piątek, 6 sierpnia 2010

"Czterolistna koniczyna"

Wystawy ubiorów z reguły wypełnione są manekinami ubranymi w suknie, płaszcze, żakiety, itd. Eksponuje się czasem także zdjęcia, filmy, dodatki. Jednak bardzo rzadko możemy zobaczyć na nich rysunki i szkice, no chyba, że same w sobie mają wartość artystyczną, jak np. rysunki Leona Baksta. W dużej mierze wynika to z tego, że takie szkice nieczęsto się zachowują, a poza tym jest przecież wielu projektantów, którzy w ogóle nie rysują, ale od razu kroją czy drapują, jak Chanel na przykład. Dlatego też wydaje mi się niezmiernie ciekawe pojawienie się na wystawie sukni i szkiców z nią związanych. Tak właśnie się zdarzyło na wystawie prezentowanej w Brooklyn Museum w Nowym Jorku (American High Style: Fashioning a National Collection, 7 maja – 1 sierpnia tego roku). Wspominany przypadek dotyczył twórczości amerykańskiego projektanta (urodzonego w Wielkiej Brytanii), Charlesa Jamesa (1906 – 1978). Nie jest on w tej chwili bardzo znany, nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie ubierał elitę. Właśnie ten zamknięty krąg klientek, jest jednym z najważniejszych powodów dla których jego nazwisko kojarzone jest głównie przez zajmujących się modą. Warto jednak wiedzieć, że w czasie swoich największych sukcesów podziwiany był nawet przez Balenciagę. Hiszpan powiedział o nim, że jest tym, „który zdołał z tej sztuki stosowanej uczynić czystą formę artystyczną”.
Pora zaprezentować jeden z najbardziej znanych jego projektów, ”Czterolistną koniczynę”. Poniże
j jedna z kilku sukien wykorzystujących tę formę. Od razu widać, że nazwa sukni odnosi się od kształtu dolnej części. By przybrał on taką formę projektant zastosował niemal inżynieryjny system usztywnień, o wiele bardziej skomplikowany niż krynolina. Oczywiście uzyskany efekt zachwyca, bo trudno, by było inaczej. Nota bene patrząc na tą prostą, ale jakże wyszukaną formą, nie może dziwić, że Balenciaga wyrażał się o Charlesie Jamesie tak pochlebnie. Żeby jednak nie odbiegać od tematu poniżej zobaczyć można dwa ze szkiców wiązanych z tym projektem.
Pierwszy (po lewej) pokazuje m.in. rzut z góry. To najlepiej pokazuje formę czterolistnej koniczyny, która dała nazwę sukni. Drugi zaś (po prawej) wydaje się być wcześniejszy, gdyż linia sukni nie uzyskała jeszcze ostatecznego, tj. znanego z gotowej sukni kształtu. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jak fascynujące jest badanie procesu twórczego artysty – projektanta, bo już samo oglądanie jego efektów daje sporo radości.

Wszystkie prezentowane zdjęcia obiektów, jak i one same należą do Metropolitan Museum (wcześniej w Brooklyn Museum).
www.metmuseum.org
www.brooklynmuseum.org

2 komentarze:

  1. Mój komentarz może i nie na temat- ale- jak ja tęsknię za wpisami na tym blogu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc sam zaczynam tęsknić :)

      Usuń