niedziela, 24 października 2010

Metka prawdę ci powie…

Generalnie, kiedy oglądamy dawne ubiory koncentrujemy się na ich kolorze, formie, detalach. Na pewno metka nie jest tym, od czego by się zaczynało oglądanie jakiegoś żakietu czy sukni. Jednak, jeśli chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś więcej, nie tylko o danym ubiorze, ale i o domu mody, w którym został zrobiony, uważne przyjrzenie się metce będzie niezbędne. To niemal jak sygnatura malarza na płótnie. Taki napis na licu obraz może, jak wiemy, zawierać same inicjały, bądź pełne imię i nazwisko, czasem datę powstania, a nawet i jego miejsce. Zdarza się, że wszystkie te informacje występują naraz. Tak samo ważne mogą się okazać dane umieszczone na metce. Cóż więc może się pojawić na metce oprócz nazwy domu mody, co wydaje się jasne. Oto kilka przykładów:
To metka wieczorowego płaszcza z 1903 roku uszytego u Jeanne Paquin. Podaje ona ważną informację o tym, gdzie znajdował się jej dom mody w Paryżu, oraz to, że funkcjonowała jego londyńska filia. Wiemy też, że to wzór z kolekcji zimowej 1903 roku. To naprawdę sporo.
Powyższe przykłady metek tego samego domu mody pokazują jego ewolucję od 1921 roku (pierwsza od góry) do lat 30 tych. Widać zmianę nazwy, która ostatecznie ograniczyła się do samego nazwiska projektantki. Ponadto wydaje się, że ostateczna wersja również mówi nam w domyśle, że jest to tak znana marka, że wszyscy wiedzą, gdzie mogą ją kupić i gdzie jest siedziba (faktycznie jest do tej pory przy Rue Cambon 29 i 31).
Metka też może nosić ślad artysty, tak jak w tym przypadku. Różę tę zaprojektował sam Paul Iribe, znakomity rysownik i ilustrator mody początku XX wieku. Dla Paula Poireta wykonał też słynny album Les Robes de Paul Poiret w 1908 roku.
Czasem, jak w tym wypadku, metka staje się historyczną. Otóż jest ona doszyta do czarnej wieczorowej sukni Yves Saint Laurent’a, którą zakupiła żona Arturo Lopez-Willshaw’a w 1961 roku, jeszcze przed pierwszym pokazem couture 29 stycznia 1962.
Na koniec metka, która chyba najlepiej uosabia ideę metki – sygnatury. Pochodzi ona, jak widać z domu mody Madeleine Vionnet i nosi ślad odcisku palca samej właścicielki i projektantki. Był to jeden ze sposobów jej walki z podrabianiem jej kreacji, co było z jedną z istotniejszych dla niej kwestii. Na przeciwnym końcu metki możemy zobaczyć logu, jakie zaprojektował dla niej Thayaht, włoski futurysta.
Myślę, że tych metkowych informacji wystarczy jak na jeden raz, bo jak się okazuje, może być ich naprawdę sporo.

Źródło ilustracji:
www.metmuseum.org
Fashion. Kolekcja Muzeum w Kyoto, Wyd. Tashen
Yves Saint Laurent, katalog wystawy, MET, 1983


1 komentarz: