czwartek, 9 sierpnia 2012

Lektura mody


Historię mody można poznawać na wiele sposób. Dziś chciałbym polecić czytanie powieści, a konkretnie dzieła Emila Zoli „Wszystko dla Pań” (org.: Au Bonheur des Dames) wydanego w 1883 roku. Opowiada ono historię przybyłej z prowincji do Paryża dwudziestoletniej dziewczyny Denise Baudu. Najbardziej interesujące jest to, że zaczyna ona pracę w paryskim domu towarowym „Wszystko dla Pań”. Dzięki temu możemy się dowiedzieć jak funkcjonował taki dom towarowy – jak zamawiano towary, jak eksponowano je w witrynach, jak sprzedawano; słowem, to co najbardziej interesujące.

Lecz już od kilku minut, nie przestając mówić, [Mouret] śledził wzrokiem pracę małego Hutina, który biedził się nad doborem kolorów jedwabiu, próbując zharmonizować niebieski z szarym i żółtym. Ułożywszy je na próbę, odsunął się kilka kroków, aby ocenić lepiej efekt dokonanego skojarzenia tonów. Mouret nagle zdecydował się interweniować.
- Dlaczego stara się pan uniknąć jaskrawych zestawień? – powiedział. – Śmiało, niech się pan nie boi oślepić klientek… Patrz pan! Trzeba tak: czerwony, zielony, żółty.
Chwytał sztuki materiału, gniótł je i rzucał wywołując jak najbardziej jaskrawe efekty. Zdaniem wszystkich prycypał był najlepszym dekoratorem wystaw w Paryżu, dekoratorem o naprawdę rewolucyjnym zacięciu, który stworzył szkołę brutalności i rozmachu w dziedzinie wystaw sklepowych. Lubował się w spadających lawinach materii, jakby przypadkiem wysypanych z półek, i miał upodobanie do jaskrawych i ognistych kolorów, które wzajemnie przydawały sobie blasku. „klientki wychodzące ze sklepu powinny skarżyć się na ból w oczach” – mówił.
Emile Zola, Wszystko dla Pań, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1992, s. 58

Książka ta w przeciwieństwie do innych pozycji opisujących „obiektywnie” przemiany  w społeczeństwie w modzie i handlu, pozwala zobaczyć to wszystko oczami jednostki. Mamy więc dzięki temu obraz od środka. Co warto dodać, to fakt, że powieść Zoli była inspirowana istniejącym sklepem - Le Bon Marché, który uzyskał formę "magazynu" ok. 1850 roku. 


Mam jednak i propozycję dla tych, których historia nieco mniej interesuje. Otóż w książce Zoli poruszany jest ważny temat – zmian w handlu, a konkretnie tego, że wielki magazyn z ubiorami, tkaninami, dodatkami, tak mocno przyciąga kobiety, że tracą na tym wszyscy okoliczni sklepikarze. Autor wyraźnie opisuje charakterystyczną nawet dziś politykę cenową, powodującą, że handel detaliczny nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki. Jedyna dziedzina, w której mogą konkurować małe sklepy to obsługa klienta. Także i ten temat odnajdziemy w powieści. Okazuje się więc, że dzisiejsze problemy z konkurencyjnymi hipermarketami zabijającymi okoliczny handel nie są tak nowe jak się niektórym wydaje...
Szczerze polecam i wracam do lektury.

Źródło ilustracji:

2 komentarze:

  1. Czuję więź z panem Mouretem ;) Właśnie wróciłam z hurtowni materiałów i zastanawiam się w co przekształcić moje zdobycze ;)

    OdpowiedzUsuń