poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Moda na centymetry

Ostatnio w moje ręce wpadł Paris Match z sierpnia 1953 roku, a więc czasu, kiedy paryskiej modzie bezapelacyjnie królował Christian Dior we własnej osobie. I to właśnie on jest bohaterem okładki tego pisma.Zwraca on czytelnikom (bo nie tylko czytelniczkom) uwagę nie na ogólną sylwetkę, nie talie, ramiona, czy biust... Otóż najważniejsza jest długość spódnicy (sukni) i wynosi ona – UWAGA – równe 42 centymetry od ziemi. Jakby tego było mało, w środku, na czarno-białych zdjęciach możemy zobaczyć jaką modę proponują inne domy couture. A w zasadzie jaką proponują długość spódnicy (warto zerknąć na pończochy ze szwem!)
A wszystko to uszeregowane od najdłuższej, Serge’a Kogan’a (25 cm) do najkrótszej, diorowskiej, wynoszącej 42 cm. Nic tylko wybierać w całym wachlarzu możliwości....
Ale jeśli nic z tego nie przypadnie do gustu, można zerknąć okiem na suknię którą proponuje Dior, idealną do wysiadania... czyli w sam raz dla nowoczesnej kobiety, która przecież wsiada i wysiada kilka razy dziennie...Mówiąc szczerze, tą suknią (i radą Diora) mogłyby zainteresować się i dzisiejsze celebrytki, które ubierając się na wszelakie gale, często zapominają, że będą wysiadać z limuzyny w blasku fleszy i dobrze, jeśli zrobione zdjęcia ujawnią „jedynie” bieliznę, a nie jej brak...

Źródło ilustracji:
Paris Match, archiwum autora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz