środa, 25 sierpnia 2010

Czarno - biało

Dom Mody Wortha, założony przez Charlesa Fredericka Worth’a w 1858 roku, działał jeszcze długo po jego śmierci – zamknięty został niemal po stu latach działalności w 1956 roku. Bezpośrednio po założycielu schedę objęli dwaj jego synowie - Gaston i Jean-Philippe. To już z okresu ich rządów pochodzi ta niezwykła suknia, od 1976 roku znajdująca się w zbiorach Metropolitan Museum.
Datowana jest ona na lata 1898 – 1900, a więc na szczytową fazę rozwoju Art Nouveau. Bez problemu rozpoznajemy charakterystyczne cechy tego stylu: płynne, faliste linie czy płaszczyznowość i linearyzm ornamentu. Można powiedzieć, że brakuje jedynie koloru, lecz pozostawienie czarno – białego kontrastu świetnie podkreśla graficzność i czystość linii. Znakomicie wyważony stosunek pomiędzy białą i czarną powierzchnią sprawia, że suknia wydaje się lekka i nieprzytłaczająca.
Równie dobrze rozplanowane biało-czarne akcenty znaleźć możemy w twórczości genialnego ilustratora tamtej epoki, Anglika Aubrey’a Vincent’a Beardsley’a (1872 – 1898). Niektóre jego prace wydają się być zrobione bez jakiegokolwiek wysiłku; czasem wystarcza kilka zaledwie kresek i plam, by wypełnić kartę (poniżej „Spódnica – paw”,1894 i Venus, 1895).
Nie chcę tutaj porównywać tych dzieł w zakresie charakteru czy klimatu, jaki reprezentują, a jedynie wskazać na powinowactwo w ramach jednego stylu. Choć w przypadku Art Nouveau nie powinno nas to dziwić. Dążenie do jedności stylowej w ramach różnych dziedzin plastycznych było ważniejszym z głoszonych przez artystów postulatów. I w ten sposób kobieta ubrana „u Wortha” mogłaby bez problemów wcielić się w „prawdziwą” femme fatale.

Źródło ilustracji:
www.metmuseum.org
www.artrenewal.org

2 komentarze:

  1. PIĘKNE!!! uwielbiam cz-białe połączenia... :) pozdrawiam Piotrze, właśnie wróciłam do Poznania i zabieram się za czytanie Twojego bloga, mam jakieś kilkanaście (i więcej!) wpisów zaległych, które uczynię towarzyszami śniadań! pozdrawiam! Rozalia

    OdpowiedzUsuń
  2. a ta suknia pasowałaby mi do tych cz-białych, śmiesznych butów, hehe

    OdpowiedzUsuń