środa, 16 marca 2011

Dżentelmeni...

Pierwsze oznaki wiosny prowokują do myślenia o tym, co będziemy nosić podczas nadchodzącego lata. Co prawda w tym temacie projektanci wypowiedzieli się już w ubiegłym roku i jeśli myślą o jakimś lecie, to już tym 2012. Ale to nie przeszkadza mi zupełnie w pokazaniu tego, co przygotował Yohji Yamamoto na nadchodzący sezon. Jak się pewnie większość domyśla, w kolekcji tej były historyczne akcenty. W zasadzie to cała była zanurzona w historii. Historii mody męskiej. Inspiracje można przy uważnym oglądaniu w miarę swobodnie odczytać, tym bardziej, że pomaga w tym stylizacja modeli. Ich głowy zdobią ufryzowane nad uszami loki rodem z XVIII wieku, co więcej, „na wieczór” projektant zaproponował nawet peruki, zbliżone do tych z osiemnastoletniego stulecia. Ale i echa mody XIX wiecznej można w kolekcji zobaczyć.


Habit à la française, 1774 - 92 (Metropolitan Museum)


Jacques-Louis David Portret Pana Sériziat, 1795 (Luwr)


Jean Auguste Dominique Ingres,
Portret Thomasa Philipa Robinsona, (kolekcja prywatna)

Najciekawsze oczywiście jest to, w jaki sposób Yamamoto potrafi pokazać swoje spojrzenie na modę w oparciu o historię europejskiego ubioru. Wydaje mi się, że projektant pozbawia historyczne ubiory czegoś dla nich wówczas najistotniejszego – tego, że były ścisłym odzwierciedleniem statusu społecznego i materialnego. Bierze z nich więc tylko formę, tkaninę, czy detal i skupia się na nim przetwarzając go. Jest tu zatem sporo dowcipu i zabawy modą.
Powstała kolekcja, o której można b
y powiedzieć, że jest anty-elegancka. Nie można też nie zauważyć, że Yamamoto (nie po raz pierwszy) zatrudnia jako modeli rozmaitych mężczyzn. Ta ich różnorodność także rozbija „kanon elegancji” – mężczyźni już nie muszą, jak w czasach, które inspirowały Yamamoto, wyglądać tak samo. Mają prawo do swobody. I całe szczęście.

Źródło ilustracji:
http://www.artrenewal.org
www.style.com

Na koniec coś z zupełnie innej beczki. Otóż, na czas pisania doktoratu muszę niestety ograniczyć częstotliwość wpisów do jednego w tygodniu. Potrwa to być może nawet do końca roku. Mam nadzieję, że da się to jakoś przeżyć i jak najszybciej wrócić do mody.

2 komentarze:

  1. Stroje Yamamoto od pierwszego rzutu oka skojarzyły mi się z jakimś bajkowym filmem którego nie widziałam. Z Alicją w krainie czarów.... czymś w tym klimacie.
    Nie mogę się pozbyć tego skojarzenia.

    OdpowiedzUsuń