środa, 31 października 2012

Co czyni królem?



W przyszłym tygodniu już kolejny wykład w Domu Bretanii, a ja jeszcze nie opisałem na blogu choćby kilku kwestii związanych z czasami Ludwika XIV.  Jakoś ostatnio czas uciekał mi w zastraszającym tempie. Najpierw był Londyn, a później się niestety pochorowałem. Stąd taka długa przerwa. Bywa...
Tym bardziej nie ma co przedłużać wstępu. Portret Ludwika XIV namalowany przez Hiacynta Rigaud jest dość dobrze znany.
Przedstawia on 63-letniego monarchę w stroju koronacyjnym. Uwagę przykuwa wspaniały płaszcz haftowany w burbońskie lilie, podszyty futrem z gronostajów. Dostojeństwo pozujacego podkreśla także udrapowana kotara. Nie bez znaczenia jest też sama poza monarchy. Jednak najbardziej interesujące elementy, choć dobrze widoczne, nie rzucają się w oczy.  To przede wszystkim podwiązki. Pamiętam, jakim zaskoczeniem było dla mnie zobaczenie ich.  Zdarzyło się to wiele lat temu, kiedy widziałem ten portret na żywo w Luwrze. Wcześniej nie dostrzegłem ich na reprodukcji. Od tej pory są pierwszym elementem, jaki widzę na tym obrazie :)))   Są oczywiście tuż pod królewskim kolanami.
Kiedy zaś wzrok przesunie się nieco w dół, zauważymy średniej wysokości czerwony obcas – gustowny, w miarę zgrabny słupek. To historia znana, więc nie zamierzam się na ten temat rozpisywać (z reguły wspomina się o tym w kontekście czerwonych podeszw w butach od Loubutina).
Taki strój uczyniłby monarchę niemal z każdego. Tak przynajmniej możemy zinterpretować karykaturę z 1840 roku.
W zasadzie wniosek z tego taki, że ubiór czyni króla – wystarczy jedynie go przywdziać. Czy  jednak na pewno? Jest w tym rysunku i odrobina krytyki. Kogo? Tego, który przywdziewając strój Wielkiego Ludwika XIV liczy na to, że będzie władcą takim jak on. Nic bardziej mylnego zdaje się mówić autor karykatury, William Makepeace Thackeray. Możesz przebrać się za króla, ale jeśli nim nie jesteś, nie będziesz nim naprawdę.

Źródło ilustracji:
http://pl.wikipedia.org

3 komentarze:

  1. To chyba zalezy kto jest tym krolem bo jakos nie widze Karolka na tronie - nie ten styl, gust, moralnosc i wychowanie i tym samym rozsadek i kilka innych cech.
    Niestety niec nie wiem o czerwonym obcasie krola bo butow L nie znosze, sa kompletnie obok estetyki piekna, nie wiem byc mzoe dzis propaguje sie estetyke brzydoty - do mnie ten buty nie przemawiaja sa brzydkie a brzydkich rzeczy nie pozada sie (?).
    Zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Właśnie o to chodzi, że strój, może i sprawi, że będziemy lepiej wyglądać, ale czy będziemy lepsi?
    A zdrowie - już lepiej, dziękuję ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby nie pożądano brzydkich rzeczy, nie byłoby określenia "ofiara mody"... Dla takiej osoby liczy się popularność danej rzeczy, a nie jej estetyka.

    OdpowiedzUsuń