środa, 14 lipca 2010

Théâtre des Champs-Élysées

Ten paryski teatr znajdujący się, przy wspominanej już nie raz, Avenue Montaigne (pod numerem 15) osobom interesującym się muzyką kojarzy się z wielkim skandalem towarzyszącym premierze Święta wiosny Igora Strawińskiego. Miało to miejsce 29 maja 1913 roku. Jako, że na muzyce się nie znam, zwrócić chcę uwagę na związki tego spektaklu z modą. Przede wszystkim jest to spektakl wyprodukowany przez zespół Diagilewa, czyli słynne Balety Rosyjskie (za kostiumy i scenografię odpowiedzialny był Nicholas Roerich, za choreografię Wacław Niżyński), które interesujący się modą powinni doskonale kojarzyć z rewolucją, jaka za ich pośrednictwem się dokonała. Osobą stojącą za tym był przede wszystkim Paul Poiret. Jego fascynacja przedstawieniem „Szeherezady” (premiera 1909 rok) miała daleko idące konsekwencje, ale o tym w innym czasie. Dziś, chciałbym pokazać suknię jego projektu związaną bezpośrednio z premierą „Święta wiosny”.
Powyżej prezentowana suknia należała do Denise Poiret, żony projektanta (dziś w zbiorach MET), więcej, została specjalnie dla niej zaprojektowana i właśnie na to wydarzenie. Stąd też i jej nazwa – „Théâtre des Champs-Élysées”. Jest ona uszyta z jedwabiu i nawiązuje w swojej linii do innych projektów Poireta w tym czasie. Jej wyróżnikiem jest głównie niezwykle subtelna gama kolorów oraz równie subtelna gra faktur użytych tkanin i dodatków. Nie jest może jedną z bardzo znanych jego sukni, ale pewnością warto o niej pamiętać choćby ze względu na okoliczności powstania.

Źródła ilustracji:
Fotografia autora
Ze zbiorów MET www.metmuseum.org

niedziela, 11 lipca 2010

Vionnet w trzech odsłonach

Suknia, jaką chciałbym dziś przedstawić, jest tylko pretekstem, by zwrócić uwagę na pewien problem, jakim pojawia się przy zajmowaniu się dawnymi (no, może nie tak dawnymi) ubiorami. Zacznę od podstawowych informacji na temat ubioru. Suknia L’orage pochodzi z kolekcji na lato 1922. W tej chwili znajduje się w zbiorach Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu. Jest ona owocem współpracy projektantki z artystą Ernestem Michahelles zwanym Thayaht.

