poniedziałek, 10 maja 2010

Rafael Santi w służbie mody


Generalnie, zdecydowanie bardziej, interesują mnie ubiory niż kampanie reklamowe tych ubiorów. No chyba, że mają one wydźwięk społeczny czy kulturowy, lub też nawiązują do bezpośrednio do malarstwa. Tak też jest z reklamą D&G, na którą natrafiłem w internecie. Niestety nie dotarłem do bardziej szczegółowych informacji poza tą, że jest to kampania z 2010 roku, a więc nowa.

Na zdjęciu możemy dostrzec scenę niesienia młodego mężczyzny na ręczniku/kocu przez dwóch innych mężczyzn. Przyglądają się temu trzy dziewczyny znajdujące się po prawej stronie fotografii. Mimo, że całość rozgrywa się na pustej, piaszczystej plaży, to tylko jedna postać, ledwie widoczny chłopiec „wychodzący” już poza kadr, ma na sobie kąpielówki, a więc jest ubrany „stosownie do otoczenia”. Z pewnością nie chodzi więc o modę plażową :)

Trudno, by uznać, że podobieństwo do obrazu Złożenie do grobu (Galeria Borghese w Rzymie) namalowanego przez Rafaela w 1507 roku jest przypadkowe. Kompozycja zdjęcia powtarzająca układ postaci widoczny na płótnie, a także ciało modela ułożone niemal identycznie jak to Chrystusa, nie pozwalają w tę przypadkowość wierzyć. Porównując jednak bliżej oba przedstawienia, zwracamy uwagę na występujące różnice. Po pierwsze model - Jezus jest ubrany i, co najistotniejsze, żywy. Zastanawiająca jest w takim kontekście trupia wręcz bladość ciał mężczyzn niosących go. To raczej oni wyglądają na nieżyjących. O brak życia posądzić możemy także umieszczone obok, nieruchome modelki, które nieco przerażają swoją chudością. Całość wydaje się być zimna (mimo plażowej scenerii) oraz sztuczna. Wprost przeciwnie do pierwowzoru, gdzie postaci się odmalowane z psychologicznym prawdopodobieństwem, przez co odczuwamy dramat sytuacji. Także kolorystyka u włoskiego artysty przedstawia się bardziej interesująco – dominują zieleń i czerwień, choć oczywiście gama jest znacznie szersza. W ogóle przedstawienie w swej całości przedstawia się bardziej atrakcyjnie od świata przedstawionego w reklamie D&G. Mimo to, unikałbym tego jako argumentu o wyższości sztuki przez duże „S” nad kulturą popularną. Każda z nich rządzi się własnymi prawami, to raz, a dwa, to właśnie przenikanie się pewnych elementów między nimi, sprawia, że obydwa te zjawiska wciąż są odświeżane, przez co zyskują na swojej atrakcyjności.

Źródło ilustracji:
http://www.artrenewal.org
http://www.brand-live.org

9 komentarzy:

  1. Można czy niekoniecznie... :-/ ... W książce "O sztuce" Ernsta Gombricha Rafael jest ukazany jako niemalże anioł: dobry, mądry, utalentowany, skromny. Aż trudno w to uwierzyć, ale jak dobrze o tym przeczytać. A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rano, więc proszę mi wybaczyć, ale nie chwyciłem "można czy niekoniecznie..."
      :)))

      Usuń
  2. Proszę się odnieść do Rafaela, poproszę :-)
    A "można czy niekoniecznie" + niepewny znak graficzny... Chodziło mi o to, że nie wiem czy mogę pisać komentarze do starszych Pana tekstów?... Uwielbiam z Panem rozmawiać :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarze jak najbardziej można pisać :) Na szczęście ten blog pokazuje mi ostatnie komentarze, więc raczej nie przeoczę :)
      Rafael nie jest moim ulubionym malarzem. Podoba mi się zaledwie kilka prac. W przeważającej ilości nie działają na mnie jego prace. Wolę więcej widocznego pędzla, ekspresji...

      A odpowiedzi na Pani pytania, to zawsze jak małe wyzwanie :)))

      Usuń
  3. :-) Obiecuję, że nie będę przesadzać, chociaż trudno będzie mi się powstrzymać :-) A Rafael... Nie znam jego obrazów, ale zastanowiło mnie to, co pojawiło się w dziele Ernsta Gombricha - 'portret' delikatnego, uduchowionego, uprzejmego dla wszystkich człowieka... Niesamowite, czyli można być kimś takim :-) A kto jest Pana ulubionym malarzem? A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jednego nazwiska na pewno nie podam. Tak się jakoś złożyło, że większość malarzy których lubię malowało ludzi. Są to w znacznej mierze portreciści - Holbein, Velazquez, van Dyck, Bronzino, Gainsborough, Ingres, Sargent, Van Dongen, ale i inni - Rembrandt, Manet, Goya, Chardin, Cezanne, Van Gogh, Picasso, Matisse... Po prostu lubię malarstwo :)))

      Usuń
  4. W oczach migają mi te nazwiska... :-) Nie znam się, ale zaskoczyło mnie co Wisława Szymborska powiedziała o Janie Varmeerze: że "Dziewczyna z perłą" wabi, a "Mleczarki" nie da się lepiej namalować niż zostało to uczynione :-) Malarstwo jest tajemnicze. Ale podobno najdoskonalszą ze sztuk jest muzyka :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..podobno. Ale cóż począć, jeśli się jest "wzrokowcem? :)))

      Usuń
  5. Czasami może to człowieka ograniczać :-( Ale patrzenie na obrazy to doświadczenie zmysłowo-duchowe, chociaż się mi wydaje, że faktycznie niekiedy może to być bardzo fizyczne przeżycie, wysublimowane oczywiście :-) A.P.

    OdpowiedzUsuń