środa, 29 września 2010

Lacroix – koniec historii?

Choć to w sumie smutne, myślę, że jednak trzeba o tym wspomnieć.
Otóż 7 lipca 2009 roku Lacroix pokazał swoją ostatnią kolekcję Haute Couture. Niestety powodem zakończenia działalności domu mody okazały się problemy finansowe. Były one na tyle poważne, że gdyby nie pomoc, a w zasadzie wolontariat, osób pracujących dotychczas dla Lacroix kolekcja ta nie zostałaby zrealizowana. Nawet modelki zostały opłacone jedynie według minimalnych stawek ustanowionych przez francuskie prawo. Braki finansowe widać było też w samej kolekcji złożonej zaledwie z 24 wzorów. Francuski kreator, jak wiemy, nie szczędził nigdy kosztownych tkanin i dodatków, by realizować swoje pomysły. Tym razem nie było obfitych sukien, bogactwa form, dodatków i kolorów. Paleta barw ograniczała się do czerni, szarości, głębokich granatów. Nie było także czytelnych nawiązań do mody XVIII i XIX wieku. Mogliśmy za to obserwować dialog Lacroix z klasykami XX wieku – Poiret'em, Diorem, Balenciagą.
Projektant popuścił wodze tylko przy ostatniej, ślubnej sukni. To tak, jakby oszczędzał i zbierał siły, by "uderzyć" właśnie na sam koniec. I udało się. Suknia, którą pokazał wyraźnie nawiązywała do przestawień religijnych. Ale był to co najbardziej charakterystyczne dla tego projektanta - wyszukana forma, odrobina poezji, subtelność i... dialog ze sztuką.
Tak naprawdę koniec tego domu mody uświadomiłem sobie podczas czerwcowej wizyty w Paryżu, kiedy przy 73, rue du Faubourg-Saint-Honoré zastałem tylko puste witryny i zaledwie ślad, cień napisu Christian Lacriox.

Źródła ilustracji:
www.style.com
Archiwum autora

poniedziałek, 27 września 2010

Lagerfeld

Miłośników Karla Lagerfelda powinien ucieszyć fakt, że niecałe dwa tygodnie temu, 15 września, w Paryżu, w Maison Europeene de la Photographie przy Rue de Fourcy 5/7 została otwarta wystawa jego prac fotograficznych. Co ciekawe, może ona także zainteresować amatorów fotografii, dlatego, że ekspozycja zawiera również „niemodowe” zdjęcia. Niemiecki projektant bowiem zaczynając przygodę z aparatem od uwieczniania na kliszy swoich kolekcji przeszedł z czasem i do innych tematów. W ten sposób fotografia stała się kolejnym środków wyrazu dla tego artysty (bo w tych kategoriach należy pracę Lagerfelda oceniać). Zdjęcia prezentowane na wystawie pokazują, więc, przynajmniej dla mnie, nowe, nieznane oblicze Karla. Wśród jego prac znaleźć można np. portrety gwiazd takich jak Claudia Schiffer, Eva Herzigova czy Jack Nicholson i Monica Bellucci, serię zdjęć z 2007 zatytułowaną znacząco Inne oblicze Wersalu a także fotografie z wieżą Eiffel’a w tle. Różnorodności tematycznej towarzyszy różnorodność samej fotografii – od czarno-białej, przez sepię do zdecydowanej w kolorze.
Wystawa "Parcours de travail" potrwa do 31 października.
Poniżej kilka zdjęć Lagerfelda prezentowanych na stronie internetowej wystawy http://www.mep-fr.org

Chanel, campagne PAP AH 2009/2010, Heidi Mount
Hommage à Oscar Schlemmer, 1997
Schwarzkopf, Freja Beha, 2009

czwartek, 23 września 2010

Lacroix i historia

Zwiedzając wystawę Histoire idéale de la mode contemporaine vol. 1: 70-80 w paryskim Muzeum Sztuk Dekoracyjnych, wśród wielu znanych domów mody Haute Couture tam prezentowanych, można było zauważyć nową gwiazdę jaka wówczas rozbłysła – Christiana Lacroix. Gdy w 1987 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję couture można powiedzieć, że niemal od razu odniósł sukces – jego „obfite” kreacje nie tylko wpisywały się, ale i współtworzyły modę lat osiemdziesiątych. Wraz z końcem tej dekady było już wiadomo, że Lacroix to nie tylko moda, ale i styl. Już od pierwszej kolekcji sięgał śmiało do historii mody, najczęściej do osiemnastego i dziewiętnastego wieku, czasem też do innych kultur. Poniżej zobaczyć możemy projekty z jego pierwszej kolekcji.

Zręczność Lacroix uwidacznia się już w tych projektach – trudno precyzyjnie określić moda którego okresu była źródłem inspiracji, tym bardziej, że pewne elementy ubioru powtarzały się co pewien czas. Oczywiście kolejne warianty były interpretacjami wcześniejszych. I tak, wracając do naszych projektów, podobną sylwetkę, jak i fakt stosowania tkanin w paski możemy obserwować w drugiej połowie zarówno XVIII jak i XIX wieków. Należy dodać, że faktycznie moda francuska II Cesarstwa świadomie nawiązywała do mody wieku XVIII i bynajmniej nie tylko w ubiorze. Dla przykładu mamy więc poniżej suknię francuską z ok. 1780 roku (ze zbiorów Kyoto Costume Institute), oraz o stulecie starszy obraz Renoir'a Loża z 1874 roku (The Courtauld Gallery, Londyn).

Wystarczy dopowiedzieć, że projekty Lacroix to moda francuska II połowy XX wieku.
Jako puenta posłuży mi fragment tekstu Andrzeja Banacha cytującego książkę Taste and Fashion Jamesa Lavera (Londyn, 1945).

Źródło ilustracji:
Strona wystawy - http://www.lesartsdecoratifs.frFashion Show, Paris style, MFA, Boston 2006
Fashion, The collection of the Kyoto Costume Institute, Taschen
http://www.artandarchitecture.org.uk

Andrzej Banach O modzie XIX wieku, PIW, Warszawa 1957

niedziela, 19 września 2010

Whaam!

Pierwsze skojarzenie to oczywiście brytyjski zespół WHAM! utworzony przez George'a Michaela i Andrew Ridgeleya, który działał w latach 1981-86. Ale to nie to.
Otóż jest to fragment sukni zaprojektowanej przez Gianniego Versace w 1996 roku w związku z pierwszym Biennale di Firenze. W założeniu miała ona wchodzić w dialog ze sztuką i w jej kontekście miała być prezentowana. I była. Duet z nią stanowiła rzeźba Roy'a Lichtenstein'a, choć tak naprawdę wyraz Whaam! z sukni odnosi się do obrazu tego artysty o tak samo brzmiącym tytule.To duże (1,73 x 4,06 m.) płótno z 1963 roku należy do zbiorów Tate Modern w Londynie i jest adaptacją fragmentu komiksu All-American Men of War wydanego przez DC Comics. Interesujące jest to, że mimo inspiracji obrazem suknia była prezentowana z rzeźbą. Obydwie są formami przestrzennymi w końcu. Co jest również ciekawe, i co buduje dodatkowy kontekst, to fakt, że Versace lubił prace Lichtenstein'a i miał ich kilka w swoim nowojorskim apartamencie.
No i na koniec wypada pokazać ową suknie w całości.
Uwagę zwraca przede wszystkim kolor – żółty, intensywny. Jest ona uszyta z syntetycznego jersey'u devore i stanowi komplet z żółtymi spodenkami (cała suknia jest przejrzysta). Geometryczne podziały współistnieją z motywami roślinnymi no i oczywiście napisem WHAAM!
Oczywiście jest to tylko jeden z wielu przykładów umiejętnego czerpania inspiracji ze sztuki przez tego projektanta. Będę je czasem tu przypominał, bo mimo istnienia domu mody Versace, kreacje Gianniego niestety szybko umykają pamięci.

Źródła ilustracji:
http://www.tate.org.uk
The Art and Craft of Gianni Versace, V&A, 1997

środa, 15 września 2010

Poiret u Diora

Mam poczucie, że ostatnio cały czas kręcę się wokół mody z początku XX wieku. Żeby z jednej strony to skończyć (przynajmniej na razie), a z drugiej nieco uzasadnić, postanowiłem przywołać kolekcję, tym razem prêt-à-porter, zaprojektowaną na sezon jesienno-zimowy 2009 roku dla domu mody Christiana Diora. Kwestia uzasadnienia polega na tym, że moda pierwszych dekad ubiegłego stulecia wciąż inspiruje, a więc jest ważna i wciąż obserwowana.
Wróćmy jednak do samej kolekcji, która wyraźnie nawiązuje do stylu Paula Poireta (1879 – 1944) i bynajmniej nie chodzi tu o samą stylizację modelek, ale faktycznie o ubiory. Galliano będący autorem tej kolekcji unowocześnił sylwetką stworzoną przez rewolucjonistę mody, lecz pozostała ona rozpoznawalna. Co jeszcze zaczerpnął Galliano? Z pewnością kolor – mocny, wyraźny, nasycony i kojarzący się ze wschodem. Orientalizm, bowiem, był jednym z najważniejszych znaków rozpoznawczych Poireta. Dziś zamiast dalszego pisania będą po prostu zdjęcia, które pozwolą samemu zorientować się w inspiracjach i nawiązaniach.
Przyjemności.
Płaszcz z ok. 1919 oraz z 1921 roku
Georges Lepape, Les citrons z Gazette du bon ton, 1913

