piątek, 5 kwietnia 2013

Skandale ?



Niedawno pisałem o obowiązującej bieli na oficjalnych balach TU. Kiedy dokonywałem wyboru, spośród różnych obrazów, mimo ogromnego sentymentu, jakim darzę dzisiejszy portret, zdecydowałem się go wówczas nie włączać. Na szczęście teraz przyszła na niego pora. Wygląda tak:

Namalował go około 1864 roku Franz Xavier Winterhalter, o którym wówczas pisałem. Na płótnie widzimy piękną, młodą kobietę. To Madame Rimsky Korsakov. Tak, zbieżność nazwisk jest nieprzypadkowa - była ciotką kompozytora. Była też kobietą żyjącą w sposób dość odważny (podejrzewano ją o romans z samym Cesarzem Napoleonem III) i, co za tym idzie, także ubierającą się w sposób odważny. Warto zaznaczyć, że kiedy potrzebowała czegoś bardziej zwracającego uwagę, może nawet krzykliwego NIE wybierała Worth’a (ku jego uciesze). Wróćmy jednak do portretu. Na pozór nie odbiega on od tych pokazywanych przeze mnie wcześniej. Różnica jednak musi być i to wyraźna, skoro portret  Madame Rimsky Korsakov wywołał poruszenie, jeśli nie skandal. Od razu może powiem, bo dziś jest to dla nas mało czytelne, że portretowaną oglądamy w negliżu. Czyli w sposób, który nie powinni zobaczyć jej postronni, przypadkowi ludzie. A to właśnie miało miejsce, gdy obraz był prezentowany na Salonie. Jak się przyjrzymy, to faktycznie twarz pozbawiona jest makijażu, nie ma żadnej biżuterii, ale chyba najważniejsze są włosy opadające kaskadami na suknię. Wydaje mi się, że dziś to jeden z większych walorów portretu – właśnie to zapamiętałem, kiedy jakieś dziesięć lat temu po raz pierwszy widziałem ten obraz w Paryżu (stąd wspominany sentyment). No cóż, czasy i granice przyzwoitości, się zmieniają.

Potwierdza to także imponujący portret namalowany przez, także wspominanego przeze mnie, John'a Singera Sargenta. Powstał on w latach 1883 – 84 i choć przedstawia Madame Pierre Gautreau, to znany jest powszechnie pod tytułem Madame X.
 
Modelka wygląda wręcz posągowo. Głęboka czerń sukni podkreśla tak pożądaną wówczas jeszcze bladość cery.  Odważny krój wieczorowej toalety nie pozostawia miejsca na mocne dodatki. W zasadzie jedynymi wyraźnymi elementami dekoracyjnymi są ramiączka sukni. Jedno z nich okazało się przyczyną skandalu, który wygnał artystę z Paryża. Możecie wpatrywać się w portret ile chcecie, a i tak nie znajdziecie nic niestosownego. Powód jest prosty – artysta przemalował swój obraz.  Na szczęście wersja, jaką pokazał na Salonie znana jest z fotografii. Oto ona:



Tak, dobrze widzicie - jej prawe ramiączko zsunięte było prowokacyjnie z ramienia. To wystarczyło, by wszcząć ostre dyskusje. Dyskusje głównie między rodziną portretowanej, która wcześniej nie widziała gotowego płótna, a artystą, który jak wiemy uległ - zdjął osobiście obraz z wystawy i przemalował go.
Wiem, z dzisiejszej perspektywy wydaje się to być śmieszne, nie do przyjęcia i co tam Wam przyjdzie do głowy. Oczywiście nie jestem zwolennikiem „zawracania kijem Wisły” i propagatorem powrotu do tego co już było. Ale kiedy patrzę na takie kreacje....



