poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Versace (reaktywacja)



Zaczęło się średnio, o czym mogliście przeczytać niedawno (tu). Ale na szczęście książkę o Versace doczytałem do końca i powiem Wam jedno – WARTO. O wadach już przeczytaliście, teraz czas na zalety tej pozycji. Generalnie układ książki jest taki, że początek stanowi kluczowe zdarzenie – postrzelenie Gianniego na progu swojej willi w Miami. W zasadzie autorka koncentruje się na opisie pogrzebu projektanta i to nie jest najlepsze. Następnie cofamy się do dzieciństwa, poznajemy matkę Gianniego i jego rodzeństwo – Santa i Donatellę. Wszystko wydaje się być dobrze znane: utalentowany, wrażliwy chłopak, dla którego rodzinne miasto  jest zbyt ciasne wyjeżdża, by spełniać swoje marzenia. Ciekawe wydaje mi się to, że zanim zaczął odnosić on sukcesy z własną marką, pracował (z dużymi sukcesami) dla innych. Na „pójście na swoje” zdecydował się dopiero, gdy miał odpowiednie doświadczenie i wyczucie rynku. Nie może więc dziwić, że od tego momentu w zasadzie wszystko szło gładko. W biznes niemal od początku włączeni byli także Santo i Donatella. Odpowiednia dynamika tego trójkąta zapewniała szybki rozwój firmy (nie było to oczywiście równoznaczne z gładką i bezproblemową współpracą). Ten rozpędzony pociąg, jakim była firma Versace gwałtownie hamuje w momencie śmierci Gianniego, w 1997 roku. Szybko okazało się, że był on nie tylko doskonałym projektantem. Miał również szósty zmysł, który niezwykle rzadko go zawodził, miał też wizję marki. Brak charyzmatycznego projektanta okazał się niestety tylko jednym z wielu problemów z jakimi musiała się borykać firma. Niefortunny zapis testamentowy wyznaczający nieletnią Allegrę (córkę Donatelli) jako jedyną spadkobierczynię dał Donatelli całkowitą kontrolę nad firmą. Było to zdecydowanie ponad jej siły, jednak uzależniona od narkotyków nie była w stanie znaleźć żadnego rozwiązania. Staczała się więc po równi pochyłej ciągnąc ze sobą firmę. I tu wbrew „sensacyjnemu” dopiskowi na okładce książki „Geniusz, sława i morderstwo” mamy przede wszystkim doskonałą analizę międzynarodowego rynku mody przełomu XX i XXI wieku. Autorka wykazuje się świetną znajomością zawiłości biznesowych, prezentuje nam analizę posunięć Santa mających na celu ratowanie firmy. „Na naszych oczach” rodzi się nowy gigant świata mody, Gucci Group NV, przejmujący kolejne marki: McQueen’a, YSL itd. Dziennikarka uświadamia nas również w kwestii rozległości kryzysu w sprzedaży towarów luksusowych po ataku terrorystycznym na WTC, we wrześniu 2001. Mógłbym tu wymienić jeszcze wiele innych faktów, ale nie chcę Wam psuć czytania. Generalnie ta część książki, która opisuje rzeczywistość po śmierci Gianniego wydaje mi się najciekawsza. Dane na temat rynku mody możemy sobie rzecz jasna znaleźć w różnych artykułach ekonomicznych i nie tylko, jednak w książce Versace mamy je już podane w lekkostrawnej formie, którą szczerze polecam.

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Jestem w stanie przeżyć wspomniany dopisek na okładce książki. Rozumiem, że w intencji wydawnictwa miał bardziej przyciągnąć czytelników i skłonić ich tym samym do kupna. Jednak moim zdaniem przynajmniej opis na tylnej okładce powinien być inny. Tam powinna się znaleźć się informacja, że książka szeroko nakreśla tło, na którym przyszło działać domowi mody Versace, bo to tło w pewnym momencie staje się najistotniejszym tematem książki. Wydaje mi się, że w ten sposób przyciągnęła by ona do siebie także osoby zainteresowane współczesną modą, a nie tylko te, które chcą śledzić „geniusz, sławę i morderstwo”.

Zdjęcie ze strony wydawnictwa (tu).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz