środa, 21 listopada 2012

Egipskie inspiracje - suplement



Po napisaniu o egiptomanii w minioną niedzielę, przypomniałem sobie, że wciąż mam trochę zdjęć z Metropolitan Museum, których w ogóle nie pokazałem. Niektóre z tych obiektów wyglądają już same z siebie nowocześnie. Wystarczy spojrzeć na ten naszyjnik (kołnierz) z czasów 18 dynastii (połowa XIV w. p. n. e.). Spokojnie można by go było dziś pokazać w witrynie sklepu z biżuterią, np. u Kruka….
Tu inny przykład, znacznie młodszy, bo tylko z przełomu IV/ III wieku p.n.e…
No i kilka innych zdjęć, może kogoś zainspirują :))

Źródło ilustracji:
Archiwum autora.

niedziela, 18 listopada 2012

Diamentowe Zoo



Żeby nie być posądzonym o promowanie jednej firmy kosztem innej, chciałbym wspomnieć jeszcze jedną wystawę biżuterii. Ona także potrwa aż do lutego i również jest prezentowana w Europie. W madryckim muzeum Thyssen-Bornemisza można oglądać sztukę mistrzów projektujących dla firmy Cartier. Jest ona zdecydowanie starsza od Van Cleef & Arpels i wydaje mi się, że jednak bardziej znana szerokiej publiczności.  Z wzorów, jakie proponowano klientkom można by stworzyć niemal cały zwierzyniec:
Broszka Flaming, specjalne zamówienie, 1940/ Wallis Simpson
 
 Broszka/ przypinka  Pantera, 1949
 
Naszyjnik Krokodyl, 1975
 Broszka skarabeusz, 1924 (por. wpis poniżej – Kierunek:Egipt)

Oczywiście takie kojarzenie firmy, choć prawidłowe, to z pewnością krzywdząco niepełne. Proponuję pobrać ze strony wystawy (tutaj) kilkunastostronicowy dokument pdf i poczytać, albo chociaż pooglądać. 

Źródło ilustracji:
Anne Sebba, Ta kobieta. Wallis Simpson, wyd. Znak, 2012 (fragment fotografii)

Kierunek: Egipt



W Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu, aż do 10 lutego 2013 roku, można oglądać biżuterię znanej firmy  Van Cleef & Arpels.
Prezentowane tam obiekty dają możliwość zapoznania się nie tylko z ponad stuletnią historią firmy, ale i wszystkimi najważniejszymi zjawiskami w - jeśli tak to można powiedzieć – historii biżuterii w XX wieku. Mnie urzekła ta bransoleta z 1924 roku:

W zbliżeniu wygląda tak:

Oczywiście jest ona owocem panującej w latach 20. XX wieku egiptomanii. Wywołana była ona niezwykłym odkryciem archeologicznym. Zaczęło się to 4 listopada 1922, kiedy ekipa brytyjskiego archeologa Howarda Cartera znalazła pierwszy stopień schodów prowadzących do grobowca Tutanchamona. Aż przez 8 lat, do 1930 trwał proces wydobywania skarbów z grobowca i przenoszenia ich do muzeum. Poniżej zdjęcie grobowca zrobione przez Harrego Burtona dla Egyptian Expedition:

No i oczywiście jeden z największych skarbów, Złota maska:

Przykłady tej mody możemy znaleźć oczywiście także w ubiorze. Idealnym przykładem wydaje mi się sukienka ze zbiorów Metropolitan Museum datowana właśnie na okres 1923 – 1926:

Cóż, odbiegłem nieco od biżuterii, ale zachęcam, by samodzielnie pooglądać ją i znaleźć coś dla siebie tutaj

Źródło ilustracji:
Art Deco 1910-1939, (praca zbiorowa) wyd. V&A, 2012

środa, 14 listopada 2012

„From Caracas with love”



Od razu zaznaczam, że nie będzie tu moich wspomnień z wyjazdu w tamte strony. Poza tym po pobycie w Wenezueli zupełnie nie kojarzę Caracas jako czegoś romantycznego.  Ale można mieć takie wyobrażenie, kiedy patrzy się na taką suknię....
To propozycja Christiana Diora na sezon wiosna-lato 1953. Suknia jest nieco hiszpańska w charakterze, co nie powinno dziwić. Jedyne, co mnie zastanawia, to kolor, który z Caracas mało ma wspólnego. Choć oczywiście zależy, w którą stronę człowiek patrzy. A może nie chodziło o to, że suknia była inspirowana tym miastem i był inny powód nazwania jej w ten sposób? Być może w rozwiązaniu tego pytania pomogą nam dwie inne suknie, także ze zbiorów Metropolitan Museum. Zatytułowane są Venezuela i wyglądają tak:
 
Obydwie są późniejsze od Caracas (1957, 1954). Jednak także i one nie odwołują się (według mojej wiedzy, no OK – obserwacji ) do kultury wenezuelskiej.  Rozwiązanie tego problemu (no, może nie jest to problem, ale zwykła kwestia, która poza mną pewnie nikogo, albo prawie nikogo, nie obchodzi) widzę zupełnie gdzie indziej.
Otóż Dior nie mogąc sprostać wszystkim zamówieniom, a jednocześnie chcąc zarobić, zaczął już na początku lat 50. sprzedawać licencje (pierwsze były Stany – „Christian Dior New York”). W 1953 roku pojawiła się  firma Christian Dior-Venezuela Inc., ale nie tylko tam Dior sprzedawał swoje suknie i pomysły. Miał klientki niemal w całej Ameryce Południowej. Rejony te odwiedziły modelki z pokazami mody w 1954 roku. Ich trasa była ambitna:

Nawet dziś robi to wrażenie, nie mówiąc o wysiłku, jaki wiązał się z podróżowaniem w latach 50. To oczywiście pokazuje, na jaką skalę działał dom mody Diora. Nie może w związku z tym dziwić, że miał tak wysokie przychody. Każdy chciał się ubierać w tym domu mody, a Dior niemal każdemu taką możliwość dawał...
Wracając do naszych sukien, są one nie tylko ukłonem w stronę klientek rejonu Ameryki Południowej, ale i filii firmy.  Biznes jest biznes...

Źródło ilustracji:
Aleksandra Palmer, Dior, wyd. V&A 2009

niedziela, 11 listopada 2012

Inspirujący Goya



Kultura hiszpańska jest na tyle bogata i różnorodna, że każdy może znaleźć tam dla siebie inspirację. Mam tu na myśli projektantów, bo w końcu oni mnie tu interesują najbardziej. Ostatnim razem wspominałem Balenciagę. Nie był on jedynym, który czerpał z kultury tego kraju. Choć oczywiście jego interpretacje są, z  wiadomych względów bardzo osobiste. Przyjrzyjmy się tradycyjnym strojom uwiecznionym m.in. przez Goyę.

Doña Isabel de Porcel, przed 1805 (National Gallery, London)
Mariana Waldstein, Ninth Marquesa de Santa Cruz (Luwr, Paryż)

To, co najważniejsze, to czerń i koronki. Balenciaga, posługując się tymi  dwoma elementami potrafił stworzyć nową jakość, zachowującą hiszpański charakter.

 Suknie z 1965 i 1956 (zbiory MET)

Zdecydowanie bardziej dosłownie swoją inspirację potraktował Galliano projektując jubileuszową kolekcję dla domu mody Dior w 2007 roku. Nadał, co prawda inną linię spódnicy, także dekolt jest inaczej skrojony, jednak w charakterze pozostaje ona tak hiszpańska, że inwencja projektanta wydaje się mało widoczna (zapewne w szczegółach jest więcej różnic).
 Kolekcja Haute couture na 60 lat domu mody Dior

Yves Saint Laurent zaś, wziął ze stroju hiszpańskiego ogólny charakter, jego dramatyzm, by stworzyć coś „swojego”.
Kolekcja „hiszpańska”, Haute Couture 1977 (pokaz z 2002)

Choć i on potrafił niemal dosłownie przenieść ubiór z obrazu na wybieg. Przykładem może być ubiór chłopca towarzyszącego pannie młodej, który powtarza ten widniejący na portrecie malowanym przez Goyę.

Choć dziś obraz ten znajduje się w kolekcji Luwru, to jednak wcześniej był własnością Yves Saint Laurenta.
Tych obrazków jak na jeden raz wystarczy. A komentarz podsumowujący zostawiam Wam :)

Źródło ilustracji