Suknia wieczorowa, 1912

Źródła ilustracji:
Pokaz Diora – www.style.com
Projekty Poireta – Katalog wystawy Poiret. King of Fashion w MET, NY 2007

sobota, 11 września 2010

Rue de la Paix

Przeglądając zdjęcia prezentowane na stronie poświęconej wystawie Cartier’a na Praskim Zamku, zwróciłem uwagę na to :
Pochodzi ono z 1915 roku i prezentuje historyczny sklep Cartier’a w Paryżu przy Rue de la Paix 13. Nie bez przyczyny najstarszy syn założyciela – Louis, otworzył tam sklep, a w 1899 roku przeniósł siedzibę. Dziś z najlepszymi sklepami czy butikami w Paryżu kojarzą się Avenue Montaigne czy Avenue des Champs-Élysées, jednak przed II wojną światową to Rue de la Paix była „najmodniejszą” ulicą. To przecież tam, pod numerem 7 Charles Frederick Worth otworzył w 1858 dom mody. Ulica ta (pod numerem 21) mieściła także siedzibę Jacques’a Doucet’a, jednego z najsłynniejszych projektantów przełomu XIX i XX wieku oraz Jeanne Paquin (pod numerem 3). Swój dom mody (pod numerem 1) miał tam także Hubert de Givenchy (później, przeniósł się Avenue Georges V, nr 3). 
Rozpoczynający ulicę Place Vendôme, pod numerem 31 mieścił siedzibę domu mody Elsy Schiaparelli. Na tyłach zaś Hotelu Ritz, widocznego z placu, na Rue Cambon 29/31 pracowała jej rywalka, Chanel. Rue de la Paix kończąca się na placu przed Operą Garniera (nie jest długa) wciąż mieści wiele ekskluzywnych sklepów, podobnie jak Place Vendôme. Jednak po II wojnie światowej środek ciężkości Haute Couture przeniósł się w okolice Avenue Montaigne. (O domach mody w tamtej okolicy już pisałem w lipcu - „Krótki spacer ulicami Paryża”).Poniżej zdjęcia Rue de la Paix – kamienic z numerami 1, 3 i 7, oraz perspektywy ulicy w kierunku Placu Vendôme z czerwca bieżącego roku.
Źródła ilustracji :
Materiały prasowe Cartier at Prague Castle - The Power of Style - http://www.cartiervystava.cz
Archiwum autora

środa, 8 września 2010

Cartier

To nazwisko kojarzą chyba wszyscy miłośnicy mody, i pewnie nie tylko oni. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych wzorów tworzonych przez tą firmę jest pantera, która po raz pierwszy pojawiła się w 1914 roku. Historia firmy sięga jednak połowy XIX wieku (1847 rok), kiedy Louis-François Cartier (1819-1904) założył firmę przy 29 rue Montorgueil w Paryżu. Kiedy w 1898 roku, najstarszy syn, Louis został partnerem w firmie, miała już ona ustalona renomę. Tymczasem ten najbardziej charakterystyczne wzory miały się dopiero pojawić wraz ze stylem Art Deco. Możliwość przyjrzenia się dokonaniom rodziny znakomitych złotników i biznesmenów daje wspaniała wystawa na Praskim Zamku prezentowana tam od 9 lipca (czynna będzie do 17 października). Poniżej kilka z 368 pokazywanych tam obiektów.
Brosza – Skarabeusz, Londyn, 1924Pantera - broszka, Paryż, 1949
Para kolczyków, New York, 1928
Tiara, Paryż, 1910
Ilustracje pochodzą z materiałów prasowych wystawy.
http://www.cartiervystava.cz/en/exhibition/

