piątek, 17 sierpnia 2012

Madame G.


Wciąż jeszcze w głowie siedzi mi Jadwiga Grabowska, wspomniana przeze mnie w ostatnim wpisie. W tekście „Obcasów” mówi się o porównaniu jej do Chanel. Ale ja, kiedy patrzę na jej zdjęcia (Grabowskiej) no to nijak inaczej nie można ją nazwać jak „polską Madame Grès”. Z resztą wystarczy spojrzeć....
  
Madame Grès (tu krótka notka o niej) była znana przede wszystkim ze swoich unikalnych, niezwykle precyzyjnie drapowanych strojów. Niedawno była w Paryżu wystawa jej poświęcona. Ubiory na niej prezentowane można zobaczyć np. tutaj. Generalnie nie lubiła ona niepotrzebnie ciąć tkaniny, wolała ją upiąć, splisować itp. Nie muszę chyba dodawać, że pracowała na specjalnie dla niej tworzonych tkaninach charakteryzujących się większą - niż tradycyjna – szerokością. Skupiała się na tkaninie i tym, jakie możliwości ona daje. Grabowska też, tyle, że w swoim stylu. Co ciekawe  w tekście w „Obcasach” pojawia się informacja, że nie lubiła ona Yves Saint Laurenta, bo m. in. mieszał to co kobiece z męskim w projektach. Ale warto też zauważyć, że Saint Laurent to głównie rysownik, a nie krawiec. Co nie znaczy, że jego suknie były kiepskie pod kątem kroju, albo, że nie potrafił drapować od razu na modelce inspirując się tkaniną. Bynajmniej...
Wracając jednak do podobieństw między Paniami, jeszcze jeden aspekt przykuwa moją uwagę – ich wiek. Pewnie nie powinienem wypominać kobietom lat, ale jak przejść obojętnym wobec faktu, że Grabowska dożyła 90-tki! Może nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby inne znakomite projektantki – krawcowe nie żegnały się ze światem w podobnym wieku. Madame Grès miała również 90 lat w chwili śmierci, znakomita Vionnet – 99 lat (!), a Chanel 88. Cóż - towarzystwo wyśmienite.

Źródło ilustracji:

9 komentarzy:

  1. MIalam mila dyskusje w bibliotece o jak sie wyrazila bibliotekarka" naszej Grabci". Ten artykul wywarl na ludzial duze wrazenie. Wlasnie zaczelam czytac o Coco - Picardie. Nawet ciekawie pisze i w mlodosci byla piekna kobieta. Swietne spostrzezenie co to analogii z Madam Gres.

    OdpowiedzUsuń
  2. No miejmy nadzieję, że i o Grabowskiej ktoś napisze książkę z dobrym materiałem zdjęciowym. A jeśli nie - trzeba będzie to samemu robić.... I nie mam na myśli tu tylko siebie... W Warszawie - myślę - znalazłby się kilka osób, które dałyby radę to zrobić :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gres i Grabowska pomimo podobnego wyglądu tzn. turbanu, wieku nie mają ze sobą niczego wspólnego.Gres była PRAWDZIWĄ projektantką: wymyśliła drapowanie i drobne, warstwowe plisowanie itd. Grabowska nie stworzyła NICZEGO NOWEGO! Owszem, kierowała krawcowymi, co i jak mają szyć, ale to nie jest projektowanie. To był mix z zachodnych żurnali i "ogólnowojskowej" elegancji. W Polsce panuje złudzenie, że jak ktoś zajmuje się modą to jest projektantem. Niestety, nie. Projektowanie polega na odkryciu: linii, kształtu, kierunku. Przepraszam, że odzieram ze złudzeń. pozdrawiam

      Usuń
    2. I jeszcze jedno: po tekście w WO była rozmowa z p. Jerzym Antkowiakiem w Tokfm. Milo wspominał i w pewnym momencie nawet dołączyła pani M. Blikle. Antkowiak mówił: Grabcia nosiła "chanelowskie kostiumiki". No, to chyba mówi samo za siebie, jaka była "projektantką" - kopistką!

      Usuń
    3. Ok, Biorę to na klatę... może nie byłem wystarczająco precyzyjny, może zbyt powierzchowny... Mam jednak pewne uwagi, tzn. Nawet, jeśli jak piszesz, że Grabowska nie wymyśliła niczego, to i tak uważam, że jest to postać warta pamiętania i uwagi. Poza tym chwała jej za to, że dbała o poziom krawiectwa, potrafiła i chciała o to walczyć.
      Poza tym nie do końca przyjmuję rozumienie oryginalności... Patrząc w ten sposób, w tamtych czasach można by było nazwać projektantami tylko tę garstkę paryskich kreatorów. Wówczas WSZYSCY patrzyli na Paryż i podążali za nim. Poza tym określanie sylwetki, kształtu, to wówczas też była sprawa kilku projektantów.
      Rozumiem zatem, że masz na myśli WYBITNYCH projektantów, a tych nie będzie nigdy dużo. Nawet teraz większość to po prostu zwyczajni projektanci - lepsi i gorsi. Tacy, którzy zmieniają modę to pojedyncze jednostki.
      Żeby już nie przedłużać... Cieszmy się, że była w Polsce taka Grabowska, bo nie wszystkie kraje socjalistyczne miały tyle szczęścia...

      Usuń
  3. Ja mysle ze Pan ma dobre oko, reke i pasje, wiec to Pan bylby dobrym autorem na taka ksiazke. Pieknie pan opisuje i laczy mode, kulture materialna ze sztuka i z historia. To by bylo cos. Prosze pomyslec.

    OdpowiedzUsuń
  4. :))) Dziękuję za miłe słowa.
    Jak tylko zamienię przed nazwiskiem trzy literki na dwie, będę wolniejszy i wtedy pomyślę :)
    A temat oczywiście kuszący...

    OdpowiedzUsuń
  5. @Piotr: wiesz, to porównanie z Chanel może brać się stąd, że o Madame Gres wie dużo mniej osób ;) Książka o Grabowskiej jest świetnym pomysłem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyszło mi tylko powiedzieć: czekam na książkę. Albo chociaż książeczkę... ;)

    OdpowiedzUsuń