poniedziałek, 3 grudnia 2012

Tuileries


Tak, to nazwa ogrodu znajdującego się między Luwrem a Placem de la Concorde, czyli w samym sercu Paryża. Bardzo przyjemne miejsce, zwłaszcza wiosną i latem.
 

Tuileries może także oznaczać pałac istniejący tuż obok i zamykający dziedziniec Luwru. Istniał on tam do 1871 roku, kiedy to został zniszczony w czasie powstania Komuny Paryskiej.

W przypadku malarstwa zaś Tuileries głównie kojarzone są z towarzystwem przesiadującym tam w trakcie letnich miesięcy, co uwiecznione zostało w obrazie Edouarda Maneta:
 Koncert w ogrodzie Tuileries, E. Manet, 1862, NG, Londyn

Malarz sportretował tu nie tylko siebie, ale także swojego brata Eugène’a,  Charlesa Baudelaire’a Théophila Gautier, Henri Fantin-Latoura, Jacquesa Offenbacha... Krótko mówiąc paryski świat z początku lat 60. XIX wieku. Można też uznać, że Manet był malarzem mody tego czasu (o czym innym razem).Dziś interesuje mnie bardziej suknia z 1957 roku nazwana właśnie Tuileries:

 

Tę suknię znajdującą się w zbiorach Victorii i Alberta zaprojektował hiszpański projektant Antonio Castillo pracujący od 1950 roku dla Lanvin. W okres jego pracy dla tego domu mody zmieniono nawet nazwę na Lanvin-Castillo. Co w tej sukni wydaje mi się interesujące, to wyraźne nawiązanie do mody XIX wieku. I nie chodzi mi tylko o jej nazwę. Zdjęcie pokazujące ją z profilu świetnie uchwyciło jej linię. Dla porównania oczywiście suknia z odpowiedniego okresu.  Datowana jest na 1961 rok i pochodzi z paryskiej pracowni (zbiory MET).

Do opisania pozostają białe groszki sukni Tuileries, które były popularnym wzorem w latach 60. XIX wieku. Modę tę znakomicie uchwycił choćby Jean Frederic Bazille, uwieczniając rodzinne popołudnie:
 Rodzinne spotkanie, 1867, Musee d'Orsay 


Ile skojarzeń może budzić jedna suknia... A jak Wy ją odbieracie?

Źródło ilustracji:

7 komentarzy:

  1. Zawsze się zastanawiałam, jak można w takich historycznych sukniach się poruszać, a zwłaszcza siadać (nie wspominając o sukniach z XVIII w.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, na tym między innymi polegało bycie damą... że umiało się mimo takiego ubioru usiąść z gracją i wdziękiem. Nie było to pewnie łatwe i wygodne, ale od dziecka kobiety były w to wdrażane. Poza tym nie znały nic innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Suknia niezwykła - niby jest w niej 'jakiś' nadmiar, ale nie ma chaosu ani kiczu (chyba). A po tytułowym ogrodzie przechadzał się niegdyś Juliusz Słowacki ubrany w barwną, kwiecistą kamizelkę - wiele dam się wtedy za nim oglądało, a jedna nawet bardzo skomplementowała "kostium" naszego poety. Pozdrawiam Autora bloga :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię tę suknię :) Jestem skrytym fanem wzoru w grochy :))

      Usuń
  4. :-) Przepraszam za 'monotematyczność', ale wydaje mi się, że właśnie romantycy pokazali nam znaczenie stroju i jako kostiumu, i jako "drugiej skóry" - ubioru dla duszy. (Tylko czy dusza potrzebuje nakrycia... Ale to zupełnie inny temat). Czerń Hamleta - też romantyka - czy sentymentalny błękit kamizelki i jasny, żółty frak Wertera, oczywiście biel Ofelii, Lotty (suknia z różowymi kokardami)... Także nonszalancki, niezbyt podobno schludny, ale może po prostu prawdziwy, z lekka chaotyczny kostium Adama Mickiewicza, którego z powodu stroju nie chciano podobno kiedyś wpuścić do kasyna... A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką "monotematyczność" bez problemu uznaję :) Wierzę na słowo, bo jak wspominałem, historią kostiumów się nie zajmowałem. Ale romantyzm to początek innego myślenia o historii i nie tylko...
      Dużo się wówczas działo. Choć przyznam, ze przez literaturę polską wiecznie wałkowaną można się do romantyzmu zniechęcić. A to taki ważny i ciekawy czas :)

      Usuń
  5. :-) Romantyzm jest wspaniały, jedyny w swoim rodzaju i ciągle inspirujący :-) A literatura według mnie jest jak źródło życia, to "coś" sakralnego niemalże... Ogólnie sztuka i kultura - nie tylko żywego słowa - ratowała ludzi przed smutkiem i najgorszymi wyborami, "po prostu" ocalała życie :-) Moim ulubieńcem jest Juliusz Słowacki, mistrz metafory, wirtuoz stylu i poeta mistyk. Romantyczność - wolę to pojęcie - budzi zachwycenie :-) Pozdrawiam serdecznie Autora tego cudownego bloga :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń