niedziela, 17 października 2010

Filozofia pewnej sukni

Twórczość surrealistów była i jest ciekawym źródłem inspiracji dla projektantów mody. Najbardziej kojarzona z nimi jest oczywiście Elsa Schiaparelli, nie tyle nawet inspirująca się ich twórczością, ile po prostu z nimi współpracująca. Ja chciałbym pokazać mniej znany, a równie oczywisty przykład surrealizmu w modzie. To Naomi Campbell sfotografowana przez Paolo Roversi’ego w kreacji Jean Paul Gaultiera. (kolekcja Les classiques – wiosna/lato’93). W tym zdjęciu ujmuje przede wszystkim gra pomiędzy tym, co „naprawdę”, a tym, co „na niby”. Prawdziwa jest oczywiście modelka, ale ona „gra” manekina ze sklepowej wystawy. Przez chwilę mamy wrażenie, że właśnie obserwujemy taką witrynę, ale orientujemy się, że modelka stoi na ulicy, na bruku. Wydaje się ona być naga, choć, rzecz jasna, nie jest. Jest za to ubiór imitujący tę nagość i nie dość, że faktycznie przylega do ciała jak druga skóra, to jeszcze na zasadzie trompe-l'oeil podkreśla te najbardziej kobiece cechy.
Ta wypowiedź projektanta na temat ubrania, które staje się drugą skórą, które niby ukrywa nagość, a jednak ją wydobywa, kojarzona może być z podobną pod wieloma względami wypowiedzią artysty belgijskiego, René Magritte’a. Przedstawiona na wieszaku sukienka z pewnością zdradza płeć noszącej jej osoby. Zwykła niepozorna, niczym niewyróżniająca się sukienka, wyposażona została przez malarza w aspekt seksualny. Rzeczywiście ubranie jest m. in. nośnikiem informacji o płci noszącego, ale tytuł tego obrazu z 1948 roku - Filozofia w Buduarze (kol. prywatna) - sugeruje, że chodzi o coś więcej. O zależność ubrania wobec ciała, a może przeciwnie - ciała od ubrania? Może chodzi o ślad, jakim naznaczamy swój ubiór nosząc go? A może o pewnego rodzaju niezależność ubioru od noszącego? Albo, że ubiór zdradza więcej niż byśmy chcieli? Tych „może” jest zapewne jeszcze kilka. Ale może ktoś sam będzie chciał porozmyślać na ten temat….

Źródło ilustracji:
Fashion & surrealizm wyd. Assouline
Jean Paul Gaultier, wyd. Assouline

6 komentarzy:

  1. http://thechicaddict.blogspot.com



    podoba mi się twój blog zapraszam wszystkich na mój

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli można... Bardzo mi się podoba zdjęcie pięknej Modelki - pomysł, stylizacja, oczywiście Kobieta - kreatywność widoczna na pierwszy rzut oka. Sukienka już mniej. Dostrzegam w niej - jako laik - przede wszystkim prowokacyjność, wyeksponowanie oczywistości, aby wywołać bardziej ferment czy rozmowę - trudno chyba stwierdzić. Jednak gdyby ktoś ubrał taką sukienkę - na przykład trzy kobiety w różnym wieku, niekoniecznie modelki, strój zyskałby życie i może, wbrew pozorom, dzięki naturalności, korespondencji z osobą/osobami płci pięknej - miałby więcej harmonii, byłby mniej 'drapieżny'?... Wydaje mi się, że ów jednoznaczny kostium mógłby zagrać rolę w teatrze. Może w sztukach takich jak "Romeo i Julia" oraz "Hamlet". Julia i Ofelia miałyby białe suknie, a w miejscach podkreślających kobiecość na przykład stonowaną biżuterię, perły, brylanty. Te wyjątkowe stroje bohaterki nosiłyby tylko w scenach spotkań z ukochanymi mężczyznami. Romeo i Hamlet też mieliby, np. czarne kostiumy, które eksponowałyby ich fizyczność, ale w subtelny sposób. Biel i czerń symbolizowałyby trudności w komunikacji, wskazywałyby na różnice między kobietami i mężczyznami. Bohaterowie mówią coś, żeby nie powiedzieć czegoś innego, zbliżają się i oddalają, chcą harmonii, a wprowadzają chaos, niestety. "Druga skóra" Ofelii mogłaby mieć jeszcze dramatyczny aspekt, stróżkę krwi. Na znak, że bohaterka jest uosobieniem kobiecości niechcianej, odrzuconej. A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) tak oczywiście też może być, ale trzeba też pamiętać, że moda może być po prostu zabawą i nie należy traktować jej zawsze poważnie, zwłaszcza w wydaniu JPG :)

      Usuń
  3. Ale każda zabawa ma chyba swoje granice, chociaż w modzie może nie... Wydaje mi się jednak, że artyści, projektanci powinni brać pod uwagę odbiór społeczny, nie tylko wtajemniczonych, fachowców, ale także najmłodszych i najstarszych. Można przecież wyrazić na przykład erotykę niekoniecznie bardzo dosłownie. Dosadność zwykle, nie zawsze, bywa płytka - nie chodzi mi o tę sukienkę. A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli coś jest bardzo dosłowne, to już traci znamię erotyki.
      Zaś tworzenie czegoś dla "najmłodszych i najstarszych" jest utopia zwłaszcza w naszych czasach. Chodzi przecież o to, by określić swoją grupę docelową i do niej kierować ofertę.

      Usuń
  4. Tak, ale nie chodzi mi o łączenie tych dwóch grup jako odbiorców produktu/produktów, ale o całościowe spojrzenie na nas, ludzi, którzy chodzą po ulicach, oglądają witryny sklepowe i wejdą do wnętrza lub nie... Pisał Pan niedawno o modzie dziecięcej i stwierdził Pan, że to niestety dobry interes, żeby dzieci traktować jako konsumentów. I tak jest. A najstarsi zasługują na najlepsze :-) Ekonomia opłaca się też wtedy, gdy jest bardziej etyczna, czyli - prospołeczna, humanitarna. Bez niepotrzebnej, patetycznej ideologii. Chociaż patos nieraz jest potrzebny, tylko my się go chyba boimy. A.

    OdpowiedzUsuń