czwartek, 3 lutego 2011

Avenue George V, Paris


Pod numerem 12 na tej ulicy mieścił się w latach 1930 – 1939 dom mody Mainbocher’a, o którym ostatnio wspomniałem. Jego założyciel tak naprawdę nazywał się on Main Rousseau Bocher i urodził się w Chicago w 1890 roku. Swoją karierę w modowym świecie rozpoczął jako rysownik, później ilustrator i to z „paryskimi” sukcesami na koncie. Powoli wspinał się po zawodowej drabinie. Między 1922 a 1929 rokiem był wydawcą we francuskiej edycji „Vogue”. Właśnie wtedy postanowił wykorzystać swoje doświadczenie, wyczucie mody i założyć własny salon Couture. W swojej pracy skupiał się głównie na jakości i niezauważalnym na pierwszy rzut oka wyrafinowaniu. Podziwiał Madeleine Vionnet i zapożyczył od niej technikę skośnych cięć. Po wybuchu II wojny światowej przeniósł swój dom mody do Nowego Jorku, gdzie jego wysmakowane projekty cieszyły się sławą i uznaniem. Zmarł tam w 1976 roku.
Dziś jego nazwisko nie jest raczej znane, ale jego praca – owszem. Wiele można przeczytać o jego wpływie na Christiana Diora (sam projektant także się do tego przyznawał). I nie chodzi tu tylko o słynną wówczas jakość u Mainbochera, ale m. in. o poniższy projekt:
Zaprojektowany przez tego projektanta końcu lat trzydziestych gorset sprawił, że w modzie zawrzało. Przecież jeszcze nie tak dawno walczono z gorsetami, a tu taki pomysł. Ale z perspektywy czasu uważa się, że był on jedną z najwa
żniejszych zapowiedzi powojennego New Look'u i jednocześnie zerwaniem z sylwetką lat 30 tych.
Ponadto zdjęcie to, wykon
ane 1939 roku przez słynnego fotografa Horsta, odbiło się także echem w kulturze popularnej. Najsłynniejszym, choć nie jedynym odwołaniem do niego była (jest) scena z teledysku Vogue Madonny (tu niestety nie mam ilustracji, ale odsyłam do You Tube).
Warto chyba też dodać, że między innymi na tej ulicy swoje domy mody mieli (w nieco innym czasie) Balenciaga – pod numerem 10 i Givenchy pod numerem 3.

Źródło ilustracji:

www.metmuseum.org
Kanony Piękna, Kate Mulvey i Melissa Richards, wyd. Arkady 1998

3 komentarze:

  1. Wracając do Wallis Simpson... Mainbocher nazwał kolor jej sukni ślubnej "błękitem Wallis". Co ciekawe, obok sukni ślubnej Wallis zamówiła 66 innych sukien z okazji zamążpójścia, wiele z nich zdobione było dość wyzywającymi, żeby nie powiedzieć wulgarnymi motywami, dalekimi od klasycznego gustu Księżnej. Drugim jej ulubionym projektantem była Elsa Schiaparelli. To dla Schiaparelli Salvador Dali zaprojektował słynną tkaninę z motywem homara, z której to suknia znalazła się w kolekcji Wallis. Dla Schiaparelli projektował także Cocteau.
    tu zdjęcie Wallis w tejże sukni, którego autorem jest Cecil Beaton: http://www.vogue.com/vogue-daily/article/hamish-bowles-on-the-history-of-royal-engagements/#/gallery/a-royal-engagement/2

    OdpowiedzUsuń
  2. p.s. Stella McCartney s/s 2011, te wielkie owocowe motywy są, moim zdaniem, jak żywcem inspirowane homarami Dalego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za te informacje, są naprawdę istotne ;))) To świadczy też o tej biografii, o której wspominałaś.
    Ja w końcu byłem na King's Speech. Film jest ciekawy i na pewno warty polecenia, choć trzeba przyznać, że i abdykujący Edward VIII i Wallis są przedstawieni dość jednoznacznie (negatywnie). Domyślam się, że powodem była dbałość o czytelność głównego wątku i niechęć do wprowadzania dodatkowych zawiłości. Warto więc samodzielnie przyjrzeć się Wallis, do czego myślę, że wszystkich zachęciłaś. Jeszcze raz dziękuję :))

    OdpowiedzUsuń