wtorek, 5 marca 2013

Nowa sylwetka



Od razu daję słowo, że na długi czas kończę omawianie sylwetek z każdej strony. Zanim do tego dojdzie, to małe uzupełnienie do ostatniego wpisu. Otóż kiedy opisywałem pierwszą z sukni - Patrząc z przodu widzimy „klasykę” – lekko zaokrąglone, łagodne ramiona, wcięcie w  talii, zaokrąglone biodra i rozszerzająca się ku dołowi spódnica – coś mnie tknęło. Przecież skądś to znam. Zwłaszcza tę linie bioder, która z jednej strony wydaje się naturalna, ale w modzie oczywistością nie jest. W głowie pojawiła mi się ta sylwetka.
Tak, to słynny „Bar” Diora z jego pierwszej kolekcji z 1947 roku. Możecie oczywiście się nie zgodzić. Z resztą chętnie usłyszę (przeczytam) Wasze zdanie. Warto jednak pamiętać, że kolekcja Diora była zainspirowana przeszłością. Mało tego, ona wracała do przeszłości, do dawnej "świetności", by jak najszybciej odwrócić uwagę, zapomnieć wojenną biedę.  Świadczy o tym chociażby stosowanie gorsetów formujących właśnie taką sylwetkę. Poza tym elementów dziewiętnastowiecznej mody w powojennym couture znaleźć można sporo (przykład tu). Te podobieństwa sylwetek oczywiście znikają, kiedy spojrzymy na nie z boku, a tym bardziej z tyłu. Konkluzja jest prosta. Nawet, kiedy mówimy o tym, że pewne sylwetki się powtarzają w modzie, to nigdy nie jest to dosłowne. Zawsze jest wprowadzana jakaś zmiana, bo przecież ubiory powstają w różnych czasach, a więc w innych kontekstach i z różnych tkanin. No i, co wyżej pokazane, i co chcę podkreślić, sylwetka, to nie tylko to, co widzimy od przodu. Istotny jest także jej profil czy tył. Potrzebny jest nam zatem całościowy ogląd (wiem, może to trącić banałem).
Doskonale rozumiała to na przykład Madeleine Vionnet, która chcąc ograniczać bezprawne kopiowanie swoich sukni, pokazywała je na przykład zamiast na wybiegach, w taki sposób, dając tym samym wszystkie najistotniejsze informacje o lansowanej przez siebie sylwetce.

Dziś podobne podejście możemy oglądać w każdym szanującym się lookbook’u.


Źródło ilustracji:



2 komentarze:

  1. O tak, jeśli coś wraca, ale nowe, w innej formie i z przeszłością jako inspiracją - to lubię, gorzej, kiedy ktoś próbuje przemycić coś w dosłownej wersji..

    A lustrzany motyw na zdjęciu - nie myślałam, że ma aż tyle lat :)) A ostatnio tak mi się spodobał w jakimś polskim lookbooku, bo rzadko go się w naszym kraju wykorzystuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. ... lustrzany motyw.. Jak widać nie tylko sylwetki powracają do mody ;)

    OdpowiedzUsuń