... to sobie myślę, że może jednak dobrze byłoby ustalić jakieś zasady dotyczące przynajmniej ubierania się w publicznych miejscach (specjalnie wybieram suknię sprzed 2 lat - może już dziś nie wywołuje żadnych emocji?)
Jak myślicie, powinna być jakaś cenzura i ewentualnie ostracyzm środowiskowy, czy raczej jesteście zwolennikami „wolnej amerykanki” w imię tego, że żyjemy w wolnym kraju?


Źródło ilustracji:




13 komentarzy:

  1. och, patrząc na sukienkę z ostatnich zdjęć zaczynam marzyć o jakiś normach i surowych karach za ich przekraczanie ;)

    a tak całkiem serio mówiąc - normy pewnie zawsze będą przekraczane, potem to co dziś jest wyskokiem stanie się czymś całkiem naturalnym.


    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, rozumiem, że moda to nieustanne przekraczanie pewnych granic. A mimo to zastanawiam się, jakie jeszcze granice zostały do przekroczenia? A może coś zostanie "nieprzekroczone"?

    OdpowiedzUsuń
  3. Skandale mozna przekraczac ale nie byc wyzywajacym i majac jakas estetyke. Dzis jej nie ma. Niedlugo garnek na glowie bedzie "cool fashion" jesli juz nie jest.

    Bardzo cenie sobie Sargenta, czytalam wspaniala ksiazke o nim i wlasnie o tym obrazie. Ciagle mysle ze uszyje sobie te suknie, jest wybitnie ponad czasowa a mowia ze Chanelka wymyslila mala czarna.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ atelierpolonaise: Tak, Sargent malował zachwycające portrety. Madame X miałem szczęście widzieć na żywo i przyznaję, że robi wrażenie. Jej czarna suknia także :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja siostra widziala go w Met Museum, mam nadzieje ze kiedys spotkam go na swojej drodze. Ciekawostka jest fakt, ze Irene z "Sagi rodow Frosythow" z serialu pod tym samym tytulem z 2010, BBC nosi wlasnie na jednym z balow kopie tej sukni, tylko ze czerwona. Tez robi wrazenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tam widziałem ten obraz :)) A na serial zwrócę w takim razie uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już przy pierwszym portrecie pomyślałam o tym, co obecnie mogłoby wzbudzić kontrowersje...i zastanawiam się, czy cokolwiek zostało. Mam wrażenie, że pokazano i użyto wszystko, co się dało. Ale zdjęcie idealnie dobrane - w takich momentach też myślę o tym, że powinno istnieć jakieś prawo określające normy stroju... A z drugiej strony, np. w szkołach próbowano wprowadzać ograniczenia dotyczące chociażby wysokości obcasów u dziewczyn i kończyło się marnie - przynajmniej w mojej miejscowości. Protesty były ogromne, a spódniczki krótsze,obcasy wyższe...jeszcze parę lat i szkolny mundurek będzie wyglądał jak sukienka z ostatniej fotografii ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @ kelly: Ale o ile rozumiem szukanie granic i eksperymentowanie nastolatek w zakresie ubioru, o tyle wydaje mi się, że eksperymentowanie kobiet dorosłych przebiega (powinno przebiegać) na innych polach...

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, chciałam tylko dać ci znać, że twój blog został dodany na listę polskich blogów kostiumowych, historycznych i vintage :) Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Eleonora Amalia@: Oczywiście, że nie :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm-jest pewien niesmak podczas oglądania zdjęcia Pani Iwony. Przypuszczam, że miało być kusząco a wyszło wulgarnie. Nie tylko duży dekolt jest w dzisiejszych czasach problemem - wychodzące stringi ze spodni, wylewający się z nich tłuszczyk czy zaniedbane stopy to tylko niektóre z detali mających niewiele wspólnego z estetyką, normami itp.

    OdpowiedzUsuń
  12. FSP@ Pytanie brzmi: Czy za lat 30 (130) ktoś będzie takie kwestie uważał za skandaliczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak ! Jako niepoprawna idealistka wierzę, że zostanie jeszcze chociaż garstka mająca pojęcie o klasie, dobrym smaku i elegancji.

      Usuń