wtorek, 22 lutego 2011

Pajęczyna

Dziś zaczynam od sukni. Może jak ktoś się nią zachwyci, to przymknie oko na to, że po raz już który z kolei pokazuję suknie Vionnet... Niestety nie widziałem jej na żywo, ale nawet na zdjęciu zachwyca delikatnością i niezwykłą precyzją wykonania. Choć jak przyjrzymy się jej uważnie, to zobaczymy jak prosta jest jej forma. Zdobią ją dyskretnie, krople rosy na pajęczej nici. Przynajmniej ja to tak widzę. Długo nie decydowałem się na przedstawienie tej sukni, bo nie znajdowałem dla mniej „towarzystwa”. No, ale zazwyczaj tak się dzieje, że człowiek odkrywa rzeczy przypadkowo. I od razu w większych ilościach. Chodzi mi oczywiście o suknie wykorzystujące motyw pajęczyny. Okazuje się, że jest ich kilka. Ja zdecydowałem się, by pokazać jedną z nich.
To suknia Jeana Paula Gaultiera z kolekcji couture z 2003 roku. Myślę, że motyw pajęczyny każdy widzi. Nie jest on jednak w swoim charakterze tak „naturalistyczny” jak u Vionnet. Powiedzielibyśmy raczej, że jest „nowoczesna” pajęczyna gdzie zastosowane są uproszczenia i z pewnością na pierwszy plan wysuwa się jej dekoracyjny charakter. Oczywiście motyw pajęczyny może wykorzystać każdy i nie musi to być w ogóle związane z tym, co wyszło spod ręki Vionnet. Ale to zestawienie wydaje mi się nieprzypadkowe. Mogę się też mylić... chociaż... Przywoływana przeze mnie kolekcja jest zbiorem wielu inspiracji. Wśród nich może być i Vionnet. Co mnie ku temu skłania, można zobaczyć poniżej.
Tu również można doszukiwać się pajęczyny. Można też widzieć koncentrycznie ułożone okręgi przecinane promieniście rozchodzącymi się z centrum liniami. Jednak te kolory – ecru i bladoniebieski ułożone jak szachownica, tylko nie tak konsekwentnie, sprawiły, że przypomniała mi się ta ilustracja:
To oczywiście Vionnet, a w zasadzie Thayaht, artysta z którym współpracowała. Ilustracja pochodzi z La Gazette du Bon Ton z 1922 roku. Myślę, że jasne jest, iż tym razem nie chodzi mi o sam ubiór, ale o ilustrację, o tło, które dzięki krzyżującym się liniom stanowi jedność z prezentowanym płaszczem.
Ale czy faktycznie było to inspiracją dla Gaultiera? By to wyjaśnić na 100% trzeba by zapytać samego Gaultier’a, a na razie nie widzę szans na to ;)

Źródło ilustracji:
Katalog wystawy Madeline Vionnet, red. Pamela Goblin, wyd. Rizzoli, 2009
www.style.com
Fashion. Kolekcja ubiorów z Costume Institute w Kyoto, wyd. Taschen

4 komentarze:

  1. ciekawe :) takie coś rzadko można zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się podoba to znajdowanie nawiązań więc wybaczam po raz kolejny Vionnet..... i wybaczę przy każdym kolejnym takim przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Następnym razem będzie Gaultier, ale bez Vionnet, za to z malarstwem Degas'a ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. o, to już czekam... kiedyś miałam "hopla" na punkcie malarstwa Degas'a. ciągle mam dużo sympatii :)

    OdpowiedzUsuń