wtorek, 19 lutego 2013

"Złote czasy"


Tu oczywiście niemal jednym tchem można byłoby dorzucić Haute Couture, Hollywood, rock itd. Kiedy to było? Generalnie mówiąc jakiś czas temu, i to taki czas, który znamy jedynie z książek, programów czy cudzych opowieści. Czyli: było-minęło.
Tu ze wsparciem przychodzi mi książka o Versace, którą czytam, i na której pełną recenzję przyjdzie jeszcze chwilę poczekać. Otóż przypomina mi ona czasy, kiedy już interesowałem się modą, jednak z uwagi na ograniczony dostęp do telewizji, magazynów mody, nie miałem świadomości ich wagi. Ta książka, pomijając informacje o domu mody Versace i włoskim przemyśle odzieżowym, jest dla mnie swoistą podróżą w czasie, wyprawą w „Złote czasy”. Cóż zatem się działo w owym okresie lat 90.? Mieliśmy do czynienia „epoką” supermodelek, co zapowiedziała słynna okładka brytyjskiego Vogue ze stycznia 1990 roku z Naomi, Lindą, Christy, Cindy i Tatjaną (teoretycznie nazwiska są zbędne – wszyscy wiedzieli jak brzmią).
Oczywiście okładkę tę znałem, ale nie miałem pojęcia, że modelki dawniej (czyt.: jeszcze w latach 80.) dzieliły się na „wybiegowe” i fotomodelki. Te drugie zarabiały zdecydowanie więcej i co oczywiste były o niebo bardziej znane. A Gianni był jednym z tych, którzy zaczęli (mimo dużych gaż) zatrudniać fotomodelki do pokazów. Tu jeden z przełomowych momentów – pokaz Versace (moment wielkiej popularności piosenki Freedom Georga Michaela - tu).
To wywindowało je na sam szczyt. Wówczas padły słynne słowa Lindy, że nie wstaje z łóżka za mniej niż 10 000 $.
Także suknie Gianniego, które nosiły gwiazdy były dyskutowane przez wiele dni i wpisały się do historii dwudziestowiecznej mody. Jak chociażby suknia Liz Hurley (kto z „młodszych” ją w ogóle kojarzy?) ubrana na premierę Czterech wesel i pogrzebu.
Nie mówiąc o może nieco mniej znanej, ale wówczas niezwykle komentowanej sukni założonej przez księżną Dianę (październik 1996).
 
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo kiedy uświadomiłem sobie, że pamiętam te czasy nie z opowieści czy nagrań i zdjęć, to mi się jakoś tak przyjemnie zrobiło. Pomyślałem sobie: nic straconego! To co, że nie było mnie jeszcze na świecie, kiedy tworzył Dior czy Chanel; to nie ma znaczenia. Byłem za to wtedy, kiedy po wybiegu chodziły prawdziwe mega-super-modelki, kiedy obfitość nie była przesadą, kiedy nawet „skandaliczne” suknie nie były wulgarne, kiedy właśnie żył Gianni, Diana itd, itd.
Konkluzja jest taka, że teraz zapewne też mamy „złote czasy”. Musimy jednak nieco poczekać, by zobaczyć to z odpowiedniego dystansu czasu, przypomnieć sobie to wszystko co mamy dziś i westchnąć z radością, tak jak ja dziś to robię :)))))

Źródło ilustracji:



10 komentarzy:

  1. Tez sie ciesze ze zylam i widzialam te rzeczy, dzisiejsze czasy mody sa strasznie nudne.

    OdpowiedzUsuń
  2. A modelki się uśmiechały :), a nie pozowały z "otwartymi buziami"

    OdpowiedzUsuń
  3. @atelierpolonaise: Ja jednak jestem optymistą jeśli chodzi o dzisiejsze czasy. A tym bardziej dystans 10 - 20 letni "wyłowi", to co teraz jest najistotniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @ anonimowy: odczytuję aluzję do Anji Rubik, ale uważam, że powinniśmy być zadowoleni, a nawet dumni, że jako modelka zaszła aż na sam szczyt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aluzja nie dotyczyła wyłącznie Anji Rubik (też się cieszę, że dziewczyna tak daleko zaszła), ale ogólnej tendencji, która utrzymuje się od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, nawet ja kojarzę tę "rozerwaną" kreację ;) Ciekawe, co jest naszymi "złotymi czasami", albo co było/będzie takimi tylko dla Polski? Doczekaliśmy albo doczekamy się takich?

    A co do anonimowego komentarza odnośnie ust - przy uchylonych ustach twarz lepiej wygląda, chodzi tu po prostu o to, że mięśnie twarzy nie są tak wyraźnie ściągnięte, jak przy zamkniętych. Co prawda przy uśmiechu nie ma tego problemu, ale ostatnio na mody uśmiechu po prostu nie ma (niewielu zleceniodawców tego chce na zdjęciach - a jeśli tak, to głównie typowej komercji).

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę się jednak upierać, że uśmiech jest najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. @ kelly: Na pewno będą to złote czasy blogowania :)) Choć może juz nawet powoli mijają :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuje za ten tekst, jakoś nigdy nie spojrzałam na to w ten sposób tylko zawsze zwracałam uwagę na to co faktycznie było wcześniej i żałowałam, że właściwie nie było dane mi żyć w czasach kiedy klarowały się modowe przełomy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ proszę bardzo :))
    Poza tym myślę, że jeszcze kilka zmian istotnych będzie w modzie, a my będziemy mieli o czym opowiadać kolejnym pokoleniom :)

    OdpowiedzUsuń