niedziela, 23 maja 2010

Campbell & Campbell


-->
Nazwa „Campbell” miłośnikom pop-art’u kojarzy się jednoznacznie z pracami Andy’ego Warhola (1928 – 1987). W 1962 roku w galerii w Los Angeles pokazał on pracę zatytułowaną „32 puszki Zupy Campbell”.
W ten prosty sposób przedmiot masowej konsumpcji został zmieniony w dzieło sztuki. Z resztą nie był to jedyny produkt „wyróżniony” przez artystę w ten sposób. Dla mnie jednak o wiele bardziej interesująca jest sukienka z nadrukowanym wzorem etykiety Zupy Campbell.
Pochodzi ona z II połowy lat 60 – tych i, co najistotniejsze jest papierowa. W przeciwieństwie do wspomnianej pracy Warhola prezentującej różne rodzaje zup, w nadruku sukni widzimy ujednoliconą, nie zindywidualizowaną etykietę – etykietę „bazę”, która nic nie mówi o rodzaju zawartości (np. zupa pomidorowa czy cebulowa). Dostrzegamy także, że artysta malował puszki Zupy Campbell, a nie tylko ich płaską etykietę. Wydaje się, że nawiązanie do pracy Warhola jest bardzo czytelne i od pierwszego rzutu oka można wskazać jego dzieło jako inspirację. Niestety, jest to nieco bardziej skomplikowane.
Otóż, kiedy w 1966 roku firma Scott Paper Company wypuściła w Stanach proste, papierowe sukienki reklamowe, nikt nie przypuszczał, że będą aż tak popularne. Coś, co początkowo miało służyć wyłącznie celom reklamowym znacznie się usamodzielniło i spełniało także inne funkcje. Możemy, więc mówić o zjawisku papierowych sukni w II połowie lat 60 - tych. De facto nie były one papierowe, ale tworzone najczęściej z mieszaniny celulozy i bawełny. Co najważniejsze były bardzo tanie, a przez to niemal jednorazowe, do tego posiadały prosty krój – forma przedłużonej koszulki bez rękawów i podkreślonej talii. Te cechy widoczne są także w prezentowanej przeze mnie sukience pochodzącej ze zbiorów Metropolitan Museum. Można ją także spotkać i w innych kolekcjach, ponieważ została wypuszczona na rynek w 1968 roku w sporej ilości egzemplarzy przez producenta Zupy Campbell (Campbell’s Soup Company), właśnie w celach reklamowych.
Wchodzi ona bezpośrednio w dialog z pracą Warhola. Wygląda jakby producent zup chciał pokazać i przypomnieć, że przedstawienie rzędów opakowań ich produktu, to żadna sztuka tylko masowa produkcja (i konsumpcja). Paradoks historii polega na tym, że te jednorazowe i krótkotrwałe, zdawać by się mogło, ubiory nie dość, że są obecnie poszukiwane i wysoko cenione przez kolekcjonerów, to znalazły również swoje miejsce w zbiorach muzeów zyskując tym samym, wbrew intencji producenta, status dzieła sztuki.
W nieco inną stronę zmierzają zaś projekty znakomitego Phillipa Tracey świadomie nawiązujący do twórczości Warhola. Chodzi mi o kapelusze pochodzące z jego kolekcji na wiosnę 2003 roku. Nie dość, że słynny kapelusznik wykorzystał pop-art’owskie wizerunki, to sam dopisał do nich nowe postaci i znaczenia.
Otóż kapelusz w formie płaskiego przedstawienia puszki Zupy Campbell, widzimy na głowie otwierającej pokaz supermodelki Naomi Campbell. Mało tego, ostatnie wyjście również należało do tej czarnoskórej modelki. Znakomitym zabiegiem podkreślającym znaczenie Tracey’ego – artysty współtworzącego sztukę, było umieszczenie na jej głowie przewrotnego nakrycia głowy – twarzy Naomi Campbell w kapeluszu „Puszka Zupy Campbell”.
W ten sposób w „ikonosferę pop” wprowadził on nową postać – „Campbell”, ale już nie zupę, a supermodelkę, rozbijając w ten sposób jednoznaczne skojarzenie ze słowiem „Campbell”.

Źródło ilustracji:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz