wtorek, 10 sierpnia 2010

Lalki...

Pierwsze skojarzenie wiedzie nas oczywiście do zabawek dla dzieci, ale nie o takich lalkach chciałbym dziś mówić. W historii mody lalki odgrywały czasem istotną rolę. Jednym z ciekawszych zjawisk był powojenny Teatr Mody (The Théâtre de la Mode) prezentujący paryską modę nie tylko w miastach europejskich, ale i za oceanem. Co niezmiernie interesujące, a znacznie mniej znane, to fakt, że niedługo potem, w 1949 roku francuskie domy mody ponownie stworzyły „modowe” lalki. Ich konstrukcja wykonana została z drutu, twarze z gipsu, do stworzenia fryzur, zaś użyto ludzkich włosów. Podobnie jak w przypadku Teatru Mody, „nieme modelki” miały wysokość stanowiącą ok. 1/3 wzrostu człowieka. Tym razem jednak były to ubiory historyczne, prezentujące 200 lat (1715 – 1906) paryskiego krawiectwa. Projektanci mogli wybrać z tego okresu moment w modzie, jaki chcieliby przedstawić.

Wykonane z niezwykłą starannością lalki stanowiły część daru, jaki złożyli Francuzi Stanom Zjednoczonym. Był to tzw. Pociąg „Merci” składający się z 48 wagonów, który stanowił odpowiedź na pomoc Amerykanów. Komplet lalek trafił wówczas do Brooklyn Museum w Nowym Jorku. W ubiegłym roku lalki te, wraz z innymi obiektami, zostały przekazane do Instytutu Ubioru w Metropolitan Museum. W tej chwili w muzealnej bazie danych znajdują się 42 sztuki. Pierwsza chronologicznie lalka (1715 rok) wykonana była przez dom mody Marcela Rochasa, ostatnią zaś, reprezentującą 1906 rok zaprojektowała Elsa Schiaparelli.
Ciekawe jest to, że kreatorzy mieli się inspirować wybranym okresem mody, by stworzyć „swoją” lalkę. W rezultacie większość z nich wybrała moment w modzie, kiedy talia była mocno podkreślona, co oczywiście łączyło się z ówcześnie (1949) panującą linią. Przykładem może być projekt Jacquesa Fatha, który wybrał rok 1867.
Inny projektant, dziś już mniej znany, Jean Dessès, wybrany przez siebie rok 1774 nieco uwspółcześnił. Można to dostrzec porównując jego lalkę z pierwowzorem – ryciną wykonaną wg Jean-Michel Moreau (1741-1814) zatytułowaną Les Adieux.
Madame Grés, za to, wybrała rok 1808, który wykazywał duże podobieństwo do tego, co robiła i z czego była najbardziej znana. I znów powstała lalkowa suknia, która choć odnosi się do historii, to przemyca ducha ówczesnej mody.
Nie miejsce to i czas, by analizować dokładnie wszystkie powstałe wówczas projekty (z resztą trzeba by je wszystkie obejrzeć na żywo, a nie tylko na zdjęciu), jednak trzeba przyznać, że jest to niezwykle intrygujące zjawisko. Mnie najbardziej fascynuje to, jak mocno, mimo zamierzenia, lalki te stanowią odbicie paryskiej mody, ale nie tej sprzed wieków, lecz tej z końca lat czterdziestych.
Może wrócę jeszcze kiedyś do tego tematu…

Źródło ilustracji:
www.metmuseum.org
http://www.wga.hu/frames-e.html?/html/l/launay/adieux.html

6 komentarzy:

  1. Ciekawy temat. Lalka jako postać jest chyba jeszcze bardziej interesująca. Podobno żyjemy na wielkiej teatralnej scenie, zatem relacja człowiek - marionetka nabierać może głębszego znaczenia. Niekoniecznie tylko negatywnego. Dążenie do nie-przyjmowania kondycji lalki stanowi zalążek zwycięstwa. Mam nadzieję, że tak jest. A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by tu zobaczyć jeszcze jeden kontekst, bardziej negatywny - tzn. "wystroić się, wyglądać jak lalka". Te jednak, na szczęście, cechuje paryska elegancja ;)

      Usuń
  2. "Na szczęście" - to raczej ironia, czy nie?... Chyba ktoś, kto się ubiera elegancko, barwnie, czyli kto wyróżnia się strojem, nie musi być określany jako "wystrojony"?... Wydaje mi się, że kunszt i styl różnią się od kiczu - który nieraz, paradoksalnie ma swój dziwny urok. Ale ogólnie to nie wiem :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie. Bez ironii :)A o wystrojeniu najnowszy post - "Przed czy za modą" :)

      Usuń