czwartek, 15 grudnia 2011

Projektant – artysta

Nazywanie dziś projektanta mody artystą dziwi już niewielu. Początki tego zawodu wyglądały jednak inaczej. Uznawany za pierwszego z kreatorów mody, Charles Frederick Worth (1825 – 1895) wiele czynił, by zająć miejsce w poczcie artystów. W porównaniu do zastanych standardów, polegających na zanoszeniu zakupionej tkaniny do krawcowej, która była jedynie wykonawczynią woli swoich klientek, zmienił niemal wszystko. Worth zaczynał podejmować „artystyczne” decyzje na bardzo wczesnym etapie – jako znany i ceniony kupiec, potrafił przeforsować u producentów tkanin swoje nowe wzory. Następnie to on proponował klientkom fason i co jeszcze ważniejsze – także dodatki. Nie był zatem wykonawcą i odtwórcą, ale kreatorem i dyktatorem mody. To jednak nie wystarczało Worth'owi. Pieniądze i sława, jaką przyniosły mu jego kreacje, dały jednocześnie wstęp na salony. By wzmocnić swoją pozycję w towarzystwie rozbudowywał posiadłość - zamek położony w Suresnes (pod Paryżem) wypełniając go (zbyt) licznymi dziełami sztuki. Wśród gości odwiedzających to niezwykłe miejsce były postaci z arystokratycznej śmietanki.
Zagadnienia związane z promocją, czy może ściślej, autopromocją, nie były obce Worth’owi. Jego posiadłość mająca zachwycać była jednym z ważnych elementów tej układanki. Innym istotnym zagadnieniem był strój, w jakim projektant pokazywał się paryskiemu światkowi. Tu chciałbym przywołać dwa zdjęcia, dwa portrety prezentujące jego postać. Jedno pochodzi z 1858 roku, drugie, bardziej znane, autorstwa Felix’a Nadar’a, z 1892 roku.
To zestawienie w sposób niezwykle syntetyczny (i zapewne też nieco uproszczony) pokazuje przemianę Worth’a z kupca i businessman’a w artystę. Na pierwszym zdjęciu nie dostrzegamy niczego specjalnego - ot, przedstawiciel klasy posiadającej, ale nie arystokratycznej (był to rok usamosdzielnienia się przy pomocy wspólnika, niejakiego Bobergh’a). Fotografia po prawej zaś jest wizerunkiem artysty, nawiązującym chociażby do słynnych płócien Rembrandt’a (poniżej chyba najsłynniejszy z nich, z National Gallery w Londynie)Zabiegi czynione przez Worth’a wydały plon. Po pierwsze we wspomnieniach pojawiających się po jego śmierci określenie jego osoby jako artysty pojawiało się często i na zawsze zostało z nim złączone. Po drugie zaś, za jego przykładem poszli i inni projektanci – w tym, można powiedzieć, następca Worth’a – Paul Poiret.

Źródło ilustracji:
Diana de Marly, Worth. Father of Haute Couture, 1980

1 komentarz:

  1. uwielbiam kreacje Worth`a. Są pełne przepychu, ale ze smakiem, po prostu cudowne. Ale w końcu jego geniusz doceniła m.in. Cesarzowa Eugenia, więc cóż się dziwić, że zachwyca do dziś! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń