poniedziałek, 18 czerwca 2012

YSL – spadkobierca


Jak ostatnio wspomniałem Yves Saint Laurent miał wspaniałą kolekcję sztuki. Budował ją wspólnie z Pierrem Bergé. Ten zaś po śmierci projektanta sprzedał w zasadzie całą zgromadzoną kolekcję (zysk zasilił głównie konto Fundacji, ale nie tylko).
Zanim jednak trafiła ona do Grand Palais na licytację, można było ją oglądać przede wszystkim w apartamencie projektanta przy 55 Rue de Babylone, oczywiście w Paryżu.
 Przyznaję, że nie do końca zdaję sobie sprawę z rarytasów, jakie można wypatrzyć na zdjęciu. Kojarzę jedynie obrazy i kilka rzeźb. Można to jednak sobie przestudiować przeglądając link do domu aukcyjnego Christie’s, który zamieściłem ostatnio. 
Ważniejsze od wchodzenia w takie detale, jest w tej chwili fakt, że apartament przy Rue de Babylon, nawiązywać miał, do słynnego Studia Jacquesa Douceta w podparyskim Neuilly-sur-Seine. Tam, przy 33 rue Saint–James, od 1928 roku można było oglądać specjalnie zaprojektowane wnętrza do zaprezentowania kolekcji sztuki współczesnej. Pomieszczenia te stały się niemal wzorcowe, jeśli chodzi o styl art déco i można zobaczyć ich zdjęcia w każdym podręczniku traktującym o tym stylu. Poniżej można zobaczyć zdjęcia, jakie pojawiły się w prasie już po śmierci projektanta.
 
Wnętrza wypełnione były sztuką afrykańską i chińską, szkłem Lalique’a czy ceramiką perską; miały w sobie coś z renesansowych gabinetów osobliwości. Niestety projektant zmarł niedługo po urządzeniu studia. Część spuścizny po Jacquesie Doucet pozostała w rękach rodziny jego żony i dziś eksponowana jest w muzeum w Awinionie.
Gwoli ścisłości należałoby jeszcze dodać, że chodzi tu o drugą kolekcję sztuki Douceta. Pierwsza jaką stworzył poświęcona była sztuce XVIII wieku, ale o tym będzie następnym razem....
Na koniec tylko dodam, że Yves Saint Laurent, tworząc własną kolekcję kierował się swoim gustem, który pokrywał się w części z wyborami Douceta (w kolekcji YSL znajdowały się przedmioty z kolekcji Douceta). Wraz z Pierrem Bergé stworzyli kolekcję bardziej eklektyczną od swojego poprzednika,  połączyli obiekty nie tylko z różnych okresów, ale i kultur. Eksponowane we wspólnej przestrzeni, tworzyły nową całość ciekawie oddziałując na siebie. 

Źródło ilustracji:
Archiwum autora

3 komentarze:

  1. Czytałam już o tej kolekcji - jest imponująca, ale też ... przytłaczająca. Z jednej strony wygląda to pięknie, taki eklektyzm, różnorodność i ilość, jednocześnie na zdjęciach wszystko wygląda wyjątkowo użytkowo. Z drugiej strony - czy przebywanie tam dłużej niż 20-30 minut nie groziło przesytem?

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) nie sądzę, tzn. to są po prostu pomieszczenia, gdzie eksponowana jest kolekcja i tyle. Tam się idzie posiedzieć, popatrzeć, nasycić się... Pomieszczenia bardziej użytkowe, np. biblioteka zawierała o wiele mniej eksponatów...
    Mnie zachwyca w tej kolekcji to, że kupowali oni przedmioty, które ich zachwycały, po prostu. No i widać też przełożenie na kolekcje tworzone przez YSL. Takie zbieranie mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba, że tak, bo tak po dłuższym czasie to można by oszaleć. Cóż, chciałoby się tak kolekcjonować dzieła sztuki - podoba mi się, to biorę! I żeby to wszystko w taką całość się na końcu ułożyło ;)

    OdpowiedzUsuń