niedziela, 20 czerwca 2010

Śniadanie na trawie…


Edouard Manet (1832 – 1883) obrazem przedstawiającym „Śniadanie na trawie” nawiązywał dialog z twórczością renesansowych mistrzów - z obrazem przypisywanym obecnie Tycjanowi (ok. 1488-1576) przedstawiającym „Koncert wiejski”, oraz ze sztychem Marcantonia Raimondiego (1480 -1534) „Sąd Parysa” wykonanym według pracy Rafaela Santi.

Manet w twórczy sposób przetworzył wspomniane pierwowzory. Co według mnie najistotniejsze, to fakt, że powstało dzieło nowoczesne, odwołujące się do rzeczywistości otaczającej malarza. To z resztą było jednym z głównych powodów tak mocnej krytyki obrazu. Na szczęście czas zrobił swoje i kiedy już rozpłynęła się atmosfera skandalu, możemy docenić piękno płótna. Teraz ono, podobnie, jak wcześniej dzieła renesansowe, inspiruje współczesnych twórców. Może nie malarzy, ale fotografów i projektantów mody z pewnością. Poniżej dwa tego przykłady. Wbrew chronologii jako pierwszą chciałbym zaprezentować fotografię Annie Leibovitz, jaka pojawiała się na okładce magazynu Vanity Fair w roku 2006.

Z łatwością rozpoznajemy głównych bohaterów – leżącą na brzuchu Scarlett Johansson, siedzącą Keirę Knightley oraz jedynego mężczyznę, Toma Forda. Zdjęcie jest swobodną interpretacją obrazu Maneta. Artystka umieściła swoich modeli na neutralnym, czarnym tle, pozbawiając w ten sposób scenę „śniadaniowego” kontekstu. Pozy gwiazd również nie naśladują rygorystycznie gestów swoich malarskich pierwowzorów. Mimo to bez problemu znajdujemy w fotografii piętno (i piękno) Śniadania na trawie. Okazuje się, bowiem, że to, co tak oburzało, czyli naga kobieta przeciwstawiona kompletnie ubranym mężczyznom, jest najbardziej charakterystyczne i kojarzone przez odbiorców. I to właśnie wykorzystała Annie Leibovitz dodając jednocześnie wiele od siebie. Przede wszystkim „wątek pożądania”, który jest nieobecny na płótnie, tu zaś wyraża się wyraźnie w geście Toma Forda względem Keiry, która nota bene wydaje się to ignorować. W ogóle kobiety te, choć nagie, nie wydają się bierne, po prostu obecne. Są one świadome swojej urody i tego, w jaki sposób działają na mężczyzn. To dodaje im nad nimi przewagę i w rezultacie czyni je silnymi. Mamy, więc przed sobą zdjęcie, które, podobnie do obrazu odzwierciedla rzeczywistość. Z pewnością jednak nie możemy powiedzieć, byśmy czuli się takim przedstawieniem zszokowani. Cóż, rzeczywistość się nieco zmieniła od czasów, kiedy tworzyli impresjoniści.
Drugi z przykładów, o których wspominałem, rzeczywistość chce wręcz zmieniać.

Należy ono do serii zdjęć autorstwa Mario Sorrenti’ego wykorzystanych w kampanii reklamowej kolekcji Rive Gauche by YSL w 1998 roku. Widzimy zupełne odwrócenie sytuacji. To mężczyźni są nadzy, kobieta (Kate Moss) zaś ubrana. Trzymając się, zatem bardzo mocno wzoru, jakim był bez wątpienia obraz Maneta („śniadaniowy” kontekst, niemal identyczne pozy, martwa natura na pierwszym planie) autor wchodzi z nim w dyskusję i odwraca przedstawiony tam porządek. Fotografia, więc, może z pewnością wielu oburzać. Zwłaszcza tych przywiązanych do tradycyjnie rozpisanych ról płciowych, według których to kobieta jest niemal biernym obiektem pożądania mężczyzny. Na fotografii kobieta wchodzi w rolę mężczyzny i to podwójnie. Nie dość, bowiem, że jest ubrana wobec nagich mężczyzn, to ubrana jest w garnitur. Co ciekawe jednak, wciąż zajmuje ona miejsce w kompozycji przeznaczone przez Moneta dla kobiety. Podobnie też jak w obrazie tylko ona patrzy na widza, jakby znajdujący się obok niej modele nie interesowali jej zupełnie. Wydają się oni być wręcz dekoracją, kompozycyjnym uzupełnieniem. A jednak model umieszczony z prawej strony wyraźnie swój wzrok kieruje ku kobiecie, ona zaś go ignoruje przenosząc swoją uwagę na widza. My zaś, możemy to zignorować lub odpowiedzieć pozytywnie dając się wciągnąć w wykreowaną przez fotografa „alternatywną rzeczywistość”.
Żródła ilustracji:
http://www.wga.hu
http://www.artrenewal.org
http://www.vanityfair.com
http://shortstories.blogs.com

2 komentarze:

  1. Nie wszystkim podobają się nawiązania do klasyki kultury we współczesności - może niektórzy stwierdziliby, że to (wyrachowana) gra lub manipulacja. Chyba dobrze, że ten temat budzi wątpliwości i pytania. Mnie taka korespondencja odpowiada, jeżeli nie jest wulgarna. To przecież dzięki współczesnej kulturze, kultura klasyczna, dawna otrzymuje nowe życie, zostaje wzbogacona. A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerpanie z dziedzictwa kulturowego jest czymś oczywistym i mającym swoją tradycję. Tak po prostu jest. Nie ma co lubić lub nie lubić ;)))))
      Także fotografia czerpała z malarstwa garściami...

      Usuń