wtorek, 15 lipca 2014

Dawid Bowie jest… fantastyczny



Czas na szybką relację z wystawy Dawid Bowie in Berlin, którą można oglądać jeszcze do 10 sierpnia w berlińskim Martin-Gropius-Bau tutaj. Samą wystawę przygotowało Muzeum Victorii i Alberta i pokazywało ją w ubiegłym roku u siebie tutaj. Jej prezentacja w stolicy Niemiec nie jest jednak zwyczajnym przeniesieniem tego, co było w Londynie – wystawę wzbogacono o mniej więcej 60 obiektów dokumentujących dwuletni okres pobytu artysty właśnie w Berlinie.
Generalnie, jeśli miałbym użyć jakiegoś jednego słowa, by opisać wrażenia z wystawy to byłoby „doświadczenie” lub „przeżycie”. To jest naprawdę niesamowite, że człowiek wręcz wpada w tę wystawę, zostaje przez pochłonięty. Jednym z czynników, które powodują taki stan są audioprzewodniki, które dostaje każdy. Włączają się one i wyłączają automatycznie, tak jak prowadzi ekspozycja. Możemy więc spokojnie przejść na „odbiór” i sycić się bogactwem eksponatów. Bo są tam prezentowane nie tylko ubiory, płyty czy inne przedmioty, ale także specjalnie przygotowane animacje/ filmy. No i najważniejszy element wystawy – muzyka. Ona jest dosłownie wszędzie. Myślę, że nawet jeśli się nie jest fanem muzyki Bowiego, to po wystawie nie ma się innego wyjścia... ja wciąż nucę Space Oddity z 1969 roku. 

Poza wrażeniami, które towarzyszą oglądaniu wystawy jest też i treść. Można się z wystawy wiele dowiedzieć o życiu i inspiracjach Bowiego, o tym jak tworzył piosenki itd... Ja osobiście chciałem zobaczyć przede wszystkim to, jak ten artysta wyglądał na scenie, czyli jego kostiumy i ogólny image. Zostało to spełnione w 100% - jest tam np. fantastyczny kostium stworzony przez McQueena czy też ten projektu Kansai Yamamoto.
 źródło tutaj
Ale inne im nie ustępują. W zasadzie po tej wystawie myślałem sobie o tym, jak „nieoryginalna” jest Lady Gaga i jednocześnie jaki niesamowicie twórczy był Bowie w latach 70., kiedy przełamywał wiele przekonań dotyczących przede wszystkim tego, jak ma wyglądać mężczyzna. W sumie jeszcze dziś niektórzy mogą być zaszokowani jego ówczesnym wyglądem. Ta wystawa pokazuje, co to znaczy być artystą, gdzie przebiegają granice pomiędzy „zwykłym życiem” a artystyczną kreacją – czy w ogóle da się taki podział stworzyć. Nie unika się też informacji o kosztach takiego „artystycznego” życia. Oczywiście kosztach nie materialnych, ale życiowych...
Osobiście widzę tę wystawę w taki sposób, że pokazuje ona, iż przy otwartym umyśle wszędzie można znaleźć inspiracje... i kiedy się je znajdzie, to trzeba koniecznie za tym iść. I jeszcze słuchać swojej intuicji (wiem, że to truizmy). David Bowie in Berlin to zdecydowanie więcej niż tylko prezentacja postaci niesamowitego artysty. To inspiracja.

PS

Celowo nie wrzucam zdjęć ekspozycji, żeby Ci, którzy jeszcze nie byli, a zamierzają iść mieli możliwość samodzielnego odkrywania wystawy

PS 2

Wystawa po Berlinie odwiedzi również inne miasta. Szczegóły tutaj.

8 komentarzy:

  1. Wyobrażam sobie siebie na tej wystawie, nie mogłabym sie otrząsnąc przez wiele dni. To musialoby byc przezycie!! Ps... kocham ta piosenkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest przeżycie i cały czas myślę o wystawie :)

      Usuń
  2. W zeszłym roku po wystawie w Londynie miałam podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w następny piątek będę się zachwyać :)) mam pytanie czy wystawę można fotografować? z góry dziękuję za odpowiedź. pozdrawiam :))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemności :)
      Na wystawie obowiązuje absolutny zakaz fotografowania

      Usuń
  4. Chyba rzucę wszystko i pojadę zobaczyć tą wystawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucaj i jedź :))
      A na marginesie - wystawę przedłużono o 2 tygodnie.

      Usuń