czwartek, 12 lipca 2012

Wsiadajcie Madonny...


Na początek fragment wiersza Mirona Białoszewskiego Karuzela z Madonnami:
 
Wsiadajcie madonny
madonny
Do bryk sześciokonnych
...ściokonnych!
[...]
A w każdej bryce vis-a-vis
Madonna i madonna
W nieodmiennej pozie tkwi
[...]
A one w Leonardach min,
W obrazach Rafaela
W okrągłych ogniach, w klatkach lin
W przedmieściach i niedzielach.
 
Domyślam się, że część z czytelników od razu pomyśli o piosence śpiewanej przez Ewę Demarczyk (tu). Ale ma być przecież o modzie. W najbardziej zachwycającej mnie odsłonie pokazał Madonny Jean Paul Gaultier w kolekcji couture na wiosnę – lato 2007 roku. Wszystkie modelki przystrojone były w aureole, a ich twarze przypominały oblicza woskowych figurek dewocyjnych. Niektóre z nich miały nawet namalowane łzy. Po wybiegu przemaszerowała cała plejada rozmaitych Madonn – skromne, proste młode dziewczyny, cierpiąca matka, tronującą królowa. Projektant przywołał także rozmaite formy maryjnych obrazów. Widać było inspirację witrażem, cudownymi obrazami czy przesłodzonymi świętymi obrazkami. Kolorystyka ograniczała się do błękitu, bieli, złota, écru, choć nie zabrakło ani dramatycznej czerni, ani czerwieni krwawiącego maryjnego serca. Gaultier stworzył bardzo kobiece suknie, które mimo głębokich dekoltów czy odsłoniętych nóg trudno określić jako prowokujące lub niestosowne. Uzupełnieniem były oczywiście aureole, których bogactwo form zachwycało – można było zobaczyć „zwykłe”, niewielkie koła, korony wysadzane kamieniami, wachlarze z piór, metalowe promienie. 
 

 

Osobiście kolekcja podoba mi się, bo kiedy odłożymy na bok maryjną stylistykę, pozostaną znakomite suknie. Jeśli jednak pozostaniemy przy niej, możemy kolekcję traktować jako wypowiedź projektanta – artysty na temat kobiecości, ról kobiety itd... Generalnie jest o czym myśleć.

Piszę to wszystko, bo ostatnio natknąłem się na kolekcję dla mężczyzn zaprojektowana przez Riccardo Tisci dla Givenchy na sezon wiosna-lato 2013. 
 

 
Tu też mamy do czynienia z Madonnami, ale w zdecydowanie innym wydaniu. W zasadzie to same nadruki (może malowanie na tkaninie) portretowych ujęć Madonn. Tak naprawdę 4 – 5 powtarzających się typów. Wiem, że dla tego projektanta sprawy religii mają znaczenie i elementy z nią związane pojawiały się w jego kolekcjach (np. na jesień-zimę 2010-11 pokazał modeli z koroną cierniową na szyi (tu). W tej wiosennej kolekcji wizerunki Madonn podkreślają sakralny (kościelny) charakter kolekcji. Wszystko jest ze sobą spójne. Ale czy przekonujące? 
Ja, jako potencjalny odbiorca nie czuję się przekonany. Zdecydowanie łatwiej przyszło mi polubienie kolekcji Gaultier. Przyznaję, że wobec prezentacji Givenchy jestem nieco bezradny.
I w każdej bryce vis-a-vis
Madonna i madonna
I nie wiadomo która śpi,
A która jest natchniona...


Źródło ilustracji: 

2 komentarze:

  1. Warto też zwrócić uwagę, że niektóre Madonny u Givenchy mają czarny pasek na oczach, taki jaki znamy z kroniki kryminalnej. Wprowadza to dodatkowy watek i komplikuje nieco sprawę. Pytanie, co chciał w ten sposób osiągnąć Tisci pozostaje otwarte...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypadkowo trafiłam na post, szukając projektanta bluzy widucznej na fotce, ostatnio w programie Na Wybiegu Tomasz Jacyków był w bluzie Givenchy, a Madonny są reprodukcjami z obrazów Williama Adolpha Bouguereau

    OdpowiedzUsuń