Powyższe fotografie mają charakter dokumentacyjny (widoczny numer w lewym dolnym rogu). Modelka prezentująca suknię jest oszczędna w gestach. To samo można powiedzieć o jej fryzurze czy makijażu, który wydaje się wręcz nieobecny. Oświetlenie jest równomierne; takie by suknia była jak najlepiej widoczna. Nawet, jeśli pojawia się tło, to nie konkuruje ono z suknią. Wręcz przeciwnie, podkreśla jej prostą formę, klarowne, geometryczne podziały występujące na sukni. Sama fotografia, ograniczona ówczesną technologią, nie najlepiej sobie radzi w pokazaniu subtelnych tonalnych przejść między poszczególnymi formami, jednak wyraźnie widać, że są i stanowią o istocie tego projektu.
Ta sama suknia, wygląda nieco inaczej na współczesnym zdjęciu, w pewnym sensie także dokumentacyjnym, bo znajdującym się w katalogu wystawy.Znakomite oświetlenie i sama jakość fotografii pozwala nam smakować przede wszystkim kolor. Niezwykle subtelne przejścia tonalne od brązu poprzez beże aż do écru oddzielane od siebie delikatną lamówką w złotym kolorze. Ponadto nieco inne wydają się proporcje sukni – na fotografii suknia była wyraźnie przewiązana w pasie i lekko zbluzowana (wynikało to zapewne z faktu niedopasowania rozmiaru do modelki, która przecież nie miała jej nosić, a tylko być „żywym manekinem”). Powyższa fotografia prezentuje nam delikatną, wyrafinowaną w kolorze suknię, która pozbawiona jakiegokolwiek kontekstu staje się „obiektem” - dziełem sztuki. Trudno jednak na pierwszy rzut oka związać ją z jakimś okresem. Na poprzedniej fotografii nawet „brak stylizacji” okazuje się wiele mówiący. Nota bene to zdjęcie z katalogu wystawy znakomicie pokazuje nowoczesność tej kreacji (można ją porównać np. do projektów YSL z połowy lat 60. inspirowanych malarstwem Poliakoff’a).
W kategoriach dzieła sztuki najłatwiej jednak omawiać projekt tej sukni patrząc na rysunek, jaki wykonał Thayaht. Ukazał się on w La Gazette du Bon Ton w 1923 roku (nr 2, tablica 10). Chwyta on to, co w sukni najistotniejsze – prosta, geometryczna forma oraz walorowe przejścia pomiędzy poszczególnymi „figurami”. Nawet charakterystyczna, krótka fryzura znana z pierwszego zdjęcia uległa zgeometryzowaniu. Co ciekawe rysunek poprzez swoje wyraźne linie podkreśla ostrość podziałów, a nie ich subtelność. Te dynamicznie, krzyżujące się ze sobą kreski to echo futuryzmu, w duchu którego artysta tworzył. Widać też wziętą przez niego lekcję kubizmu. Łatwo nam dzięki temu nie tylko umieścić tę suknie „w czasie”, ale i dostrzec jej nowatorski, nowoczesny charakter.
Wszystkie trzy przedstawienia sukni – fotografie dawna i współczesna wraz z rysunkiem Thayaht’a - prezentując nam różne jej oblicza pozwalają zobaczyć różne aspekty – od „krawieckiego” po „artystyczny”. Niestety, tak dobrze zachowanej dokumentacji nie ma większość nieistniejących dziś domów mody. Madeleine Vionnet jest tu jednym z najznakomitszych wyjątków. W 1952 roku podarowała ona Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu zarówno swoje suknie, jak i dokumentację. Dzięki temu jej niezwykłe dzieło nadal może cieszyć nasze oczy.

Źródło ilustracji: Katalog wystawy z Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu; Madeleine Vionnet, Puriste de la mode (czerwiec 2009 – styczeń 2010) Pamela Goblin (red.)

wtorek, 6 lipca 2010

Krótki spacer ulicami Paryża


Będąc w Paryżu trudno jest narzekać na brak atrakcji. Wybór bywa naprawdę trudny. Tym, którzy odwiedzili najważniejsze miejsca i muzea i mają chwilę czasu proponuję mały spacer, po „modowej” dzielnicy Paryża. O tym, że przy Avenue Montaigne i Avenue des Champs-Élysées znajdują się liczne butiki znanych projektantów, wiedzą wszyscy. Ja jednak chciałbym przypomnieć i wskazać kilka adresów, które miłośnicy Haute Couture, powinni znać. Jeden z ważniejszych adresów, to Avenue Montaigne 30, gdzie swoją siedzibę miał (i ma) Christian Dior. Przy tej samej ulicy, pod numerem 39 znaleźć możemy także dom mody Niny Ricci oraz, pod numerem 2 dom mody Emanuela Ungaro. Z ulicą tą krzyżuje się Rue François 1er, na której pod numerem 44 znajdziemy siedzibę Balmaina, tuż obok zaś, pod numerem 40 dom mody i butik André Courrèges. Ponadto naprzeciwko łatwo zobaczyć kamienicę(numer 35, na której przeczytamy napis Guy Laroche. Będąc tam, z łatwością można dotrzeć pod kolejny adres, Avenue George V nr 3, gdzie mieści się siedziba domu mody Givenchy, niemal vis-à-vis, zaś pod numerem 10 odnajdziemy kamienicę Balenciagi. Jeśli ktoś jeszcze nie poczuł się zmęczony, to proponuję „odwiedzić” także Yves Saint Laurenta przy Avenue Marceau 5 (zdjęcie już prezentowałem). Te kilka adresów, to zaledwie muśnięcie tematu, polecam jednak taki spacer, bo może on dać wiele satysfakcji.