sobota, 4 września 2010

Ewa


-->
Ten prosty tytuł posta powtarza prosty, ale ile mówiący, tytuł obrazu namalowanego przez Edouarda Zier’a. Ten francuski malarz z polskimi korzeniami działał także, jako ilustrator książek i czasopism (np. Monde illustré czy L’Illustration”). Obraz pochodzący z rogalińskiej kolekcji Edwarda Aleksandra Raczyńskiego przywołać chciałem w kontekście ostatniego wpisu.
W dzisiejszym obrazie artysta na naszych oczach zestawia ze sobą „pierwowzór kobiety” z reprezentantką swoich czasów. Nie musimy, więc szukać żadnych dodatkowych kontekstów poza samym obrazem. Co ciekawe, scena ta odrzucając związany z tym przedstawieniem dualizm: kobieta-mężczyzna, ustala jednocześnie nowy: natura-kultura. Po lewej stronie widzimy rajską Ewę stojącą pod koroną drzewa i opierającą się o jego pień. Uwagą zwracają jej długie „naturalne” włosy i przede wszystkim to, że jej gesty nie wyrażają zawstydzenia, skromności. Nie są też wyzywające bądź prowokujące. Patrząc na wyraz twarzy i postawę można powiedzieć, że delikatnie uwodzi swym „naturalny” pięknem. Co innego stojąca obok współczesna Ewa - „uzbrojona” we wszelkie modowe zdobycze wyraźnie nas uwodzi. Przede wszystkim uśmiecha się i rzuca w naszym kierunku zalotne spojrzenie spod kapelusza. Jej twarz pokrywa makijaż, a włosy nie dość, że mocno przycięte, to jeszcze są pofarbowane. No i najważniejsze – suknia. Znakomity przykład orientalizującej mody lansowanej przez Paula Poireta zafascynowanego Szeherezadą Diagilewa (1910). Artysta, który był także, jak wspomniałem, ilustratorem miał wyczulone na detale oko – nie zapomniał o niczym – jest zgrana z całością torebka, buty, pończochy, białe boa z piór i parasolka. Brakuje tylko towarzysza…
Oczywiście nam pozostaje wybór (znów), z którą z Ew chcielibyśmy się spotkać. Malarz zostawia nam delikatną sugestię zdradzającą jego preferencję - Amorka umieszczonego pomiędzy kobietami, który z zainteresowaniem przygląda się piękności niemal żywcem wyciągniętej z żurnala mody.

Źródło ilustracji: Archiwum autora.

czwartek, 2 września 2010

Boginie Art Deco

To, że współcześni fotografowie robiąc zdjęcia modelek odwołują się do kompozycji wielkich mistrzów jest wiadome; nawet tu pokazywałem kilka takich przykładów. Jednak zanim w magazynach mody pojawiły się fotografie, funkcjonowały ryciny i ilustracje. Bardzo ogólnie rzecz ujmując, okres pierwszej połowy XX wieku był momentem, kiedy gwiazdy rysowników błyszczały prawdziwym blaskiem. Na szczycie był między innymi George Barbier (1882-1932). On także odwoływał się do sztuki minionych wieków. Jednym z przykładów takiego nawiązania, i to bardzo wyraźnym, jest poniższa ilustracja (zbiory V&A Museum).
Zamieszczona była ona w wydawnictwie Falbalas & Fanfreluches publikowanym w Paryżu, w połowie lat 20. XX wieku. Zatytułowana jest bardzo znacząco – „Sąd Parysa”, co odsyła nas natychmiast do Starożytnej Grecji, do historii Wojny Trojańskiej. Przedstawiony tuż przy prawej krawędzi czarnoskóry Parys, zgodnie z mitem trzyma w prawej dłoni złote jabłko niezgody. O jego względy walczą trzy boginie - przywołując tradycję: Hera, Atena i zwyciężczyni – Afrodyta. By „złapać” kontekst proponuję przyjrzeć się przedstawieniu tego samego tematu, ale według pomysłu Rubensa (obraz namalowany w latach 1638-1639, znajduje się obecnie w madryckim Muzeum Prado).
Płótno Flamanda prezentuje nagie boginie namalowane w charakterystyczny dla tego malarza sposób. Wydaje się, że wykazują znacznie więcej zaangażowania, by zostać wybraną najpiękniejszą. Elementem „uzupełniającym” jest Hermes nieobecny na ilustracji. Hmmm…W końcu to nie o dokładne opowiedzenie historii chodzi, lecz o prezentacje „art deco’wskich” bogiń ubranych w znakomite kreacje (niestety nie udało mi się zidentyfikować nazwisk projektantów). Zabieg z umieszczeniem Parysa tuż przy krawędzi jest znakomity, ponieważ sam „usuwając się w cień” pozwala nam, widzom, zadecydować, której z nich należy się tytuł najpiękniejszej.
I jeszcze jedna, istotna, wydaje mi się, uwaga. Otóż mimo tego, że tytuł jednoznacznie łączy ilustrację Barbiera z momentem prowokującym Wojnę Trojańską, to jednak patrząc od strony ikonograficznej mamy do czynienia z motywem Trzech Gracji - "Promiennej", "Rozumnej" i "Kwitnącej". By się naocznie o tym przekonać można zerknąć na rzymską kopię greckiej rzeźby z 2 wieku p.n.e. ze zbiorów Metropolitan Museum.
Myślę, że układ postaci, w którym centralnie umieszczona kobieta stoi tyłem i ramionami „spina” dwie pozostałe, będące przodem jest identyczny z tym widocznym na rysunku Barbiera. Nam pozostaje jedynie osądzić. I która z nich najpiękniejsza?
Ale suknia czy kobieta? – chciałoby się zapytać.
No właśnie...

Źródło ilustracji:
http://www.vandaprints.com
http://www.museodelprado.es
Archiwum autora