sobota, 29 stycznia 2011

Jak nie zostać królową


Właśnie wszedł na ekrany naszych kin film „Jak zostać królem” z Colinem Firth'em w tytułowej, królewskiej roli. O samym obrazie niewiele mogę napisać oprócz tego, co można przeczytać w wielu miejscach, ale za to mogę wspomnieć o historii, jaka się wiąże z wstąpieniem na tron króla Jerzego VI. Otóż został on królem po tym jak jego brat Edward VIII abdykował, by móc poślubić kobietę, którą kochał. Z racji tego, że była ona dwukrotną rozwódką, nie mógł się z nią ożenić jako monarcha. Oczywiście nieco upraszczam, żeby przejść wreszcie do „modowego” sedna. Ową wybranką Edwarda VIII była Wallis Simpson, barwna i niejednoznacznie oceniana postać; kobieta ubierana przez największych wówczas projektantów, między innymi Elsę Schiaparelli. Poniżej żakiet z kolekcji na jesień zimę 1938/39 (obecnie w zbiorach MET).
Wydaje się jednak, że najbardziej związana była z projektantem, który podobnie jak ona sama, był amerykańskiego pochodzenia – Mainbocherem. O ich bliskiej relacji niech świadczy fakt, że nazwał on nawet na jej cześć kolor – „Wallis Blue” oraz, że zaprojektował dla niej suknię ślubną. Mam na myśli oczywiście trzeci ślub, ten z Edwardem VIII.
Ceremonia miała miejsce w czerwcu 1937 roku. Po
ślubiając Edwarda, Wallis Simpson stała się Księżną Windsoru. Brat Edwarda, Albert zaś stał się królem Jerzym VI.
Wracając na koniec do wspomnianego filmu mogę dodać, że postać Wallis Simpson pojawia się w nim, choć z pewnością nie będzie najistotniejszym akcentem. W centrum uwagi znajdzie się przecież Colin Firth...

Źródło ilustracji:
www.metmuseum.org
http://en.wikipedia.org

niedziela, 23 stycznia 2011

Pocztówka z wakacji

Do pracoholików raczej nie należę i nie muszę zabierać ze sobą na wakacje komputera, ale co zrobić, kiedy ma się do zabicia kilka godzin w oczekiwaniu na autobus, a snucie się po ulicach nie należy do najbezpieczniejszych… Można siedząc w internetowej kafejce przesłać pocztówkę. Oczywiście "blogową" pocztówkę.
W zbiorach Metropolitan Museum, w zasadzie od niedawna (w 2009 przekaz z Brooklyn Museum) znajduje się ta właśnie suknia z końca lat trzydziestych XX wieku.
Któż inny, niż Elsa Schiaparelli mógł zaprojektować suknię w pocztówki? Ale to nie wszystkie ekstrawagancje związane z tą kreacją. Otóż jest ona zapinana na suwak – zamek błyskawiczny, co na owe czasy było czymś niecodziennym w Haute Couture.
Ale w tej chwili, jak wspomniałem, interesują mnie tylko te pocztówki. Tym samym przesyłam wszystkim czytelnikom ogrobinę wenezuelskiego gorąca z Ciudad Bolivar nad rzeką Orinoco.
Ilustracja ze strony Muzeum:
www.metmuseum.org

czwartek, 13 stycznia 2011

McQueena „Sąd Ostateczny”

Jakoś strasznie dużo czasu zajęło mi zrobienie tego wpisu. Nie tyle z powodu trudności, ile małej ilości czasu ostatnio. Wiem, brzmi banalnie, ale tak jest. W styczniu nikogo nie będę, niestety, rozpieszczał - to jest drugi i prawdopodobnie ostatni post. Powodem jest mój dwutygodniowy wyjazd. Ale w lutym, po powrocie mam nadzieję, że uda się przywrócić stary rytm, czyli dwa razy w tygodniu. Tyle w kwestii formalnej.

Autorka książki, o której ostatnio wspominałem (Alexander McQueen, Genius of a Generation by Kristin Knox) rozważała, że być może pojawiający się w jednej z kreacji „Sąd Ostateczny” Hieronima Boscha był odzwierciedleniem stanu psychicznego projektanta w ostatnim okresie jego życia. Zastanawiałem się też nad tym co nieco. Ale zacznijmy od początku, czyli od samej kreacji:
Oczywiście, gdyby nie zbliżenie w książce (jednak książki górą ;) nigdy w życiu nie zobaczyłbym tam Boscha, więc żeby wszystkim dać szansę, prezentuję także to zbliżenie.

