poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Schiaparelli u Yves Saint Laurenta

Nie jest niczym niezwykłym, że projektant ceni czy nawet podziwia innego kolegę (koleżankę) po fachu. Zupełnie inną jest sytuacja, gdy decyduje się coś u niego zamówić…
Przyznaję, że było dla mnie małą niespodzianką zobaczenie na wystawie Yves Saint Laurenta w Petit Palais, Elsy Schiaparelli wśród „kobiet YSL” (prezentowany na wystawie płaszcz zamówiony był przez nią w 1969 roku). Szybko jednak zacząłem się orientować w pokrewieństwach między tym, co tworzyli ci projektanci.
Najbardziej oczywiste nawiązanie do pracy Włoszki możemy dostrzec w „skandalicznej” kolekcji z 1971, w której Yves nawiązywał do mody z lat czterdziestych. Szukając inspiracji w tej dekadzie nie mógł zignorować jej projektów. Oczywiście nie ona jedna tworzyła wówczas, ale widząc czarny płaszcz wieczorowy wyszywany w różnej wielkości usta z cekinów, nie mamy wątpliwości, że to „jej ślad”.

Jednak zainteresowie jej projektami było znacznie głębsze i ślady tego odnajdujemy na przestrzeni niemal całej kariery Yves Saint Laurenta. Wystarczy choćby zadać sobie pytanie, jaki był jego ulubiony kolor. Odpowiedź brzmi „Zaraz po czerni moim ulubionym kolorem jest różowy”. Nie zawsze jest to „shocking pink”, ale odcienie tego koloru pojawiały się w wielu kolekcjach. Poniżej suknie z dwóch różnych dekad (z 1978 po lewej i z 2002 obok).
Wśród projektów inspirowanych twórczością Schiaparelli wyróżniają się także żakiety o bogatej, „barokowej” i „rokokowej” ornamentyce. Poniżej, po lewej możemy zobaczyć ornament projektu Schiaparelli z 1935 roku, obok zaś żakiet z kolekcji Yves’a z 1984 roku. Wkomponowane w złoty ornament kamee z koralu robią niesamowite wrażenie.
Kolejne „pokrewieństwo” odkryłem zupełnie niedawno, już po wystawie w Petit Palais. Kiedy wśród zbiorów Brooklińskiego muzeum zobaczyłem garnitur uszyty „u Schiaparelli” (po lewej), nie muszę już chyba dodawać, dokąd pobiegły moje myśli. Garnitur YSL, to wynalazek z 1967 roku, a jedną z inspiracji dla projektanta była Marlene Dietrich. Kto zaś szył dla niej garnitury? Oczywiście Schiaparelli. Poniżej prezentowany model, obecnie w zbiorach MET, należał do Millicent Rogers, obok zaś jeden ze słynnych garniturów Yves Saint Laurenta (tu model z 1978 roku).

No i na koniec wspólne inspiracje. To, że surrealiści niemal jednym tchem są wymieniani wraz ze Schiaparelli, wiedzą wszyscy. To, że Yves Sint Laurent również do ich twórczości sięgał, nie jest już tak oczywiste. Umieszczenie poety z kręgu surrealistów, Louisa Aragona, wśród artystów, którym składał hołd swoją kolekcją z 1980 roku, pokazuje to jednoznacznie.

Pozostaje jedynie pytanie, przynajmniej u mnie; kiedy pojawi się projektant, lub kolekcja, która twórczo zinterpretuje dzieło Yves Saint Laurenta?
Łatwe to nie będzie…

Źródło ilustracji:
Yves Saint Laurent, katalog wystawy retrospektywnej, Petit Palais, Paryż 2010
High Style, katalog wystawy w Brooklyn Museum, Nowy York, 2010
www.style.com
www.metmuseum.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz