środa, 27 lutego 2013

Z każdej strony



Jakoś tak się ostatnio składa, że siedzę częściej nad XIX wiekiem, niż nad XX(I). Można się cieszyć lub ubolewać. Zależy od podejścia. Ja wybieram to pierwsze, bo wychodzę z założenia, że nawet studiując dawną modę można się wiele nauczyć i później zerkać już inaczej na to, co mamy dziś. 
Zacznijmy od tego to zwykle – od sukni. 
 
Ta jest datowana na ok. 1868 rok, pochodzi ze zbiorów MET (powinni mi chyba zacząć płacić za to ich ciągłe przywoływanie).  Jest bardzo prosta w kompozycji, opiera się na klasycznym - można powiedzieć - powtórzeniu motywu zdobiącego dekolt w dolnej części sukni,  zachowując odpowiednie proporcje rzecz jasna, a tak naprawdę je budując.  Ponadto, akcentowane są poziome kierunki. Pojawiające się, pionowe linie w postaci cięć dopasowujących bluzkę gorsetową oraz układających się w ten sposób riusz i falban, nie są w stanie zrównoważyć horyzontalnego układu. Do tego widać wyraźnie, że zastosowano symetrię tym samym  tworząc czytelną, statyczną kompozycję świetnie współgrającą z delikatnym odcieniem różu samej tkaniny sukni. Tak, nudy ;)Ale wystarczy odwrócić manekina o 90 stopni i sytuacja zmienia się zasadniczo.
 
Nagle pojawiają sę pewne napięcia , załamania linii, a całość ulega zdynamizowaniu zdynamizowaniu.  Co się nie zmienia, to zasadnicze proporcje, wydają się nawet wyraźniejsze. Przy tym spojrzeniu „góra” suknie niemal znika. To odczucie pogłębia się przy oglądaniu tej sukni od tyłu.
Tył  przechodzi w tren, co optycznie wydłuża sylwetkę. Oprócz tego  niemal nic nie zaburza wertykalnej kompozycji. Dodatkowo układ falban u dołu sukni  tworzy strzałkę z grotem skierowanym ku dołowi,  powtarzając w ten sposób kształt dekoltu oraz wycięcia stanika. To wszystko wzmacnia wysmuklenie sylwetki.
Pytanie brzmi: którą stronę wybrać? Tę najatrakcyjniejszą. Czyli którą?
Ciekawy w tym kontekście jest obraz Claude Moneta, z początków jego malarskich zmagań, zanim jeszcze zaistniał impresjonizm.
Ok. 1866 – 67 roku powstaje płótno  zatytułowane Kobiety w ogrodzie (Muzeum d’Orsay), choć tak naprawdę trzy z nich, te po lewej stronie, to jedna i ta sama osoba. Mamy więc do czynienia z rodzajem studium. Zwróćmy uwagę, że każda z tych postaci pokazana jest z innej strony; mamy profil, ustawienie frontalne, ustawienie 3/4, no i siedząca kobietę. Której artysta poświęcił najmniej uwagi? Kobiecie stojącej przodem do nas. Czyżby była dla niego najmniej interesująca? 
Odpowiedź pozostawiam Wam.Ja tylko dodam, że Monet przy malowaniu wspierał się także ilustracjami z żurnali mód. To świadczy, że był świadom tego, co maluje. Mało tego, chciał jak najlepiej przedstawić na płótnie współczesną mu modę.
Oczywiście to tylko przykład obrazu, przy malowaniu którego artysta zadał sobie trud pokazania tego, co najbardziej charakterystyczne w ubiorze. Wystarczy wspomnieć choćby żyjącego wiek wcześniej Watteau, lubiącego malować układające się z tyłu malowniczo fałdy sukni. Lista takich malarzy i płócien jest znacznie dłuższa. Czytaj: temat będzie kontynuowany...

5 komentarzy:

  1. Świetny post! Cudowne przeplatanie malarstwa i mody:) Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) I polecam się w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Metropolitan Museum ma doskonala dokumentacja strojow, lepsza nawet niz V&A Museum. Chyba nie ma osoby z naszego kregu zainteresowan ktora nie powoluje sie na ich zbiory. Zreszta ich zdjecia swietnie nadaja sie na interpretacje, poznania krawiectwa itp.
    A tak ogolnie ja siedze czesciej nad XVIII wiekiem niz nad XXI ale dla mnie nie jest to zle.
    A jak stroje oskarowe? Mnie sie nic nie podobalo nawet ta slynna Diorowa suknia, jedynie zachwycila mnie aktorka starszego pokolenia, grajaca glowna role w filmie "Milosc" - wielka dama w wielkim stylu.

    OdpowiedzUsuń
  4. aterierpolonaise@: mało tego, MET ma baaaardzo sprawna wyszukiwarkę dzięki czemu można naprawdę precyzyjnie przeglądać wyniki.
    Sukni tej aktorki nie widziałem, ale minie podobała się J. Fonda w żółci - odważnie, ale niezwykle korzystnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ mnie ucieszyło ostatnie zdanie! :)

    OdpowiedzUsuń