środa, 15 czerwca 2011

Hołdy dla współczesnych

Czas na małą przerwę od Alexandra McQueen, choć niewątpliwie wrócę jeszcze kiedyś do niego. Niemiej jednak chciałbym zostać przy problemie składnia przez projektanta hołdu artyście; zwłaszcza współczesnemu artyście. Nie jest to bynajmniej zagadnienie charakterystyczne dla dzisiejszych czasów. W historii couture można wskazać wiele takich przykładów (dziś tylko dwa, ale tak naprawdę blog roi się od nich).
Pierwszy to Yves Saint Laurent, który w kolekcji, na jesień-zimę 1965 roku pokazał suknie inspirowane twórczością żyjącego wó
wczas artysty, Serge’a Poliakoff’a (1906 – 1969).
Kompozycja z 1957 roku.

Suknie te zostały pokazane razem z tymi, inspirowanymi malarstwem Mondriana, jednak nie stały się aż tak popularne. Trudno powiedzieć dlaczego. A może nie? Przyznaję, że mi również bardziej podobają się „mondrianowskie” sukienki – ich konstrukcja, podziały pól są czystsze, czytelniejsze. No i te wspaniałe, nasycone kolory. Z drugiej strony, analogicznie, twórczość Poliakoff’a nie jest tak znana, jak obrazy Mondriana. Trzeba by się zastanowić czy twórczości tego zmarłego w 1944 roku Holendra także by nie można potraktować jako współczesnej projektantowi. Zapewne tak ją on rozumiał, skoro obydwaj artyści „znaleźli się" w jednej kolekcji.
Drugi z dzisiejszych przykładów pochodzi z początku XX wieku. To suknia zaprojektowana przez Paula Poiret’a ok. 1910 (zbiory MET) będąca hołdem dla malarstwa Henri’ego „Celnika” Rousseau (1844 – 1910).

Na pierwszy rzut oka wydaje się ona niezwykle prosta. Jej wyrafinowanie widoczne jest dopiero po uważniejszym przyjrzeniu się.
Le lion ayant faim se jette sur l'antilope (Głodny lew rzuca się na antylopę), 1905

Nie chodzi mi jednak wyłącznie o odtworzenie za pomocą rozmaitych materiałów fragmentu „dżungli”, ale też o rozwiązanie tego śmiałego dekoltu. Użycie „cielistego” koloru do uszycia spodniej warstwy, powoduje, że ów dekolt wydaje się być głębszy niż jest w rzeczywistości. Może teraz to nie robi wrażenia, bo co chwila czyjeś nagie piersi wyskakują z sukni i są prezentowane na Pudelku, ale jak na ówczesne czasy, to śmiałe, prowokacyjne rozwiązanie i warto je docenić.

Źródło ilustracji:
Yves Saint Laurent, Katalog wystawy, Petit Palais, Paryż 2010
http://www.artexpertswebsite.com
Poiret, Katalog wystawy z Metropolitan Museum, NYC 2007
http://en.wikipedia.org

1 komentarz:

  1. Fantastyczny blog! Z ogromną radością dodaję do moich ulubionych:-) Sukienka w "stylu mondrianowskim"- marzenie:-))

    OdpowiedzUsuń