Fotografie autora.

czwartek, 1 lipca 2010

Bohater jest nagi


-->

Siła i tężyzna fizyczna kulturowo jest przypisana mężczyznom. To wydaje się jasne. Trudniejsze, i to znacznie, jest określenie granic tej „tężyzny”. Nie dość, bowiem, że rozumiana (i prezentowana) była ona różnie w przeszłości, to i dziś funkcjonuje kilka wzorców. Za archetyp możemy uznać mitycznego bohatera Heraklesa, którego siła mięśni jest znana wszystkim. Już samo prześledzenie wizerunków bohatera z różnych epok uwidoczniłoby jak różnie rozumiano „siłę”. Tego jednak chciałbym uniknąć. Mimo to zacznę od przywołania najbardziej znanego wizerunku herosa, czyli tzw. Heraklesa Farnese (IV w. p.n.e.) z Museo Nationale w Neapolu.
Choć przedstawiony w chwili odpoczynku, to jego mięśnie wydają się napięte dyskretnie prezentując jego siłę. Podkreśla ją także trofea, znajdujące się tuż - lwia skóra, oraz trzymane w prawej ręce, niewidoczne z tej strony jabłko z ogrody Hesperyd. Co nie może umknąć uwadze, to jego nagość. Nie dość, więc, że nic nie odciąga uwagi od wspaniałych mięśni, to mamy pewność, że stoi przed nami autentyczny zwycięzca i to „bez oszukiwania”, bez zasłaniania się czymkolwiek i czegokolwiek.
Renesans przyniósł nie tylko powrót zainteresowań antykiem jako takim. Znów pojawiło się „zapotrzebowanie” na tężyznę fizyczną. Rycerz – dworzanin musiał ustąpić „mocarzom”, których znakomicie wspierał strój.
Ten anonimowy mężczyzna przedstawiony na portrecie prezentuje się zacnie. Nienaturalnie wręcz powiększone kunsztownym krojem ramiona zastępują mięśnie. Nawiasem mówiąc, noszenie takiego ciężkiego stroju mimo wszystko wymagało siły mięśni. Jednak nie tylko wolumen się tu liczy, ważny jest także kolor. Intensywna czerwień przyciąga uwagę i świadczy o wysokim statusie społecznym mężczyzny. Tak naprawdę wygląda on, proszę mi wybaczyć, jak w okresie godowym – jego wygląd ma przywabić partnerkę. Znacznie bardziej od rzeczywistej, dosłownie rozumianej siły liczy się siła, jaką ma on „w społeczeństwie”. I daje mu ją ten ubiór.
Ubiór jest też znakiem rozpoznawczym współczesnych bohaterów, w zasadzie superbohaterów. Jednym z najbardziej znanych jest Clark Kent z Daily Planet, który w chwilach zagrożenia zrzuca z siebie garnitur, pod którym niczym drugą a skórę nosi strój Supermana.Niebieski kolor „trykotu” sprawia, że jego mięśnie wydają się być ze stali. Nasuwa się tu skojarzenie z sylwetką wyżej wymienianego bohatera. Superman jednak jest ubrany, bo działa wśród ludzi współczesnych, którzy nagości z pewnością nie wybaczyliby nawet jemu. Jednak „ubranie” w postaci czerwonych spodenek i butów sugeruje istnienie „nagiego” ciała. No i ta peleryna niemal jak antyczna draperia… nawiązanie do archetypu daje się zauważyć. Jednak to nie nagość, wyrzeźbiona sylwetka i siła czynią bohatera. Można się o tym łatwo przekonać przywołując tym razem zdjęcie anonimowego mężczyzny.Mimo tego, że jego torsu nic nie okrywa i możemy zobaczyć, że istnieje realnie, to mamy poczucie sztuczności, fasadowości, zwykłego(?) napompowania mięśni. Jego muskulaturę odbieramy niemal jak kostium, za którym się kryje; podobnie, jak było w przypadku renesansowego mężczyzny. Strój może, więc sprawić, że wyglądać będziemy jak bohaterowie. Jednak prawdziwi przedstawiciele tego gatunku nie muszą tego robić, bo oni nimi po prostu są.
Źródło ilustracji:
http://encyklopedia.pwn.pl
Fabric of vision, Anne Hollander, National Gallery, Londyn 2002
http://www.trmk.org
http://www.zimbio.com/