poniedziałek, 20 grudnia 2010

Na płasko

Podstawowy problem z obrazem jest taki, ze ma on dwa wymiary, a tak się składa, że najczęściej chcemy na (w) nim przedstawić nieprzystającą do niego trójwymiarową rzeczywistość. Ciało ludzkie także ma te trzy wymiary – wysokość, szerokość i głębokość. Co prawda mamy najczęściej zastrzeżenia to wartości liczbowych z nimi związanych, ale to już inny problem. Idąc dalej tym tropem dochodzimy do wniosku, że ubiór też jest ogólnie mówiąc bryłą. Nie zawsze jednak powszechne sądy i opinie się sprawdzają.
Tak właśnie jest w przypadku najnowszej kolekcji Maison Martin Margiela na sezon wiosenno-letni, na 2011 rok. Zaczyna się niewinnie (lewo), nawiązaniem do męskiej koszuli (tytuł kolekcji brzmi: „Męska garderoba spotyka kobiece ciało”), która ma na płasko sprasowane rękawy. Ten w sumie drobny element staje się coraz wyraźniejszy i wówczas koszula wygląda tak (prawo):
Ale w kolekcji pojawiają się zdecydowanie kobiece elementy garderoby jak dopasowana bluzka czy suknia.
Lecz także i one są „spłaszczone”. Bardziej od oceny kolekcji interesuje mnie jej przesłanie. Co ma znaczyć to spłaszczenie? „Co artysta chciał nam przez to powiedzieć?” – Że te elementy – męska garderoba i kobiece ciało – nie przystają do siebie? Że zawartość męskiej garderoby jest płaska, a kobiece ciało pełne okrągłości? Tę dwubiegunowość projektant zaznaczył w ten sposób, że tyłu tkanina bardzo dokładnie opina ciało modelki – z jednej strony jest więc płasko, z drugiej krągło. Rozumiem, że to właśnie jest to spotkanie pojawiające się w tytule kolekcji. Generalnie jednak „płaskość” kojarzona z męskimi ubraniami wystąpiła już wcześniej – pewną analogię widzę w ubiorach a’la garçonne lansowanymi przez Chanel.
Te ubiory spłaszczały przecież kobiece ciało, czyniły je prostym, czasem zgeometryzowanym. To co zaproponowała wówczas Chanel był nowe i odważne (przecież nie wszystkie kobiety przyjęły tę modę), to co pokazuje zaś Maison Martin Margiela, jest też dość odważne, ale mam poczucie, że jest postmodernistyczną wersją mody na „płaską” chłopczycę. No i w przeciwieństwie do chłopczyc powyższych modeli raczej na ulicy nie zobaczymy. A może się mylę i znajdą się chętne….

Źródło ilustracji:
www.style.com
Anna Sieradzka, Artyści i krawcy. Moda Art Deco, wyd. PWN 1993

2 komentarze:

  1. Margiela poszalał z tą wiosenno-letnią kolekcją ;)

    modanastrychu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Moda coraz częściej zaczyna być "sztuką dla sztuki", nie ubiera już kobiet by uwydatnić ich piękno, ale raczej maskuje to co pod spodem, stając tym samym na pierwszym miejscu, przed kobietą. Z drugiej strony to chyba jednak ma być zadaniem wielkich kreatorów - inspirować i zwracać na siebie uwagę, tak czy inaczej zmuszając nas do refleksji.

    OdpowiedzUsuń