poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Powrót do Edenu?



Ostatnio, co jakiś czas podglądam na swojej kablówce dwa seriale, które pamiętam z dzieciństwa – Dynastię... 
 

i jej australijski odpowiednik, Powrót do Edenu


Obydwa te seriale, kręcone w latach 80. nie tylko są kwintesencją tej dekady – one ją współtworzyły.  Prym oczywiście wiodła Dynastia. Serial ten zaczęto nagrywać w 1981 roku i prawdopodobnie nikt nie spodziewał się aż takiego sukcesu – powstało 9 sezonów. Mini serial będący epilogiem nagrano w 1991. Bez przesady więc można powiedzieć, że ta dekada należała do Dynastii. Oczywiście, jeśli myślimy o modzie, to przede wszystkich wspomnieć należy kreacje Alexis granej przez Joan Collins. 

Jednak nie tylko jej ubrania były obiektem zainteresowania twórców serialu. Zatrudniony przez producenta projektant, Nolan Miller miał do dyspozycji duży budżet i jednocześnie obowiązek dopilnowania, by żadna żadna kreacja nie pojawiła się na ekranie więcej niż raz. Warto dodać, ze projektant ten zmarł w ubiegłym roku (informacja tutaj). Powrót do Edenu, choć równie atrakcyjny wizualnie, jest zdecydowanie skromniejszy, choć i tutaj główne role zarezerwowane są dla kobiet. Tak, to był czas, kiedy kobiety zaczęły się wdzierać do dużego biznesu.  Odpowiednia garderoba była na wagę złota, o co zadbali projektanci lat 80. projektując garnitury, spodniumy, garsonki dodające kobietom „siły”. A kobiety umiały to wykorzystać.

Kiedy w 1981 roku Księżna Diana pojawiła się na ślubnym kobiercu w ogromnej sukni, by poślubić księcia Karola, można powiedzieć, że rozpoczęła się „dekada obfitości”.
 
Duże fryzury, duże kolczyki, duże ramiona, obfite spódnice, kapelusze, wzory, wzorki i kolory. Wszystko „na bogato”. W jednych wywołuje to nostalgię, w drugich niechęć. We mnie wzbudziło refleksję, że tamtego świata już nie ma (wiem, to oczywiste). Mało tego, on nigdy nie wróci (to też oczywiste). Świadomość ludzi charakterystyczna dla tego czasu też już jest przeszłością. No i moda... cały czas o niej myślę. To, że kobiety (i mężczyźni) wyglądały w podobny sposób, jaki możemy zaobserwować we wspomnianych serialach, wynikało z całej masy czynników – społecznych, gospodarczych itd. Moda zaistniała w takiej, a nie innej formie.  Czy moda tak rozumiana - jako zjawisko silnie związane z danym czasem może powrócić kiedykolwiek? Czy moda w ogóle powraca? Czy to możliwe?

A wydawać by się mogło, że te seriale są tak banalne i płytkie, że nie są w stanie wzbudzić żadnej refleksji. U mnie jednak wzbudziły. I tak sobie myśląc dochodzę do wniosku, że jedyne co może powrócić, to pewne formy ubiorów; może fryzury, kolory? Jednak zawsze będą one interpretacją w duchu nowych czasów. „Do powtórzenia” zostają zawsze wybrane te elementy, które wykazują pokrewieństwo z hołdowanymi w danym czasie wartościami. Nie ma więc tak naprawdę szans, by powtórzyć to, co się zdarzyło. Możemy założyć sukienkę z lat 80., 30. czy  20, ale będziemy ją nosić w inny sposób, z inną świadomością (nie mówiąc o dodatkach). Jeśli zaś pójdziemy na całość i pojawimy się gdziekolwiek w pełnej stylizacji z danej dekady (by pozostać już w XX wieku), to będzie to raczej odebrane jako rodzaj kostiumu, przebrania, a nie supermodnego wizerunku...

A może się mylę i moda faktycznie wraca? A dla Was to tylko zwrot retoryczny czy faktycznie uważacie, że można przywrócić dawną modę, wskrzesić ją?

Źródło ilustracji:


26 komentarzy:

  1. Suknia księżnej Diany jest przepiękna - i Jej uśmiech... chwila szczęścia... Moda chyba powraca - nie znam się na tym, ale np. nasze modelki mówią o tym, że warto mieć swój styl, poszukiwać, eksperymentować i niekoniecznie być uzależnionym od trendów z danego sezonu. Nie wiem.
    P.S. Wskrzeszanie przeszłości w modzie i kulturze lubię obserwować w filmach i serialach kostiumowych, np. w "Jane Eyre" BBC z 1983 i 2006 roku, w najnowszym filmie o Jane z Mią Wasikowską z 2011 roku oraz w "Annie Kareninie" z Keirą Knightley... Jakie niezwykłe kreacje, "bogate" i symboliczne zarazem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wskrzeszanie dawnych czasów chyba zawsze będzie nam towarzyszyć. Podobnie jak inspirowanie się historią. Mnie jednak interesuje, co dokładnie znaczy, że "moda powraca". Ale chyba wrócę do podstaw, bo wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy modę...

      Usuń
  2. Jejku, jak bardzo lata 80 XX wieku do mnie nie przemawiają! Ale jest przecież wiele blogerek, które pokazują, że można nosić ubrania z dawnych lat z taką samą naturalnością, gracją i wdziękiem, jak noszono je wtedy! W ich przypadku nie wygląda to jak przebranie, ale integralna część ich osobowości i wyglądu. Widać to np u Johanny Ost :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możliwe jest noszenie ubrań z lat 80., ale one dziś już znaczą coś innego... I właśnie to nigdy nie wróci - dziś funkcjonują one w innym kontekście.

      Usuń
    2. No i oczywiście ja też mam sentyment do lat 80., ale to chyba jasne ;)))

      Usuń
  3. Też mam sentyment do tych lat :). W końcu przypadają na moje dzieciństwo :). Najbardziej brakuje mi z tych czasów pewnego rodzaju zabawy tzn. ludzie wyglądali jakby się dobrze bawili w swoich kreacjach, czuli się swobodnie i nieszczególnie przejmowali się opinią otoczenia. A te kolory :). Dlatego lubię obejrzeć od czasu do czasu jakiś teledysk z tamtego okresu. Oczywiście w Polsce sytuacja była inna, stąd i odzież, zwłaszcza ta codzinna, uliczna, skromniejsza. Niby teraz też zabawa modą jest modna ;) (mieszanie stylów itp), ale mam wrażenie, że mimo wszystko jest poważniej. Cóż to moje odczucia i to bardzo subkiektywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest trudno powiedzieć czy poza tym, że darzę sentymentem tę dekadę, brakuje mi z niej czegoś. Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad tym. Ja generalnie staram się patrzeć w przyszłość w tym sensie, ze nie chciałbym mieć znowu "nastu" lat czy dwudziestu...

      Usuń
  4. Ja nie lubię lat 80 tych, ale ... ale oglądam Dynastię i mnie wciągnęła ale raczej za grę aktorską, duże wrażenie zrobiła na mnie Alexis. Ja oglądam go po raz pierwszy ale stroje tamtych czasów są tragiczne, te workowate stroje, ponad miarę wyolbrzymione ramiona no i chodzenie w pomieszczeniu w nakryciu głowy (Alexis chodziła w futrzanej czapie, nawet jeśli nie było sniegu. Za to bardzo lubię stroje Janet Fondy do aerobiku, mam kilka i uzywam je do swoich treningow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja, patrząc na modę XX wieku, najmniej jestem przekonany do estetyki lat 70. choć nie znaczy to, że nie lubię tej dekady.
      A to co piszesz, jest dla mnie ciekawe, bo ja patrzę na ten serial i nieustannie przypominam sobie, jak poszczególne sceny, postaci "kiedyś" odbierałem. Wówczas kształtowało się moje (i nie tylko moje) wyobrażenie o tym, jak żyją bogaci ludzie - nie znaliśmy tego w ogóle. Oczywiście swoje poglądy z czasem zweryfikowałem, ale sentyment pozostał...

      Usuń
  5. Podobno właśnie definiowanie pojęć jest kluczowe, ale z drugiej strony chyba są takie zjawiska, które wymykają się określaniu od A do Z, ale nie wiem czy tak jest w sferze mody. A może tak ma być i dlatego świat bywa piękny? Czym jest styl, co to znaczy mieć własny styl, jak zachować złoty środek między ubraniem a przebraniem... :-)
    A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ze pewne zjawiska trudno definiować, mało tego - definicja może się zmieniać. Jednak moim zdaniem tylko dzięki temu możemy np. dyskutować merytorycznie z kimś. Możemy się przekonywać i zmieniać wspólnie definicje, a tym samym porozumiewać się z przedstawicielami innych dziedzin. Pewnie, że na codzienny użytek nie są nam one bardzo potrzebne, ale jeśli chcemy (ja bardzo chcę) by moda była traktowana poważnie, by nie sprowadzano jej do cosezonowych "must have", potrzebne jest mówienie niej także za pomocą definicji, w naukowy sposób.