Autorka jednoznacznie rozpoznała w nim obraz piekła – prawego skrzydła tryptyku „Ogród rozkoszy ziemskich” z około 1500 roku. I trudno się z tym nie zgodzić.
Ja jednak wypatrzyłem tam także postać z innego tryptyku – tym razem centralnego panelu „Kuszenia świętego Antoniego” (1505 – 1506).
Cokolwiek by nie mówić o wizjach Boscha, są one pełne fantazji. Najczęściej koncentrują się na ludzkich słabościach, pokusach i ich konsekwencjach. Wizja piekła, która sama w sobie nie jest przecież charakterystyczna tylko dla tego malarza, zyskuje jednak u niego niespotykany wówczas repertuar postaci, tortur, okrucieństwa. Co warto jednak zauważyć, to to, że przedstawieniu piekłu w tryptyku „Ogród ziemskich rozkoszy” przeciwstawiona jest wizja nieba (raju). Jeśli bowiem jest kara, jest i nagroda. Choć trzeba też powiedzieć, że Bosch do niepoprawnych optymistów nie należał – drugi, bowiem z przywołanych przeze mnie obrazów, nie pozwala bohaterowi, Św Antoniemu, na chwilę wytchnienia. Wszystkie trzy skrzydła tryptyku wypełnione „pokusami”. Święty musi więc trzymać się na baczności, by nie ulec nieustannie pojawiającym się zagrożeniom.
Wróćmy teraz do McQueen’a i jego kolekcji (jesień-zima 2010). Wydaje mi się, że pojawienie się w niej obrazu Boscha niekoniecznie jest związane z tym, jak projektant czuł się w okresie jej tworzenia. Po pierwsze nigdy nie stronił on od mrocznych klimatów i to znacznie „ciemniejszych” niż wizja Boscha. Poza tym Sąd ostateczny, jako motyw ikonograficzny jest nierozłącznie powiązany z okresem średniowiecza. Wykorzystując, więc tę epokę jako źródło inspiracji nie mógł nie przywołać tego motywu. Poza tym, patrząc już na samą kreację, widać, że wizja piekła została przez projektanta także zrównoważona, może nie tak wprost, jak w przypadku tryptyku, ale jednak. Chodzi o oczywiście o elementy złota, które tam się pojawiają. Jeśli trzymalibyśmy się, bowiem średniowiecznej ikonografii, to przecież właśnie ten kolor odnosił się do sfery niebiańskiej. W tym też objawia się moim zdaniem wartość tej kolekcji (oczywiście poza znakomitym krawiectwem) – na przemyceniu mistyki średniowiecza i zaklęciu jej w nowoczesnej formie.
Źródło ilustracji: www.style com Kristin Knox, Alexander McQueen, genius of a generation http://www.artrenewal.org

środa, 5 stycznia 2011

McQueen i odrobina średniowiecza

Ostatnio dostała się w moje ręce książka o Alexandrze McQueenie. Do tej pory wydawało mi się, że wiem, co robił i znam jego projekty. Otóż nic bardziej mylnego. Dopiero dobrej jakości, większych rozmiarów zdjęcia pokazujące często zbliżenia, ujawniły mi jego wyrafinowanie – do tej pory doceniałem i dostrzegałem jego geniusz. Pomyśleć tylko, ile dałoby obejrzenie na żywo jego kreacji - pewnie doczekamy się niebawem jakiejś retrospektywnej wystawy. Wracając jednak do rzeczy. Jego ostatnią kolekcję (jesień-zima 2010) oglądałem już jakiś czas temu i nawet kilka razy, ale za nic w świecie nie byłem w stanie dostrzec pewnych, istotnych w sumie elementów. Zobaczenie kilku wzorów z tej kolekcji w książce spowodowało, że zacząłem się jej przyglądać na nowo. I co zobaczyłem?
Na przykład w tej kreacji:
zobaczyłem inspirację płaszczem koronacyjnym króla Sycylii, Rogera II.
Znajduje się on obecnie w wiedeńskim skarbcu (Schatzkammer) i jest tam jednym z najważniejszych obiektów. Pochodzi z 1133/1134 roku. Wyhaftowany za pomocą złota i pereł motyw lwów zwyciężających wielbłądy zaczerpnięty był ze sztuki arabskiej, podobnie jak motyw drzewa rozdzielającego przedstawienia zwierząt, które odczytywane jest jako drzewo życia. O niezwykłości tego okrycia niech mówi fakt, ze mimo owych obcych dla naszej kultury motywów, stanowiło ono część ubioru koronacyjnego władców Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Zwróćmy jednak uwagę przede wszystkim na formę. Jest ona prosta, ale imponująca rozmiarem (około 1,5 x 3,5 metra). Zaintrygowało mnie właśnie to półkole – jest ono też podstawą kreacji McQueena – głównie dzięki rozkloszowanym rękawom. Ale i w motywie haftu odnaleźć możemy echo lwów i wielbłądów. Nie mówiąc już o kolorze. Mimo niewielkiej jego długości, moim zdaniem wciąż zostało wiele z majestatu królewskiego płaszcza. Z tym, że teraz noszony jest on przez kobietę, może nie wojowniczkę, ale na pewno pełną dumy i siły. Pomaga w tym, rzecz jasna, stylizacja – wysokie skórzane buty i szeroki, „męski” pasek. A pod płaszczem, jakże by inaczej – złota suknia. Nawiązań do ubiorów okresu średniowiecza, bądź późnego średniowiecza było wśród tych kilkunastu ubiorów znacznie więcej, ale o nich następnym razem.

Źródło ilustracji:
Archiwum autora (zbiory Schatzkammer, http://www.khm.at)
www.style.com