niedziela, 17 lutego 2013

Z szafy do galerii

Najczęściej, kiedy piszę o tym, że na jakiejś wystawie pokazywane będą suknie, mam na myśli ubiory, które tworzą (są częścią) historii mody, tej, o której czytamy w podręcznikach. I tak też jest najczęściej. Ale to nie jedyna możliwość pojawienia się ubioru do galerii (muzeum). W zasadzie już Marcel Duchamp sto lat temu pokazał, że to decyzja artysty może spowodować, że zwykły, codzienny przedmiot, nawet seryjnie produkowany, może stać się dziełem sztuki. Nie potrzeba zatem ręcznie robionej sukni haute couture, by nazwać ją dziełem sztuki. Wystarczy nam zwykła, prosta sukienka. Oczywiście jest to uproszczenie. Po pierwsze potrzebujemy kogoś, kto swoim autorytetem, pozycją, nada zwykłemu ubiorowi tę „najwyższą rangę”. Po drugie, zawsze może zdarzyć się tak, że taka decyzja zostanie odrzucona przez zwiedzających (widzów). Nie jest to jednak takie proste, gdyż sama przestrzeń galerii działa niezwykle mocno. Czy próbowaliście sobie np. wyobrazić jakikolwiek należący do Was przedmiot w galerii sztuki? Potrafi ona zdziałać cuda – nagle zwykłe coś staje się niepowtarzalnym, godnym wnikliwego przyglądania się, studiowania i badania obiektem. Kontekst przedmiotu zmienia się momentalnie, ściślej mówiąc to pozbawienie danego przedmiotu kontekstu tak działa. Nie inaczej jest z sukniami. Kiedy przyglądamy się im w galerii (muzeum) aspekt zasadniczy, czyli to, że są noszone, że ktoś w nich siada, leży, itd., zostaje najczęściej zepchnięty na dalszy plan. Na czoło wysuwa się zaś ich estetyczny aspekt. A to nie jest przecież ich podstawowa funkcja. To raczej „wartość dodana”, która nagle staje się najistotniejsza. Nie zrozumcie mnie źle, estetykę ubioru uważam za coś istotnego; mało tego, sam jestem wielkim fanem oglądania wystaw ubiorów, chodzi mi jedynie zwrócenie na ten problem uwagi.
W zasadzie do tych rozważań skłoniła mnie wystawa, jaka ma mieć miejsce niebawem w Gdańsku. Tamtejsze Nadbałtyckie Centrum Kultury gościć będzie wystawę zatytułowaną: Sprawność: Kobieta. Wystawa Gosi Golińskiej. Artystkę interesować będzie to, co najczęściej jest w związku z ubiorem pomijane, tzn. osobiste odniesienia; to, ile dane suknie znaczą (znaczyły) dla kobiet podarowujących je artystce. Ważny będzie nie ich historyczny kontekst czy styl, jaki reprezentują, nie mówiąc już o ich projektantach, ale to, jakie emocje, opowieści za nimi stoją. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej: „Na wystawę składać się będą 2 instalacje site specific. Jedna inspirowana jest obrazem Szał Uniesień Podkowińskiego, a druga Wszystkie jesteśmy córkami, wykorzystywać będzie podarowane artystce sukienki. Prezentowane będzie również wideo Zostań Wenus, przygotowane we współpracy z Klubem Studenckim Żak i Teatrem Amareya.”
Jeśli kogoś interesuje ten projekt artystyczny, to można śledzić również bloga artystki, na którym zamieszcza ona między innymi opowieści, jakimi podzieliły się z nią kobiety tu  Można także podarować artystce sukienkę, wraz z jej.
Na wystawę, niestety, prawdopodobnie nie uda mi się dojechać, ale jestem ciekaw, jakie refleksje w Was wzbudzi ta wystawa. Przekonać się będzie można o tym już od 9 marca.

5 komentarzy:

  1. Ja moge sie wybrac jako wyslannik gospodarza Muzealne Mody.

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć nie mam środków na wysyłanie korespondentek, to chętnie przeczytam taką relację :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Postaram sie o zarezerwowanie czasu, to akurat w moim miescie sie odbedzie a w NCK u daaawno nie bylam, niestety maja mala sale wystawowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe, zupełnie inny sposób przedstawienia, tylko czy jednak nie narzuca trochę zbyt dużo przypadkowości? A może taki klucz jeszcze bardziej otwiera możliwości, które normalnie nie istnieją? Szkoda, że tak krótko trwa ta wystawa, bo też nie zdążę się wybrać... gdyby trwała do majówki, byłaby jakaś szansa : (

    OdpowiedzUsuń
  5. @ kelly: Ja też żałuję, że nie zobaczę, bo tak naprawdę, to po prostu wystawę trzeba zobaczyć. Sam jej opis niewiele daje poza orientacją w projekcie...

    OdpowiedzUsuń