby wytyczyć jakiś sugerowany szlak, porządek zwiedzania.  Tym bardziej potrzebne byłyby i inne ścieżki tematyczne, które pozwoliłyby widzowi ogarnąć przestrzeń Kunstgewerbemuseum i jeszcze przy okazji opowiedzieć mu o czymś.  Obecnie widzowie najczęściej snują się po muzeum bez jakichkolwiek punktów zaczepienia. Nie mówię tu o specjalistach – oni sobie poradzą, ale ilu ich przychodzi dziennie do muzeum? Zapewne niewielu. Strona muzealna też niewiele wnosi w tym zakresie. Jest baza danych, są informacje i nic poza tym. Nie ma w ogóle e-learningu.
Gdyby ta ekspozycja znajdowała się w jakimś mniejszym mieście, w innym państwie, to pewnie nie poświęciłby temu problemowi aż tyle uwagi. Ale kiedy po niemal trzech latach zostaje ponownie otwarte muzeum ze zbiorami na światowym poziomie, w mieście tak mocno nasyconym kulturą jak Berlin, to naprawdę można być rozczarowanym. Tym bardziej, że teraz o edukacji muzealnej mówi się więcej niż kiedykolwiek. 
Wydaje mi się, że paradoksalnie to właśnie te wspaniałe suknie zadecydowały o takiej formie ich ekspozycji. Ich wspaniałość sparaliżowała muzealnych kuratorów tak, że nawet oni nie byli w stanie zobaczyć w nich nic poza samym pięknem. Ale na tym właśnie polega praca edukatorów, którzy są w stanie pokazać inne, niż tylko estetyczne, walory. Spojrzenie edukatorów jest inne niż spojrzenie kuratorów i w tym przypadku ewidentnie go zabrakło. Wierzę jednak, że jest to dopiero początek zmian w Kunstgewerbemuseum i niedługo zwiedzającym pozwoli się na więcej niż tylko na niemy zachwyt wspaniałymi obiektami. Oczywiście z pomocą edukatorów muzealnych.



Fashion in the Kunstgewerbemuseum 

Last Saturday I finally went to the Kunstgewerbemusem in Berlin. I was waiting so eagerly for the new exhibition (open from November 22th), mainly because I saw the announcement when I visited the Gemäldegalerie in July. I was in the Kunstgewerbemuseum several times before the closing in 2012. So I was very curious what changes  the museum re-opening will bring.
Now, after visit I have a lot of impressions. Let me start traditional, from the advantages.
There are at least a hundred of advantages - as much as garments ;) I think that because the dresses are really great. They made a big impression on me. The core of the exhibition are objects which were bought in 2003 from the Martin Kamer and Wolfgang Ruf private collection (on the Museum website appears incorrect date 2009). About these two collectors I will write more another time. Now I'm going to focus on the Kunstgewerbemuseum collection, which includes clothing from the beginning of the 18th century to the end of the 20th century. That's an impressive time period. Equally impressive is the quality of these garments. We can find almost all major fashion designer names among them (from Charles Frederick Worth to Gianni Versace). Watching the exhibition You can have an impression that You look at some fashion encyclopedia. And this is not a temporary exhibition, but a permanent one. In fact, it is the most representative fashion gallery in this part of Europe. Congratulations!
I would like to stress, that objects are exposed very well. Mainly thanks to special mannequins, custom-made, of course. It was worth to put such attention on it. Although the dresses are in display cases (for obvious reasons), you can see them well. I don’t know much about a glass production, but glass used on the display do not give reflections, and in general, You do not feel that objects are viewed through the glass. Many dresses are set up backwards or sideways, so all important details are easy to catch. The light is gentle but allows to see everything You need. It is clear, that the museum put a lot of work and money into the display. And the effect is outstanding.

 


The only thing I didn’t like is deep black colour on the walls and on the floor. I understand that the special light is needed etc., but at least these long corridors without showcases could be a little bit brighter. These black corridors made me feel uncomfortable.

