piątek, 16 marca 2012

Chanel x 2


Nie zważając na zasługi Gabrielle Chanel dla XX-wiecznej, nowoczesnej mody, raczej omijam tę projektantkę z daleka. Oczywiście doceniam to, co zrobiła dla kobiecej garderoby i zgadzam się z tym, że jej życie było fascynujące, ale... Szczerze mówiąc mam jej po prostu dość, dlatego omijam ją programowo. No, może nie tyle jej samej, ile wiecznego mielenia tych samych faktów, wiecznego pisania (mówienia) o „małej czarnej”, „kostiumiku”, czy perfumach... I paradoksalnie ilość powstających na jej temat książek wcale nie przybliża nas do poznania jej mody, ale raczej powoduje mnożenie pytań na temat kochanków, rodziny czy szpiegowania... Dlatego kiedy pojawiała się w ubiegłym roku książka Justine Picardie, Coco Chanel: legenda i życie, pomyślałem sobie: „No nie, znowu Chanel. Czy nie ma innych projektantów z ciekawymi życiorysami?” Nie przeszkodziło mi to jednak wziąć jej do ręki i przejrzeć... Wydana jest naprawdę ładnie, w twardej oprawie, sporo zdjęć. Cena książki to odzwierciedla – niemal 70 złotych. To sporo. Książka pozostała na sklepowej książce. Jednak kilka tygodni później kupiłem ją, bo stwierdziłem, że wypada mieć taką pozycję w swojej modowej biblioteczce.
Aż tu w lutym pojawiła się kolejna biografia Chanel, wydana przez inne wydawnictwo, tym razem podkreślająca „Intymne życie”. Jeśli ktoś myśli, że wówczas opadły mi ręce i wyszedłem z księgarni ostentacyjnie ją omijając, bardzo się myli. Otóż zaintrygowało mnie to - w końcu na polskim rynku wydawniczym nie pojawia się wiele książek o projektantach, a tu aż dwie i do tego o tej samej postaci! Nie dość więc, że nabyłem, to od razu zabrałem się za czytanie...
Książka „Coco Chanel. Intymne życie” Lisy Chaney nie jest wydana w zachwycający sposób – miękka oprawa, średni papier, zdjęcia skoszarowane w trzech miejscach, bez edytorskich szaleństw. Cena jednak niemal o połowę mniejsza (39,90 PLN). Moje wątpliwości od początku budził styl pisania, zbliżony czasem poziomem do kolorowych pism. Dla mnie to minus. Mam podejrzenia, że źródło tkwi
nie w autorce, a w tłumaczkach. Jeśli jednak na kilka chwil zapomnimy o językowych wymaganiach, to czeka nas duża satysfakcja. Autorka bowiem cytuje wiele niepublikowanych wcześniej materiałów, prezentuje różne punkty widzenia, kreśli szerokie tło kulturowe i historyczne. Wszystko po to, by lepiej wniknąć w motywy postępowania Chanel, by faktycznie ją zrozumieć. Mało tego, pozwala na to także czytelnikowi, przedstawiając czasem sprzeczne opinie i zmuszając go tym samym do samodzielnej decycji. Bardzo mi to odpowiadało.
W takim nastroju zabrałem się za drugą (czyli pierwszą) książkę, o „Życiu i Legendzie Coco Chanel”. O estetycznej przyjemności już wspomniałem. Kolenym źródłem przyjemności jest język. Ale nawet, jeśli się ładnie mówi, trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia. I tu pojawia się zgrzyt... Książka bowiem jest dobrze napisana, świetnie wydana, jednak niewiele wnosi do naszej wiedzy o Chanel. Autorka posługuje się cytatami, faktami, do których nie ma przypisów, a zatem musimy wierzyć na słowo, pozbawieni możliwości samodzielnego ich sprawdzenia. Poza tym znacznie więcej tu samodzielnych interpretacji i gotowych, jednostronnych wyjaśnień, a przez to miej zostaje dla czytelnika...
Podsumowując, książka Justine Picard świetnie nadaje się na prezent, na półkę, dla osób, które niewiele wiedzą o Chanel i zaczynają dopiero się jej przyglądać. Natomiast pozycja wydana przez Wydawnictwo Znak, może nie zachwyca edytorsko i językowo, ale pod względem treściowym powinna zaspokoić miłośników tej, bądź co bądź, niezwykle intrygującej postaci.
Nie muszę chyba dodawać, że z chęcią poznam Wasze opinie na temat jednej czy drugiej książki.

5 komentarzy:

  1. Ja mam to samo odczucie, mam dwie ksiazki o Chanel i raczej sie powtarzaja niz sa odkrywcze. Mam wrazenie ze dwa wydwanictwa poprostu rywalizuja ze soba dlatego wydaly razem ksiazki o tym samym temacie.
    A tu jeszcze jedna ksiazka "chanelowska" :
    http://www.ksiegarnia-artystyczna.com/p34970,intimate-chanel.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że trochę tak jest z wydawnictwami... Wydają to, co ma duże szanse się sprzedać, a książka o Chanel gwarantuje zainteresowanie. W końcu każdy słyszał o Chanel... I nawet jeśli historia jest znana, to chyba ludzie lubią czytać takie historie...

    OdpowiedzUsuń
  3. A pro pos biografii projektantów: właśnie brnę przez historię domu mody Gucci i przyznaję wprost, że jest świetnie opracowana. Autorką jest Sara Gay Forden, a tytuł to "Gucci. Potęga mody, szaleństwo pieniędzy, gorycz upadku". Estetycznie tak sobie, ale zawartość i praca, jaką autorka włożyła w opisanie kolejnych pokoleń rodziny Gucci robi wrażenie. Jak dokończę czytanie, to u siebie opiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Życiu intymnym słyszałam, ale nie czytałam, mam za to drugą (czyli pierwszą ;)) książkę. Bardzo podoba mi się wydanie, które nie dość, że zapewni dłuższą żywotność książce, to po prostu - dobrze wygląda. Język miejscami był dla mnie zbyt toporny, w natłoku cytatów gubiłam się i nie byłam przekonana, o kim w ogóle mowa. Czułam niedosyt - szczególnie jeśli chodzi o połączenie faktów dzieciństwa, inspiracji, z tym, co Chanel tworzyła. Całość określiłabym jako "ok" - na pewno nadrabia ilością porządnie opisanych zdjęć i ilustracji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się przyznać, że dopiero kończę książkę J. Picard "Życie i Legenda" (czyli oceniłem przed końcem) i faktycznie momentami autorka próbuje tak syntetycznie ująć fakty, że są one niezrozumiałe w natłoku informacji. Poza tym jakoś tak brak ciągłości w trakcie czytania, tzn. jakby rozdziały mogły być osobnymi opowieściami...

    Co do Gucci, to czuję się zachęcony. Mam tę książkę na półce do długiego czasu i jakoś tak nie mogłem się zabrać za nią.

    I jeszcze jeden wniosek, ze chyba warto wrzucać opisy i recenzje książek na bloga i o nich dyskutować :)))

    OdpowiedzUsuń