wtorek, 11 czerwca 2013

Do opery



Dziś, zamiast wielu słów, będzie wiele zdjęć. Mam nadzieję, że oglądając je, wybaczycie mi to. Na fotografiach zobaczyć możecie przepiękny płaszcz do opery nieznanego autora. Jak się domyślacie będzie on pokazywany na wystawie. Datowany jest na sam początek lat 20. XX wieku. Uszyty jest z tkaniny satynowej o brokatowym wzorze (mankiety i kołnierz z aksamitu). Wzór tkaniny niezmienne kojarzy mi się z dalekowschodnimi grafikami. Wygląda też trochę jak odcisk stempla.
Kolejnym smaczkiem jest oryginalna klamra, o bardzo charakterystycznym kształcie.

 
No i, ukryta na wewnętrznej stronie lewego przodu, kieszonka.
Wreszcie, płaszcz w całej okazałości...


Według mnie jest on znakomitym przykładem estetyki pierwszej fazy art déco, będącej wciąż pod wyraźnym wpływem mody lansowanej kilka lat wcześniej przez Poiret’a zainspirowanego Rosyjskimi Baletami.
A Wy jak go odbieracie? Zachęca Was do zwiedzenia wystawy?

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Macieja Kaczyńskiego (CK Zamek w Poznaniu) 

13 komentarzy:

  1. Czytam właśnie biografię Heleny Rubinstei, w której wspomniana jest moda wylansowana przez Poiret'a, a tu proszę. Piękny jest ten płaszcz, taki misterny w detalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba - na żywo do obejrzenia za trzy tygodnie, ale już kieszonki nie będzie widać :))

      Usuń
  2. Bardzo zachęca :-) Szkoda, że tak pięknego stroju nie można połączyć z konkretnym imieniem i nazwiskiem... Wszystko jak z bajki, ale kieszonka chyba najbardziej urokliwa :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko daje się połączyć z konkretną pracownią. Ale za to jest pewność, ze płaszcz podoba się sam z siebie, a nie z powodu metki ;))

      Usuń
  3. Mi przypomina włoskiego projektanta Antonio Gallenga. Materiał jakby stemplowany. A kołnierz to nie aksamit bawełniany? Kieszonka to jak rozumiem na komórkę.
    Mnie zachęca jak najbardziej do zwiedzania ale nie wiem czy się pojawię bo najpierw musiałabym poszukać przyzwoite lokum. I szkoda,że wystawa tak krótko będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę przypomina, choć wydaje mi się, że Gallenga jest wyraźnie bliższy historycznym tkaninom.
      Kieszonka jest zdecydowanie na komórkę - też tak zawsze mówię :))))
      A może do Gdańska też wystawa zawita - jakieś sugestie gdzie mogłaby się odbyć?

      Usuń
    2. A to byloby cudownie gdyby miała miejsce w Gdansku albo w Gdyni. Gdynia to w końcu lata 20 i 30 ste XX wieku, Muzeum w Gdyni, prężnie działa tez Muzeum Emigracji. W Gdańsku to może Dom Uphagena albo np. Ratusz Staromiejski czyli NCK (Nadbaltyckie Centrum Kultury).

      Usuń
    3. Popytamy, spróbujemy, zobaczymy :)
      Dziękuję :)

      Usuń
    4. O rety... jakby wystawa zawitała do Trójmiasta, byłabym bardzo szczęśliwa. Choć zazwyczaj do Poznania jest mi po drodze to akurat w czasie trwania wystawy nie będę mogła tam być. Ogromnie żałuję.

      a płaszcz niezwykły, jak ja bym chciała go na żywo zobaczyć!

      Usuń
    5. Zobaczę, co da się zrobić. Najpierw otworzę tę poznańską wystawę, później zabiorę się za resztę :)

      Usuń
  4. A można przymierzyć?! ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie bardzo - podszewka nie jest w idealnym stanie ;))

      Usuń