środa, 5 stycznia 2011

McQueen i odrobina średniowiecza

Ostatnio dostała się w moje ręce książka o Alexandrze McQueenie. Do tej pory wydawało mi się, że wiem, co robił i znam jego projekty. Otóż nic bardziej mylnego. Dopiero dobrej jakości, większych rozmiarów zdjęcia pokazujące często zbliżenia, ujawniły mi jego wyrafinowanie – do tej pory doceniałem i dostrzegałem jego geniusz. Pomyśleć tylko, ile dałoby obejrzenie na żywo jego kreacji - pewnie doczekamy się niebawem jakiejś retrospektywnej wystawy. Wracając jednak do rzeczy. Jego ostatnią kolekcję (jesień-zima 2010) oglądałem już jakiś czas temu i nawet kilka razy, ale za nic w świecie nie byłem w stanie dostrzec pewnych, istotnych w sumie elementów. Zobaczenie kilku wzorów z tej kolekcji w książce spowodowało, że zacząłem się jej przyglądać na nowo. I co zobaczyłem?
Na przykład w tej kreacji:
zobaczyłem inspirację płaszczem koronacyjnym króla Sycylii, Rogera II.
Znajduje się on obecnie w wiedeńskim skarbcu (Schatzkammer) i jest tam jednym z najważniejszych obiektów. Pochodzi z 1133/1134 roku. Wyhaftowany za pomocą złota i pereł motyw lwów zwyciężających wielbłądy zaczerpnięty był ze sztuki arabskiej, podobnie jak motyw drzewa rozdzielającego przedstawienia zwierząt, które odczytywane jest jako drzewo życia. O niezwykłości tego okrycia niech mówi fakt, ze mimo owych obcych dla naszej kultury motywów, stanowiło ono część ubioru koronacyjnego władców Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Zwróćmy jednak uwagę przede wszystkim na formę. Jest ona prosta, ale imponująca rozmiarem (około 1,5 x 3,5 metra). Zaintrygowało mnie właśnie to półkole – jest ono też podstawą kreacji McQueena – głównie dzięki rozkloszowanym rękawom. Ale i w motywie haftu odnaleźć możemy echo lwów i wielbłądów. Nie mówiąc już o kolorze. Mimo niewielkiej jego długości, moim zdaniem wciąż zostało wiele z majestatu królewskiego płaszcza. Z tym, że teraz noszony jest on przez kobietę, może nie wojowniczkę, ale na pewno pełną dumy i siły. Pomaga w tym, rzecz jasna, stylizacja – wysokie skórzane buty i szeroki, „męski” pasek. A pod płaszczem, jakże by inaczej – złota suknia. Nawiązań do ubiorów okresu średniowiecza, bądź późnego średniowiecza było wśród tych kilkunastu ubiorów znacznie więcej, ale o nich następnym razem.

Źródło ilustracji:
Archiwum autora (zbiory Schatzkammer, http://www.khm.at)
www.style.com

2 komentarze:

  1. McQueen z pewnością był geniuszem, to wielka strata dla świata mody, że odszedł taki człowiek. Ale mam przed oczami najnowszy nr brytyjskiego Elle, gdzie widzimy już kolekcję s/s 2011 zaprojektowaną przez długoletnią asystentkę McQueen'a - Sarah Burton. Moim zdaniem świetnie wywiązała się z piekielnie trudnego zadania dorośnięcia do pięt mistrza. Brawa! Szczególnie przypadła mi do gustu szara balowa suknia a la Maria Antonina, w całości wykonana z piór. Cudo i jednocześnie kwintesencja stylu McQueen'a.

    OdpowiedzUsuń
  2. McQueen góra

    http://morefashionmore.com/

    OdpowiedzUsuń