So we have a big European museum with a world-class fashion collection. That's why I don’t understand the lack of museum education. First of all, I write this as a museum educator with several years experience. I cannot explain how this could happened  - almost three-year renovation time without a visible change on the field of education. Still there is no clear educational project assigned to the permanent exhibition in the museum.
When I was walking from the Gemäldegalerie to the Kunstgewerbemuseum I saw such a question:

They (the museum) ask: "Is this art?" I like this question asked at the beginning of the Museum of Decorative Arts. After all, many of items shown there, were created for some specific activities or human needs. Showing them in the gallery, in the showcases are often deprived their primary role. So, if someone asking me such an important question, I would like to answer or just to share my doubts. But there is no more place on the exhibition space for that issue (is it art or not). There is no feedback wall, where I could post my answer, neither there is no any additional questions in the gallery space, which could help me with that question. Not only that - the exhibition itself already seems to respond positively to the question "Is this art?" without leaving the viewer much space for his doubts. Let's look at the fashion gallery again.
The question "Is this art?" seems to be pointless in the face of such kind of display. This exhibition almost shouts: Yes, it is art. By the way the catalog dedicated to the exhibition is titled Fashion Art Works
What exactly makes that exhibition speaks about fashion as about art? First of all, presenting clothes in a classic "white cube" type of display; objects descriptions are hidden at the floor level. Dresses are shown without any additional context (accessories are in other showcases - the Schiaparelli hat is an exception). I need to add that the most of these garments are very elegant. The visitor has received the observer role, and there is nothing left for him but adoration and contemplation beauty of the dresses. Almost like he would be in the neighboring Gemäldegalerie - an art gallery. At the exhibition space there is nothing which would stressed that these dresses are also examples of craft – there is no glossary of fabrics or weaves, no multimedia kiosk or just simple boards which would explain how is was done. There is no fabric samples to touch as well. There is no cut patterns even for just one or two dresses. There is nothing about a bias cut technique or ways of sewing sequins. Nothing what could turns the viewers’ attention to craftsmanship, not just to formal beauty. In fact, visitors can look at the dresses on the display as at the painting in the art gallery – without touching, without any activities. What’s more, in these long dark corridors there is no single question to the visitor, any designer’s quote, anything which could take the viewer form that state of admiration. It looks like the curators forgot that fashion is also a social phenomenon and not just aesthetic one. To be honest, it would be better, if they would put more attention on a pluralism on the exhibition. One segment of the display could be devoted to a “classical lecture” on silhouette changes (as it is now), second segment, for example, could be arranged a little bit differently and dedicated to fabrics, cuts, embroideries, or simple – to the craft. Another segment could tell more about some social issues, for example what is masculine and what is feminine in dress? or any another issue or a story (after all, this is hi-story). Not to mention the possibility of trying some garments next to a mirror, checking the weight of the clothes, or even hear some music or just sounds. Something that would give the dresses something more than just an aesthetic significance. And something that would engage the visitors also. Especially, that we are talking about not just a fashion museum, but about the Museum of Decorative Arts, where there are much more opportunities for showing the context for the clothes. 
Of course, I’m aware, that the space of the fashion exhibition is quite difficult - very narrow and long. But it is not just a matter of the space – there are ways to create space which would has both an aesthetic and educational values at the same time. But the museums’ curators made a different chose. Evidence for this can be found in the "neue kunst" gallery - from Baroque to Art Deco time period (top floor of the museum). There are also small fashion galleries. The larger one, with the eighteenth century garments…
 
 
… and the smaller one with the Biedermeier fashion.
It's hard to believe that they put in this space showcases with the clothes without combining  them with the rest of the display. I mean for example some questions or tasks that would combine these objects from the surrounding area with fashion. Something that would allow the viewer to see the similarities and differences in colors, shapes, ornaments, materials. This is in my opinion a big lack. I am disappointed that the museum opened after almost three years of constriction work did not create links between their objects for the visitors.  I can tell You, that I liked the solution used in the Deutsches Historisches Museum couples years ago when they were hosted an exquisite collection of garments from the LACMA (BTW - a large part of these objects also came from the collection of Martin Kamer and Wolfgang Ruf). That museum made a map which led visitors through the permanent exhibition. Firstly, they showed in this way their permanent collections, and secondly, they added the context to the dresses presented at the temporary exhibition. 

