czwartek, 20 maja 2010

“Pięć wieków temu”

W brytyjskiej modzie odniesień do własnej tradycji można znaleźć wiele. Zjawisko to prezentowane było mi. in. na wystawie, jaką zorganizował „Instytut Ubioru” w Metropolitan Museum w Nowym Yorku w 2006 roku. Vivienne Westwood (1941 - ) nie jest, więc jedyną, choć z pewnością jedną z tych najbardziej znanych, którzy twórczo wykorzystują swoje dziedzictwo. Ważną w tym zakresie była kolekcja, jaką przygotowała na sezon jesień – zima 1997 – 98 zatytułowaną znacząco „Pięć wieków temu”. Na wspomnianej wyżej wystawie prezentowana była znakomita suknia pochodząca z owej kolekcji. Możemy zobaczyć ją poniżej.
W zasadzie jest to zestaw składający się z satynowej sukni z motywami zwierząt i roślin oraz żakietu o bardzo wysokim, stojącym kołnierzu. Mało tego, by powiedzieć, że jest on inspirowany czasami elżbietańskimi (a więc tymi z przez pięciu wieków). Otóż wzór na sukni powtarza hafty, jakie możemy oglądać na portrecie właśnie Elżbiety I z końca XVI wieku (powyżej). Patrząc na obraz widać, że strój dominuje zdecydowanie nad królową, w zasadzie, to on ją reprezentuje. Majestat ubioru i królowej to jedno. Twarz monarchini mocno upudrowana, pozbawiona jakiejkolwiek mimiki staje się jeszcze jednym elementem tworzącym ten pełen dostojeństwa, ale i sakralizowany wizerunek niedostępnej królowej. Także jej dłonie stają się jedynie elementem dekoracyjnym, a w zasadzie detalem pozbawionym tej dekoracji, „pustym polem”. Cała powierzchnia płótna, bowiem pokryta jest rozmaitymi formami szczelnie ją wypełniając.
Wróćmy jednak do sukni Westwood. Zacznijmy od tego, że jest zdecydowanie lżejsza w formie. Kształt spódnicy nawiązuje oczywiście do „poprzedniczki”, jednak wolumen jest znacznie słabszy. Jak wspomniałem, powtarza ona ten sam wzór. W sukni projektantki jest on drukowany i czujemy, że jest już tylko dekoracją. Symbolika zwierząt i roślin odczytywana na portrecie zniknęła podczas „tłumaczenia”. Wierzchnia suknia królowej Elżbiety została również mocno zredukowana do czarnego żakietu pozbawionego dekoracji haftami i kamieniami. Zawiera on za to w sobie wysoki stojący kołnierz także bez zdobień. Pojawiają się za to dodatki z pereł – bransoleta i ozdoby peruki. Jeszcze inne oblicze tego ubioru zobaczyć możemy zdjęciu z 1997 zrobionym przez Gian Paolo Barbieri’ego, a przedstawiającym samą projektantkę w roli modeli, choć lepiej byłoby stwierdzić, ze przedstawiona jest ona w roli Królowej.
Nieruchoma twarz, wyszukana, wysoka fryzura ozdobiona perłami oraz poza pozbawiona wszelkich gestów sprawiają, że czujemy się jakbyśmy faktycznie mieli przed sobą monarchinię. Mimo to brytyjska projektantka w żaden sposób nie wydaje się być przyćmiona przez ubiór. On ją tylko wydobywa. Silna osobowość Westwood przebija się na pierwszy plan. Jej wzrok skierowany wprost na widza domaga się uwagi i jednocześnie uznania godnego królowej. Królowej Mody, rzecz jasna.

Źródło ilustracji:
AngloMania; Tradition and Transgression in British Fashion, MET, 2006
Fashion Today, Collin McDowell, Phaidon 2000

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz