poniedziałek, 17 czerwca 2013

Moda w przedwojennej Polsce - recenzja książki




Przyznaję, że po książkę Anny Sieradzkiej Moda w przedwojennej Polsce wydaną przez PWN sięgnąłem z dużą radością i chęcią. W końcu ostatnia poważna książka po polsku i o Polsce  przed II wojną światową to Moda kobieca XX wieku Aliny Dziekońskiej – Kozłowskiej z 1964 roku! Kilka lat temu na rynku pojawił się co prawda reprint, ale nawet jeden przecinek nie został zmieniony w stosunku do oryginału. Była też wydana w 2007 roku książka Natalii Jaroszewskiej Chłopczyce, uwodzicieli, damy. Polska moda międzywojnia, ale ja traktuję to jako raczej jako formę autopromocji niż liczący się głos. Warto też wspomnieć katalog wystawy z Muzeum Narodowego w Poznaniu: Moda w dwudziestoleciu międzywojennym 1918 – 1939, z 2001 roku. Wydawano także inne książki o tym okresie, ale nie z modą jako pierwszoplanową bohaterką (jeśli coś mi umyka, dajcie znać).

No i teraz książka prof. Sieradzkiej…


Po pierwsze Moda w przedwojennej Polsce jest naprawdę ładnie wydana. Na pochwałę – ogromną – zasługują ilustracje. Mamy nie tylko zdjęcia dokumentalne z epoki, ale także ubiory. I to nie już opatrzone (przeze mnie opatrzone, może nie koniecznie przez wszystkich ;), ze zbiorów łódzkich, krakowskich czy wrocławskich, ale z prywatnej kolekcji Adama Leja. Zdjęcia jego ubiorów i dodatków są wykonane profesjonalnie i zachęcają do nieustannego wertowania książki. Na pochwałę zasługuje też layout, oraz format, bo one sprawiają, że książkę się przyjemnie czyta. Jedyne, co w tej sferze mi się nie podoba, to zdjęcie na okładce, które według mnie nijak się ma do estetyki lat 20. i 30. Zauważyłem, że ta seria PWN, w ogóle ma okładki w tym typie, co nie odpowiada mi do końca. Moje wątpliwości budzą też tytuły tej serii. Ktoś nie pomyślał, albo uznał, że nikt się nie zorientuje. No ja to wychwyciłem. Cóż to znaczy "przedwojenna Polska"? Że przed II wojną światową? A może przed I wojną światową. I nie przyjmuję zarzutu o czepianie się, bo w książce pani Sieradzkiej występuje dwa razy bodajże zwrot „w przedwojennej Polsce” w sensie przed 1914 rokiem. To moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.

Tym samym przechodzę do treści. I to jest najtrudniejsza część. Zastanawiam się jak ubrać ładnie w słowa to, że ta książka jest po prostu rozczarowująca. Uważam ją za zmarnowaną szansę. Wyobrażam sobie, że teraz ktoś chciałby wydać solidną książkę o dwudziestoleciu międzywojennym, to usłyszy wszędzie, że to nie ma sensu, bo właśnie taka książka została wydana.
Ale po kolei.

Od razu, bez ogródek muszę stwierdzić, że książka mnie nudziła. Tak, nudziła, i to bardzo. I nie chodzi o styl, bo ten jest dobry, ale o samą konstrukcję książki. Tak naprawdę jest to jedno wielkie, nieustające wymienianie tego, co noszono: na co dzień, do sportu, na wieczór, na ślubach itd... Jak długo można wytrzymać taką wyliczankę? Może to i jest ciekawe, ale nie w takiej formie. Zdecydowanie brakuje jakiś uogólnień, analiz, syntezy tematu.

Moda w przedwojennej Polsce jest faktycznie okraszona informacjami z gazet tamtego czasu, wypowiedziami różnych postaci itp., ale niestety niczego sami nie znajdziemy, ponieważ żaden z cytatów nie jest podpisany tzn. jest informacja z jakiego tytułu pochodzi, czy kto jest autorem, ale bez wskazania strrony. O ile w przypadku pozycji książkowej po przebrnięciu kilkudziesięciu stron można dany cytat znaleźć, to w przypadku cytatu z prasy równie dobrze można szukać igły w stogu siana. Tego nie mogę absolutnie zrozumieć. I mówienie, że jest to książka popularyzatorska naprawdę mnie nie przekonuje. Informacja o źródle to nie tylko kwestia rzetelności naukowej, ale i traktowania czytelnika jako partnera. To nie wszystko niestety. Tych cytatów w książce pani Sieradzkiej jest tak wiele, że czasami miałem wrażenie, że czytam streszczenie przedwojennych podręczników czy poradników. A przecież w pisaniu książki nie o to chodzi. Sam mogę sięgnąć do źródła, a od autora książki oczekuję krytycznego ujęcia, powiązanie faktów, wskazywania zależności.

Na sam koniec powinienem uczciwie napisać, że to jest bardzo ostra recenzja, lecz pisał ją ktoś baaaardzo wymagający. Ktoś, kto książek o modzie przeczytał sporo i ma w swojej biblioteczce spokojnie ze 300 pozycji z tej dziedziny. Kiedy więc sięgam po nową książkę zastanawiam się co ona nowego wnosi, co w niej jest takiego, że powinienem ją mieć. W przypadku Mody w przedwojennej Polsce, są to przede wszystkim ilustracje. Jeśli chodzi o jej treść, to nudną wyliczankę wybaczam, ale brak wskazywania dokładnego miejsca cytatu jest dla mnie dyskwalifikujący. Książka ta zachęciła mnie jednak do sięgnięcia po przedwojenne pozycje. To też jest jej pozytywna wartość.


30 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za tę recenzję, zastanawiałam się nad zakupem tej książki... cóż, chyba się jednak rozmyślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale naprawdę jest co oglądać :) Może gdyby cena była trochę mniejsza...

      Usuń
    2. Niestety to prawda, książki są teraz tak drogie, że dana książka musi być naprawdę świetna, żeby się na nią zdecydować.

      Usuń
    3. Tak.
      Na recenzję czeka jeszcze 100 lat mody wydane przez Arkady.
      Powinienem to ogarnąć niedługo :)

      Usuń
  2. W nadchodzącą sobotę wybieram się na spotkanie z autorką książki (w ramach Big Book Festivalu)i zastanawiałam się, czy przed spotkaniem zapoznać się z książką (by zadawać pytania) czy po prostu posłuchać rozmowy, a potem sięgnąć po to wydanie. Trochę mnie Twoja recenzja zastanowiła, bo podobny problem miałam z innym wydaniem PWN "Savoir vivre w przedwojennej Polsce" - mnóstwo cytatów, brak przypisów i skromna bibliografia, która uniemożliwia znalezienie ciekawych źródeł. W tej książce także kluczem jest wyliczanka, zabrakło mi właśnie jakiegoś podsumowania, jakiejś myśli od samej autorki. Pewnie kupię "Modę...", zachęciłeś mnie opisem ilustracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja wypowiedź mnie w pewnym sensie pociesza, bo oznacza, ze te wady mogą w dużej mierze wynikać z polityki wydawnictwa i nie są winą autorki :))
      Tak, ilustrację są naprawdę dobre :)

      Usuń
    2. Nie wiem, czy to pocieszające :) Skoro w dwóch książkach wydanych w tym samym wydawnictwie pojawiają się takie same błędy, to jest to co najmniej niepokojące. Chyba zapytam o to podczas spotkania.

      Usuń
    3. Też się wybieram, bardzo jestem ciekawa jak spotkanie się potoczy.

      Usuń
  3. Krytyczne recenzje najbardziej skłaniają do refleksji, ale... Może ktoś, kto nie zna się na modzie, a lubi międzywojnie - urok dawności, której już nie ma - przyjmie książkę jako opis i album, a nie rozprawę naukową dla fachowców... A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oczekiwałem, ze będzie to książka dla specjalistów, pomijając już to, że w zakresie mody dwudziestolecia pewnie znalazłbym zaledwie kilku.
      Poza tym napisałem, że to jest punkt widzenia osoby, która zna już wiele książek i w kolejnych szuka czegoś nowego. Jeśli ktoś się nie zna na modzie o lubi urok dawności niech książkę kupi. Zresztą sam ją nabyłem i na pewno będę ją przeglądał nie raz, ale czytanie raczej sobie daruję.

      Usuń
  4. Ja odlożyłam kupno tej ksiażki a także nie wypada mi jej krytykować z pewnych powodów. Za to bardzo czekam na Druga ksiazke Pani prof. Sieradzkiej o kostiumologii. Niestety musze wybierac bo ceny sa straszne a kieszen doktoranta bywa dziurawa.
    Mysle, że wiele jednak zalezy od wydawnictwa i to oni decyduja o tym czy bedzie bibliografia i podane żródła (cos o tym wiem). Takie chyba było załozenie tej serii, latwo i przyjemnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozumiem, że wydawnictwo może wiele narzucić - okładkę, tytuł, także brak przypisów. Ale i tak mnie to martwi, bo w końcu PWN nie jest małym, jakimś tam wydawnictwem. Czy naprawdę trudno im zrozumieć, że książka popularyzatorska też może być rzetelna, mieć kilka przypisów ze źródłami itd. Przecież to nie przesądza o naukowości książki, ale język jakim jest napisana.
      Poza tym na pewno nie chodziło mi, i mam nadzieję, że to widać, o personalną krytykę autorki. To, co napisałem dotyczy książki jako całości. Nie wiem ile zależało od autorki, a ile narzuciło wydawnictwo. Jedno jest pewne - ta książka mogłaby być lepsza, zwłaszcza przy takiej cenie...

      Usuń
    2. Jako pracownik wydawnictwa (innego) potwierdzę, że niemal na pewno decyzję o przypisach podejmował redaktor prowadzący serię. Vintage Girl napisała o podobnym problemie w innym tytule serii, co tylko potwierdza to założenie. Taka decyzja jednak, w wydawnictwie, było nie było, naukowym, jest dość porażająca. Zastanawiam się, do kogo kierowana jest książka, która nie jest dość umocowana naukowo by celować w specjalistów, a jednocześnie cenę ma zaporową dla zwykłego czytelnika, nie siedzącego mocno w temacie?
      Mam więc inne pytanie - czy merytorycznie książka jest ok?

      Usuń
    3. Tak, merytorycznie jest jak najbardziej OK, choć powtórzę, że poza poprawnością oczekiwałbym jeszcze jakiegoś krytycznego ujęcia tych dwóch dekad, poza wypisaniem, co wówczas noszono...

      A co do PWN to faktycznie trochę to rozczarowujące. Tym bardziej, że książka jest naprawdę atrakcyjna i mogłaby się naprawdę dobrze sprzedawać.
      Chociaż może i bez tego się dobrze sprzedaje?

      Usuń
  5. @Vintage Girl: Jak się dowiesz czegoś, daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy merytorycznoscia mozna nazwac wymieniane rzeczy czy akcesoriow? Wydaje się iż to wymienianie jest cecha takich ksiazek o "modzie" bo np. ksiazki pani Drazkowskiej tez maja te ceche czy tez pani Możdzynska - Nawotka w swoich ksiazkach.
    Ja z racji praktyki poszukuje przede wszystkim opisu procesu tworzenia danej kreacji, brak znajomosci stylu, kroju, technik krawieckich odbijam sobie na ksiazkach zagranicznych (przepraszam polskich autorow)ale taka jest rzeczywistosc, historycy sztuki musza tez znac techniki krawieckie na ktorych bazuje wszystko co jest zwiazane z moda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten problem, że interesuje mnie głównie paryska moda. Od zawsze niemal skazany byłem na książki anglojęzyczne. I nie chcę bynajmniej powiedzieć, że wszystkie one są świetne, ale to że jest ich na tyle dużo, ze można wybierać. No więc przyzwyczaiłem się do naprawdę dobrze pisanych książek.
      Taka książka jak ta recenzowana, też jest ok, ale kiedy pomyślę, jak słabo jest znana nasza moda 20.lecia (o późniejszych nie wspomnę), to właśnie dlatego mi szkoda że ta książka tak niewiele wnosi...
      Nasz rynek nie jest tak duży by zniósł 4-5 różnych książek o tym samym okresie. Szkoda...
      I faktycznie jest tak, że po prostu te książki angielskie są inaczej pisane...
      Trzeba też uczciwie powiedzieć, ze tam, w Anglii czy w Stanach mają świetne zaplecze, mają co badać, co oglądać - no i to później ma odbicie w książkach.

      Ale po tym co napisałaś, to aż się boję przyznać, że będzie wydany "katalożek " do wystawy Elegancji-Francji, który napisałem :))

      Usuń
  7. Bardzo cenie sobie katalogi do wystaw, wydaje sie ze sa bardziej merytoryczne bo opisuja kontekst danej wystawy i jej obiekty. Katalog to takze pamiatka po wystawie bardzo cenna, wiec nie ma sie czego bac a jak juz wiesz, Twoj blog jest jednym, ktory wysmienicie sie czyta i laczenie mody ze sztuka (ktora mnie ciezko przekonuje) w tym wypadku jest dla mnie interesujace i intrygujace. I ten "katalożek" tez chce miec. Twoj blog poprostu pomaga mi spojrzec na mode i ubior w roznych kierunkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Miło mi Ale to i tak "katalożek" będzie - 16 stron w tym ilustracje...

      Usuń
  8. Halo,
    jestem bardzo ciekawa uczestników spotkania z madame Sieradzką, bo mam je prowadzić podczas BBF. Po przeczytaniu dzieła, o którym mowa, podzielam zdanie autora blogu. Brak wniosków, porównań – autorka nic nie wyciąga z cytatów. Jest obryta, jednak nudzi, niestety.
    Może uda nam się do czegoś dojść podczas sobotniego spotkania? Zapraszam!
    Monika Małkowska

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzień dobry :)

    Z literatury anglojęzycznej o modzie (dla czytelników amatorów) jakie pozycje Pan by polecił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z jakiego tematu? Moda jest tak szerokim zagadnieniem że trudno mi tak po prostu napisać :)

      Usuń
    2. - historia ubioru :)

      Usuń
    3. Tak, domyśliłem się, że chodzi o historię ubioru, ale jakiego okresu? Jeśli to jest zupełny początek, to mimo powyższych uwag warto zacząć od tego, co po polsku jest napisane. Dopiero w miarę zagłębiania się w temat wybierać książki anglojęzyczne, ale wtedy już z węższego zakresu, tego, który bardziej zainteresował.

      Usuń
  10. Moze na poczatek Maria Gutkowska Rychlewska " Historia ubiorów", Ossolineum, 1968 albo ksiażki Eli i Adama Banachów " O modzie XIX wieku, czy też ksiazeczkę o modzie męskiej i ich bardzo dobry slownik: "Słownik Mody" no i wszystkie pozycje Pani Sieradzkiej oraz ksiazeczka Ewy Szyller.

    Zauwazyłam, że okładka ksiazki Moda w przedwojennej Polsce ma te sama okladke co "Dobre maniery..." albo mnie coś sie pomylilo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .... albo ten Boucher "Historia mody" wydany przez Arkady.

      Okładka jest podobna, ale jednak inna.

      Usuń
  11. Dziękuję za podpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam serdecznie, cieszę sie że podobały się zdjęcia ubiorów i akcesoriów mody z mojej kolekcji. Pozdrawiam, Adam Leja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobały się i to bardzo - zapraszam na wystawę Elegancja - Francja. Na pewno Panu się spodoba :)) Można zwiedzać od najbliższej środy, 3 lipca.

      Usuń
    2. Zachwyciła mnie oprawa do pomadki z "wbudowanym" zegareczkiem :))

      Usuń