niedziela, 16 października 2011

Versace’ 91

Wypadłem nieco z blogowego rytmu, ale prawda jest taka, od kiedy wszedłem w inny rytm – pisania mojej pracy, nie chcę go już zakłócać, by jak najszybciej się z nią uporać. Trudno mi uwierzyć, jak długo przesuwałem z dnia na dzień moment, kiedy miałem wybrać jeden z tematów czekających w długiej kolejce. Dziś znów będzie Versace. Gianni, oczywiście.
Jego suknia z kolekcji na 1991 rok (wiosnę – lato), już na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo malarska. Jej wzór jest swego rodzaju obrazem, i to nawet sygnowanym – w prawym dolnym rogu jest w ramce podpis: Gianni Versace (wykonanie Manifattura Ratti)Przedstawia on Arlekina w akrobatycznej pozie trzymającego obręcz, ubranego w charakterystyczny kostium o wzorze utworzonym z trójkątów, rombów i czworoboków. Tło składa się z różnego koloru geometrycznych figur. Towarzyszą temu napisy Artista, Pittora, Arte, Atelier Versace. Całość, utrzymana w zdecydowanych barwach, jest niezwykle dynamiczna. Ten barwny wzór tkaniny przywołuje według mnie prace awangardowych artystów z początku XX wieku. Pewne podobieństwo można dostrzec przy porównaniu z płótnem Kazimierza Malewicza zatytułowanym Anglik w Moskwie (1914, zbiory Stedelijk Museum w Amsterdamie).
Tu także mamy postać, wiele różnych przedmiotów nachodzących na siebie oraz napisy. Kształty również są mocno zgeometryzowane. Jednak interpretacja obrazu, zmierza w inną stronę – jego tematem nie jest ani postać artysty, ani sztuka, którą tworzy. Anglik w Moskwie jest raczej próbą pokazania w nowoczesny sposób nakładania się usłyszanych słów, zobaczonych przedmiotów i zdarzeń. Jest ich tak dużo, że niemal przytłoczyły postać.
Wydaje mi się jednak, że znacznie istotniejszą inspiracją dla Versace była Madeleine Vionnet, a w zasadzie ilustracje jej ubiorów wykonywane przez włoskiego futurystę Thayaht’a.
Wpisywanie postaci w geometryczne figury, w wykreślane łuki jest tak wyraźne, że trudno uznać to za przypadek. Tym bardziej, że Versace był projektantem o dużej wiedzy i samoświadomości. No i niesamowitym talencie, który pozwalał mu na miksowanie wielu rozmaitych inspiracji. I to z jakim efektem! Szkoda, że już nie tworzy...

Źródło ilustracji:
The Art and Craft of Gianni Versace, V&A, 1997
http://www.aaronartprints.org/malevich-anenglishmaninmoscow.php
Pamela Goblin (red.) Madeleine Vionnet, Puriste de la mode, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu, katalog wystawy

2 komentarze:

  1. Tak sobie patrzę i myślę, że fajnie byłoby mieć to dzieło sztuki w szafie ... chodziłabym do niej na seanse ładowania energii ;) Jest w jej kolorach , we wzorach - coś bardzo radosnego. Poza tym przeniosłabym ten motyw na tapetę, na papier do pakowania , a z materiału chciałabym mieć zasłony i inne domowe tekstylia ... Bardzo ciekawy post - jak zawsze zresztą

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu ktoś opowiada o modzie jako sztuce.

    OdpowiedzUsuń