czwartek, 19 grudnia 2013

Zakupowa gorączka



Nie, żadnego komentowania rzeczywistości. Po prostu zwykły opis tego, co się dzieje na obrazie Henri’ego Gervex’a.
źródło: wikimedia 
A dzieje się sporo, tym bardziej, że tytuł podpowiada nam, że to Pięć godzin u Paquin. Tak, tej Paquin z niedawnego wpisu (tutaj) Płótno pokazane było w 1906 roku na paryskim Salonie (Salon de la Société nationale des beaux-arts).  W zasadzie chciałoby się powiedzieć – co jest namalowane, każdy widzi. Dobrze prezentuje się modna wówczas, pastelowa kolorystyka; świetne są też dodatki w postaci kapeluszy i parasolek. Jeśli przypatrzymy się uważnie znajdziemy w tłumie nawet kilku mężczyzn... Dobrym ćwiczeniem może być rozpoznawanie sprzedawczyń w tym towarzystwie. Generalnie nie jest źle – nikt niczego sobie nie wyrywa, nikt się nie awanturuje. Może i jest tłoczno, ale kulturalnie. Dla zmęczonych modą i zakupami zostaje poszukanie piesków, bo jest ich kilka.
Niestety, jest też druga, ciemna (dosłownie) strona tego medalu – obraz Isaaca Israëlsa z 1904 roku przedstawiający Szwaczki w Atelier Paquin.

źródło: wikimedia
No i po raz kolejny można dojść do konkluzji, że w pewnych kwestiach niewiele się  zmieniło. Zdaję sobie sprawę, że w okolicy Świąt powinno tu błyszczeć, dźwięczeć i zachwycać... cóż...  Pojutrze najkrótszy dzień w roku. Później będzie już tylko jaśniej.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe zestawienie, tym bardziej, że obydwa obrazy dotyczą Paquin, czyli praktycznie jednego tematu - a jaka jest przepaść miedzy nimi. Rzadko zdarza się, żeby dwa dzieła różnych twórców tak doskonale się uzupełniały.

    OdpowiedzUsuń