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że nawet, jeśli ubrałoby się kreację żywcem wyjętą z danego okresu i wystylizowało właśnie na tamte lata, to i tak miałaby inne znaczenie...bo w końcu w danym momencie często dane ubranie jednak coś znaczy - moi rodzice często wspominają wojskowe kurtki noszone przez znajomych z liceum, które wtedy były symbolem niezależności, nonkonformizmu. Teraz? Można założyć identyczną rzecz, w ten sam sposób...a jednak nie będzie to to samo. A same trendy chyba zawsze wracają zreinterpretowane. Tylko czy można tak w nieskończonośc reinterpretować? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że można faktycznie w nieskończoność reinterpretować, w tym sensie, że kolejne pokolenia będą spoglądać w przeszłość i tam znajdować pokrewne sobie elementy, by następnie wprowadzać je do "swojego świata".

      Usuń
  7. Jeszcze jeden serial wpłynął na modę lat 80-tych, zwłaszcza męską, Miami Vice :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno tak jest :-) Ja raczej myślałam o modzie - ale pewnie trzeba by zamienić słowo na styl - w kontekście manifestowania tego, co ukryte, wewnętrzne, czego nie da się do końca ani zwizualizować, ani właśnie nazwać. Samo pojęcie kostiumu jest chyba wieloznaczne, np. twórcy "Anny Kareniny" podkreślali uwięzienie bohaterki "w klatce" nie tylko sukni, ale także woalki czy biżuterii. Nieszczęśliwa bohaterka jest osobą w pułapce konwenansu, choćby pozornie najpiękniejszego. Na tle teatralnej socjety ujmuje skromność stroju bohatera prawie bez skazy, Lewina :-) A przecież "uwięzienie" nie we własnej skórze, tylko w narzucanej formule to nie tylko realia literackie, niestety. A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście koncepcja kostiumów w Kareninie się podobała, ale generalnie problem kostiumu sam w sobie jest już na tyle rozbudowany, że na razie w ogóle nie dotykam się do tego tematu :) a zatem nie wypowiem się też w tek kwestii bo za mało wiem na ten temat.

      Usuń
  9. Fakt rola kostiumu i mody w filmie jest tematem szalenie ciekawym. Prof. Hendrykowski wydał jakiś czas temu małą książeczkę na ten temat "Film i moda". Książeczka o tyle rozczarowuje, że stanowi ledwie szkic, zarysowanie problemu, a chciałoby się więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prawda. Ale myślę, że do powstania "pełnej" książki na ten temat potrzebna byłaby współpraca z jakimiś historykami ubioru i kostiumu. Prof. Hendrykowski, przy całej swojej wiedzy, doświadczeniu itd., jest przede wszystkim filmoznawcą.

      Usuń
    2. Może kiedyś powstanie taka publikacja. Pomarzyć można .... ;D

      Usuń
  10. Dynastie ogladam po raz pierwszy, nie mieszkalam jeszcze wtedy w Polsce kiedy byla tu wyswietlana. Dlatego moj odbior jest inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie tak zrozumiałem :) i to, jak napisałem, jest dla mnie interesujące, jak ją postrzegasz :)

      Usuń
  11. Dynastia mnie wciągnęła i aktorsko jak też zarówno stroje i wnętrza mnie zainteresowały. Widać, że nie było kryzysu, taka rzeka obfitości. Nie przepadam za stylem lat 80 z powodu workowatości i tendencji do szerokich ramion, ale kolory i barwy są śmiałe i widać, ze koszty się nie liczyly. Nie wiem czy dziś taki serial moglby byc zrobiony i, żeby miał tez takie oddziaływanie.
    A teraz musze sie pochwalic, jutro w Muzeum Emigracji bedzie wyklad o Sarze Lipskiej, na ktory sie wybieram i wyklad o Cierplikowskim. Bedzie ciekawie i bardzo klimatycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no to zazdroszczę wykładów. Dużo przyjemności życzę :)

      Usuń
  12. Nic dwa razy się nie zdarza...Mówi się, że moda powraca, ale tak naprawdę to skrót myślowy, bo w rzeczywistości powracają tylko pewne jej elementy, które zestawiane z innymi (współczesnymi) tworzą nową modę. Żaden trend nie powraca przecież w skali 1:1. Moda jako taka powrócić chyba nie może, bo jest o wiele szerszym zjawiskiem niż fason, krój, kolor i faktura materiału. To bardziej reinterpretacja, niż come back. W myśl miłościwie królującego postmodernizmu:)
    A co do Dynastii, to ech....jak ja chciałam nosić wielkie klipsy i kopertówki jak Alexis Carrington Colby Dexter :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to właśnie sobie ułożyłem w głowie :) Dzięki :)
      Gwoli ścisłości - brakuje panieńskiego nazwiska Alexis - "Morrell" :)))

      Usuń