poniedziałek, 27 grudnia 2010

Z architekturą w tle

Choć dzieje sztuki nie są mi obce, to przyznaję się, że moja uwaga koncentruje się głównie na malarstwie. Przyznaję się tym samym, że architektura nie jest moją najmocniejszą stroną. Wiem oczywiście jakie style następowały po sobie, ale bez wnikliwości. Dlatego też z pewną dozą dystansu sięgnąłem po poleconą mi (dzięki Asiu) książkę o architekturze (Alain De Botton Architektura szczęścia, Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca). Okazało się jednak, że moje obawy szybko się rozwiały i rozsmakowałem się w snutej przez autora opowieści. Zapragnąłem, by kiedyś pojawiła się podobna książka, ale dotycząca ubioru. Ale, póki co, tak zacząłem sobie rozważać o oczywistych związkach obowiązującego w budownictwie stylu z modnym ubiorem. Nie zamierzam jednak zestawiać teraz ze sobą np. modernistycznego budynku z prostą sukienką tubą, rokokowej sukni z właściwą dekoracją architektoniczą, czy renesansowych pałaców z sajanem, bądź modną wówczas suknią. Na pewno jest to ciekawe i może się nawet o takie zestawienia pokuszę, ale dziś chciałbym iść w dosłowność... Cóż może bardziej wyrażać połączenie ubioru z architekturą niż grecka kariatyda?
Zamiast żłobkowań (kanelur) charakterystycznych dla kolumny mamy fałdy miękko układającego się peplosu. Nawet tworzący się na biodrach, poziomy fałd tkaniny nie jest w stanie przełamać dominujących pionowych kierunków. Wyprostowana, smukła postać kobieca wydaje się niemal bez wysiłku trzymać na swej głowie ciężar gzymsu. Można byłoby to zestawić np. z modą empirową, która przecież bezpośrednio odwoływała się do ubiorów znanych z antycznych rzeźb. Ale jakoś tak dziś nam nastrój na niepodążanie oczywistymi ścieżkami...Motyw kolumny w ubiorze został wykorzystany przez Giorgio de Chirico w kostiumach do spektaklu Bal wyprodukowanego przez Balety Rosyjskie (1929 rok). Wygląda to tyleż zabawnie, co interesująco. W tym ubiorze (ze zbiorów National Gallery of Australia w Canberze) także mamy podkreśloną wertykalność, choć już nie tak wyraźnie. Mnie najbardziej zachwyca ten wystający kapitel joński zamiast koszuli i krawata.
To oczywiście zaledwie czubek góry lodowej, bo jeśli chodzi o ubiory nawiązujące w swej formie, do smukłości kolumny, to mogłaby powstać z nich imponująca kolumnada.

Źródło ilustracji:
Sztuka świata, tom 2 , Wydawnictwo Arkady
http://nga.gov.au/

5 komentarzy:

  1. Niesamowite... :-) Poszukiwanie przykładów korespondencji sztuk jest bardzo inspirujące. U nas wspaniale robił to Stanisław Wyspiański, który jeszcze przed śmiercią, już fizycznie wyniszczany przez chorobę (choroby) wskazywał jak połączyć elementy kostiumu ze scenografią i słowem. To już synteza w imię jednej sztuki. A.P.
    P.S. Panie Piotrze, podobno wyszła bardzo niedawno książka chyba pt. "Etyka w modzie". Także o tym, jak ważne jest czytanie metek na ubraniach... :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jakoś mniej piszę o korespondencji, ale to chyba taki urok pisania bloga od kilku (już) lat. Niemożliwe jest pisanie przez taki okres czasu na jeden temat. Zmienia się wszystko, ja zresztą też :)
      :))
      A wyszła, wyszła tak książka. Nawet mam ją, ale niestety zanim do niej dotrę minie trochę czasu :(

      Usuń
  2. Podobno wszystko jest jakoś dziwnie ze sobą połączone we wszechświecie :-) Ciekawa chyba teoria. Inna zakłada, że cała kultura to przypisy do Platona i Szekspira, ale to już raczej przesada :-)
    P.S. Dobrze, że powstają takie książki. A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno :)

      A jeśli chodzi o książkę, to oczywiście, że dobrze, że powstają, choć pełną ocenę (ew. radość) mogę wyrazić dopiero po przeczytaniu.

      Usuń