It was really nice and interesting solution. I think it would be a way easier to do something similar in the Kunstgewerbemuseum – all object on the display are from one collection. It also reminds me, that Kunstgewerbemuseum completely forgot about exploring the exhibition space by something like  thematic paths. They could be also applied to other themes than fashion, but now I concentrate on this. It would be very useful, especially that the Kunstgewerbemuseum galleries does not run in a simple, chronological order. At the lowest level You can find contemporary art. On the next floor there is the Medieval and Renaissance art - this is the level which you enter from the Gemäldegalerie. The next floor consists the gallery of 1850-2000 fashion - this is the level with the main entrance to the museum. On the top level there is art from baroque to art deco (where they are these mini fashion galleries). Thus, even for the fashion could be a suggested plan for visitors, the order of visit. Even more would be needed for other subjects – Kunstgewerbemuseum is relatively big museum and there is a lot to explore. It would be great to involved people to learn something during a visit. Currently, the most viewers prowling around the museum without any particular goal. I'm not talking about the professionals - they will cope, but how many of them are going to the museum? Probably not many. There is nothing more on the museum’s website too; just a database, few information etc. This museum is also about craft not only art, so even e-learning could help to increase visitors interest and help to answer the main question ”Is this art?” 
If this museum exhibition was in a smaller city, in another country, probably I wouldn’t put so much attention on the lack of museum education. But when I know about almost three years renovation time in the museum with a world-class collection, in the such cultural city as Berlin, it’s hard to say nothing at all. Especially that museum education is a very important part of the “new museums” paradigm. 
It seems to me that these magnificence dresses cast a spell on museum curators, and they were not to be able to notice more than just their beauty. But that's the museum educators job - to help curators be free from the spell and together show to visitors more than just aesthetic qualities of the dresses. Educators viewpoint is just different from the curators viewpoint, but necessary as well. 
I believe that this is only the beginning of changes in Kunstgewerbemuseum and visitors will soon be able to do something more than just admire the dresses. This will be possible only with the help of museum educators.

All photos by Muzealne Mody

2 komentarze:

  1. Szanowny Panie,

    Proszę nie traktować tej opinii jako złośliwości, piszę ją w dobrych zamiarach.
    Radziłbym Panu powstrzymać się na razie od pisania po angielsku, lub poprosić kogoś o pomoc w redakcji tekstów.
    Tu nie chodzi o drobne błędy, ale na przykład o takie jak (mam właśnie przed oczami) "beautiness" - takie słowo nawet nie istnieje w języku angielskim, zapewne chodziło o "beauty". Większym problemem jest natomiast styl, który - proszę wybaczyć - "prawie "boli", gdy się to czyta. I po trzecie, bez wersji polskiej ten tekst w licznych miejscach jest nieczytelny, czyli dla potencjalnego czytelnika międzynarodowego w dużej mierze będzie niezrozumiały.
    Blogerzy często oburzają się, że nie traktuje się ich pracy poważnie. Niestety po przeczytaniu takiego tekstu, trudno brać go na poważnie.

    Mam nadzieję, że będąc krytycznym wobec innych (co widać na Pana blogu), zaakceptuje Pan krytykę swojej własnej pracy.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia,
    Wojciech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Wojciechu,
      Oczywiście, ze akceptuję taką krytykę :) Dziękuję :)
      Popracuję nad tym.
      Pozdrawiam
      Piotr

      Usuń