sobota, 26 listopada 2011

Dla młodych dam


Dzisiejsza suknia jest bardzo prosta w kroju. Ozdób też nie znajdziemy na niej wiele. Przyszyte u dołu sukni na przemian przejrzyste i złote taśmy, powtórzone są przy ramionach. Kropką nad i są perełki tworzące linię oddzielającą czewień sukni od zdobiących taśm. Dodać należy, że to suknia dla dziewczynki. I to nie byle jaka suknia, ale jeden z wielu projektów Jeanne Lanvin. Jak już kiedyś wspominałem (tutaj), zaczynała ona swoją karierę właśnie od szycia dla młodych dam z czasem podbijając także serca ich matek. Przywołana sukienka pochodzi z 1925 roku. Jej forma wydaje się być oczywista, jeśli pomyślimy w kategoriach odzieży dziecięcej. Projektantka nadała jej jednak niemal królewskiego splendoru wybierając kolor i wspomniane ozdoby. Warto przywołać tu portret Diego Velazqueza przedstawiający Infanta Filipa Prosper’a z 1659 roku (zbiory KHM w Wiedniu)Przedstawia on chłopca ubranego w sukienkę, co było wówczas standardem (ale „bogactwo” sukienki było charakterystyczne tylko dla królewskich potomków). Ponadto dziecko ma na sobie fartuszek i liczne talizmany mające go ochronić przed chorobami, czy złymi oczami (niestety, chłopiec zmarł w wieku 4 lat). Sztywność ubioru i pozy przytłacza nieco młodego dziedzica. Portret ożywia siedzący na fotelu piesek z wpatrzonymi w widza zachwycającymi oczami. Nawet, jeśli Lanvin nie inspirowała się bezpośrednio tym obrazem, to nawiązał do niego słynny wówczas ilustrator Georges Lapape.Dostrzegamy zmianę kształtu sukienki, która nabiera wielkości, upodabniając się tym samym do tej z portretu. No i nie przypadkowo pojawia się także piesek. Oczywiście są to luźne nawiązania, ale jednak. Z resztą, o czym także wspominałem (tutaj), ilustratorzy wielokrotnie inspirowali się malarstwem tworząc swoje kompozycje.
Do tej części projektów Jeanne Lanvin, jak się domyślam, nawiązał jakiś czas temu projektujący dla tego domu mody Alber Elbaz tworząc suknie dla dziewczynek. Tu jednak, wydaje mi się miało miejsce, coś dokładnie odwrotnego, tzn. o ile Jeanne Lanvin lekki, dziewczęcy styl przeniosła do mody dla dorosłych kobiet, o tyle Elbaz ubrał dzieci w miniaturki kobiecych sukni....
Cóż... jednak wolę Lanvin. Jeanne Lanvin.

Źródło ilustracji:
Dean L. Merceron, Lanvin, Rizzoli, New York 2007
http://www.khm.at

czwartek, 10 listopada 2011

Ubiór i iluzja

Naśladowanie natury było jednym z najważniejszych postulatów nowożytnego malarstwa. Artyści renesansowi przywoływali pochodzącą ze starożytności anegdotę mówiącą o pojedynku pomiędzy słynnymi malarzami Zeuksisem i Parrasjosem. Pierwszy z nich malując winogrona zwiódł ptaki, które zlatując się do obrazu dziobały je. Drugi zaś oszukał ludzi czekających na odsłonięcie malowidła. Nie zauważyli oni bowiem, że zasłona osłaniająca je to właśnie wyczekiwany obraz. Tak określony ideał był punktem odniesienia kolejnych pokoleń nowożytnych artystów. Wśród nich możemy wskazać Corneliusa Gijsbrechts’a (ok. 1630 – 1675). W 1670 roku namalował on obraz przedstawiający… Odwrocie obrazu.

(Statens Museum for Kunst, Kopenhaga)

Nie jest to oczywiście jedyne płótno namalowane tak, by oszukać oko widza, jednak jest jednym z moich ulubionych i dlatego je tu przywołuję. Malarz wykazał się poza dowcipnym pomysłem także fantastyczną techniką malarską. Udało mu się bowiem odtworzyć na płótnie fakturę płótna, jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało. Poza tym gdyby spojrzeć na samą kompozycję, to obraz kojarzyć się może ze słynną pracą Kaimierza Malewicza „Czarny kwadrat na białym tle”. Czas jednak zwrócić się ku modzie i tam poszukać efektu trompe l'oeil.
Nie zależy mi dziś na oryginalności i zamierzam zaprezentować
klasyk, czyli sweter Elsy Schiaparelli z fałszywą kokardą z 1927 roku. Dzięki takiemu rozwiązaniu sweter zachował swą prostą, nowoczesną formę i jednocześnie miał łagodzący ją kobiecy akcent. Popularność tego rozwiązania sprawiła, że projektantka wymyśliła i inne jego wersje, np. z krawatem, czy chustą. Skłonność do odważnych i łamiących reguły pomysłów pozwoliła Schiaparelli kilka lat później współpracować z surrealistami. Sukces był murowany.
W podobnym tonie, lecz zdecydowanie bardzi
ej prowokujący jest podkoszulek zaprojektowany w 1997 roku przez Waltera Van Beirendonck.Wielu uznać go może za niesmaczny i nieestetyczny (mam nadzieję jednak, że ktoś go doceni). W czasach gdy w magazynach i telewizji królują nieskazitelnie wyrzeźbione torsy, taki „look” wydaje się co najmniej dziwny. Mężczyzna, który zdecydowałby się na założenie tej koszulki na pierwszym miejscu wykazać by się musiał poczuciem humoru i dystansem do siebie i do swojego ciała. Z resztą nie od dziś wiadomo, że pomysły Van Beirendonck’a są odważne i łamiące mnóstwo reguł. Ale jeśli komuś to odpowiada, warto by wiedział o wystawie jaką przygotowało antwerpskie MoMu. Walter Van Beirendonck: Dream the world awake. Chętni mają czas do 19 lutego.

Źródło ilustracji:
http://www.wga.hu/frames-e.html?/html/g/gijsbrec/index.html
Twentieth-century fashion in detail, Claire Wilcox i Valerie Mendes, V&A Publishing, 2009Art&Fashion, Between skin and clothing, Kunstmuseum, Wolfsburg, 2011